Reklama

Reklama

Gigantyczne odszkodowanie za seks w samochodzie. Kobieta zakaziła się HPV

Firma ubezpieczeniowa GEICO musi zapłacić 5,2 mln dolarów kobiecie, która twierdzi, że zakaziła się wirusem HPV podczas uprawiania seksu w samochodzie. Choć ubezpieczyciel podkreślał, że polisa właściciela auta nie obejmowała takich roszczeń, sąd w Missouri stanął po stronie oskarżycielki.

Sprawa sięga 2017 r. Para z Jackson County w Missouri uprawiała seks w samochodzie Hyundai Genesis.

Rok po tym zdarzeniu u kobiety zdiagnozowano zakażenie HPV - jak podkreśla Washington Post - najbardziej rozpowszechnioną chorobę przenoszoną drogą płciową w USA. Kobieta twierdzi, że ówczesny partner nie poinformował jej, że jest nosicielem wirusa ani "nie podjął działań, żeby zapobiec potencjalnemu zakażeniu".

Wiedząc, że mężczyzna miał ubezpieczenie samochodu w firmie Geico, w lutym 2021 r. kobieta wysłała do ubezpieczyciela pismo, w którym domagała się miliona dolarów odszkodowania za "koszty leczenia, jej ból i cierpienie fizyczne i psychiczne".

Reklama

Po przeanalizowaniu roszczenia GEICO stwierdziła, że partner poinformował kobietę, że cierpi na raka gardła spowodowanego wirusem HPV. Jak argumentowano, z dokumentów wynikało, że przed 2017 r. nie zdiagnozowano u niego choroby przenoszonej drogą płciową. Dodatkowo próbowano udowodnić, że para uprawiała seks także w innych miejscach poza ubezpieczonym samochodem. Firma sugerowała także, że kobieta mogła zarazić się od innego partnera seksualnego.

Kiedy towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło zawarcia ugody i stwierdziło, że para nie zabezpieczyła się, przez co nie udało jej się uniknąć zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego, sprawa została przekazana do arbitrażu.

5,2 mln dolarów odszkodowania

W maju 2021 r. arbiter stanął po stronie kobiety i przyznał jej 5,2 miliona dolarów odszkodowania, które ma zapłacić GEICO. Stwierdzono wówczas, że mężczyzna nie informując partnerki o byciu nosicielem, jest odpowiedzialny za zakażenie jej wirusem do czego "bezpośrednio przyczynił się seks w samochodzie".

Firma ubezpieczeniowa wezwała do ponownego rozpatrzenia sprawy i odrzucenia orzeczenia, argumentując, że wyrok naruszył prawa GEICO do należytego procesu.

GEICO argumentowała także, że wyrok nie był zgodny z prawem stanu Missouri, podkreślają, że polisa mężczyzny obejmowała przypadki, które wynikały jedynie "z posiadania, utrzymania lub użytkowania... samochodu".

Firma twierdziła również, że choroba kobiety "była wynikiem jedynie jej niepowodzenia w zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową poprzez uprawianie seksu bez zabezpieczenia".

Na początku czerwca tego roku sąd apelacyjny w Missouri jednak podtrzymał wyrok niższej instancji.

To nie koniec sprawy

Nie jest jasne, czy Geico ostatecznie zapłaci ugodę za infekcję HPV. Firma ubezpieczeniowa kwestionuje tę decyzję w sądzie federalnym, argumentując, że roszczenie nie jest objęte polisą.

Jak zauważają komentatorzy, sprawa może mieć trwały wpływ na sposób, w jaki firmy ubezpieczeniowe wypłacają za incydenty, które mają miejsce w ubezpieczonym pojeździe.

"Ta sprawa przedstawia nowe i potencjalnie ważne kwestie dotyczące tego, czy ubezpieczyciel może zostać pociągnięty do odpowiedzialności w ramach takich polis za konsekwencje dobrowolnego uprawiania seksu bez zabezpieczenia w samochodzie ubezpieczonego przez dwie osoby dorosłe" - napisał w zeszłym roku sędzia pokoju USA Angel D. Mitchell. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy