Reklama

Reklama

Ranni po ataku w Jerozolimie. Władze obwiniają Palestyńczyków

W Jerozolimie doszło do ataku na autobus z żydowskimi wiernymi, którzy wracali z uroczystości kończących szabat. Rannych jest co najmniej osiem osób, w tym kobieta w ciąży.

W niedzielę nad ranem doszło do ataku na autobus w starej części Jerozolimy. Napastnik ostrzelał izraelskich wiernych, którzy wracali z uroczystości przed Ścianą Płaczu, kończących szabat.

"W wyniku ataku, o który władze Izraela podejrzewają Palestyńczyków, rannych zostało co najmniej ośmiu Żydów" - podaje Al Jazeera. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Policja natychmiast otoczyła teren i zorganizowała obławę. "Jerusalem Post" poinformował, że zatrzymano podejrzanego. Znaleziono przy nim broń.

Gazeta "Times of Israel" podała, że wśród rannych jest 35-letnia kobieta w ciąży. Premier Izraela Ja'ir Lapid zapewnił, że siły bezpieczeństwa "przywrócą spokój" - informuje Reuters. Szef rządu podkreślał też, że Izrael uznaje Jerozolimę za swoją stolicę.

Reklama

Ataki w Strefie Gazy

Od wiosny br. 19 osób, głównie izraelskich cywilów, poniosło śmierć w rezultacie ataków dokonanych przez Palestyńczyków.

Armia izraelska nasiliła w odwecie operacje w okupowanej Cisjordanii, które kosztowały życie co najmniej 50 Palestyńczyków. W ub. tygodniu dokonała "operacji prewencyjnej" w Strefie Gazy przeciwko Islamskiemu Dżihadowi. W jej rezultacie zginęło co najmniej 49 Palestyńczyków.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy