Reklama

Reklama

Francja: Mężczyzna zauważył pęknięcia w budynku. Mieszkańców ewakuowano tuż przed zawaleniem

W Lille na północy Francji zawalił się czteropiętrowy budynek, prowadzone są poszukiwania osób, które mogły zostać uwięzione pod gruzami. Do tej pory nie ma jednak informacji o ofiarach śmiertelnych - przekazuje "Guardian". To zasługa mężczyzny, który, wracając o godz. 3 nad ranem do domu, zauważył pęknięcia w konstrukcji i w porę powiadomił służby ratunkowe.

Budynek w centrum miasta w Lille został ewakuowany przed świtem. Wszystko dzięki mężczyźnie, który o 3 nad ranem wracał do domu z całonocnej imprezy. Po wejściu do mieszkania jego uwagę zwróciła popękana i wykrzywiona ściana oraz wypaczone drzwi. O pęknięciach w konstrukcji zawiadomił służby.

Lille: Spod gruzów wyciągnięto ranną osobę

Czteropiętrowy budynek zawalił się, jednak wcześniej ewakuowano większość jego mieszkańców. Jak dotąd nie poinformowano o żadnych ofiarach śmiertelnych - poinformowały francuskie władze. Zawalił się także drugi sąsiadujący budynek, ten jednak był pusty. 

Reklama

Strażacy z Lille przekazali, że spod gruzów wyciągnięto jedną osobę z niewielkimi obrażeniami. Wciąż jednak trwają poszukiwania innych osób, które mogły zostać uwięzione w zgliszczach. Dochodzenie w sprawie przyczyny zawalenia się budynku rozpoczęło się w sobotę rano.

Francja. To nie pierwszy przypadek zawalenia się budynków

Ewakuowany budynek miał cztery kondygnacje i podzielony był na część handlową oraz mieszkalną. Jak przekazała mer miasta Lille, Martine Aubry, życia ludzkie udało się uratować dzięki działaniom mieszkańca, który w porę powiadomił służby.

- Wciąż jestem wstrząśnięta - mówiła. - Gdyby ten mężczyzna nie dotarł do domu o 3 nad ranem i nie zaalarmował nas, nikt by nie zareagował i wtedy na pewno skończyłoby się to ofiarami śmiertelnymi. To on ostrzegł policję i strażaków, którzy podjęli decyzję o ewakuacji budynku uważając, że istnieje realne zagrożenie - powiedziała Aubry.

Wcześniej w 2018 roku w Marsylii na południu Francji zawaliły się dwa budynki, zabijając osiem osób. Wywołało to wtedy ostrą krytykę władz lokalnych i francuskiego rządu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy