Reklama

Reklama

Zakopane: Więcej awantur z udziałem turystów. Alkohol, nocny hałas i bójki

Podczas kończących się wakacji policjanci z Zakopanego mieli pełne ręce roboty. Odnotowali ponad 1500 sytuacji, gdy ktoś zakłócał porządek, np. awanturując się w hotelu. Psycholog społeczny prof. Mariusz Jędrzejko zwrócił uwagę, że obserwujemy "zdziczenie społeczne", a za przykłady "najzwyklejszego chamstwa" odpowiadają elity społeczno-polityczne.

Z policyjnych statystyk wynika, że podczas ubiegłorocznych wakacji pod Tatrami interwencji ws. zakłócania porządku było 1005, w tym roku ich liczba przekroczyła 1570. - Można z całą pewnością stwierdzić, że kończące się wakacje należą do jednych z najbardziej intensywnych, jeśli chodzi o pracę policjantów. To zapewne jest powiązane z dużą ilością turystów, którzy przyjechali wypoczywać w górach - ocenił zastępca rzecznika zakopiańskiej policji Krzysztof Waksmundzki.

Wakacyjne interwencje funkcjonariuszy w stolicy polskich Tatr dotyczyły zarówno osób będących pod wpływem alkoholu, imprezowiczów uniemożliwiających nocny odpoczynek, a także turystów awanturujących się w hotelach czy kwaterach.

Reklama

Walczyli o miejsce na parkingu. Doszło do bójki

Zmorą odwiedzających Zakopane były problemy ze znalezieniem miejsc parkingowych. Dochodziło nawet do bijatyk pomiędzy kierowcami próbującymi stanąć na tym samym miejscu. Do jednej z takich awantur doszło na Palenicy Białczańskiej, gdzie rozpoczyna się szlak do Morskiego Oka. Szarpiących się kierowców nagrali przypadkowi turyści, a film obiegł media społecznościowe. 

Zakopiańscy mundurowi odnotowali podczas mijających wakacji 88 zgłoszeń dotyczących nieprawidłowego parkowania. W analogicznym okresie ubiegłego roku takich przypadków było jedynie 26.

Do skandalicznego zajścia z udziałem agresywnego turysty doszło na szlaku na Małołączniak w Tatrach Zachodnich: pijany i awanturujący się 40-latek z Wielkopolski próbował poruszać się po szlaku wyposażonym w łańcuchy. Inni turyści zawiadomili policję, a pobudzony alkoholem, agresywny mężczyzna został śmigłowcem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zabrany do Zakopanego.

Ekspert: Obserwujemy zdziczenie obyczajów

Zdaniem profesora Mariusza Jędrzejko z Centrum Profilaktyki Społecznej, takie naganne zachowania to efekt zdziczenia społecznego. Wyjaśnił on, że klasyczna linia, według której porusza się człowiek:, czyli miłość, przyjaźń, koleżeństwo i obojętność oraz niechęć, złość, wrogość i nienawiść, w ostatnich latach została sprowadzona do dwóch biegunów; albo nienawidzę, albo kocham.

- To najzwyklejsze chamstwo jest wynikiem zdziczenia obyczajów i sprowadzenia kultury na nieporównywalnie niższy poziom, niż ten, który moglibyśmy określić, jako minimalny. Za to odpowiadają elity społeczno-polityczne kraju, ponieważ promują prostacką kulturę natomiast nie promują kultury wyższej. To wcale nie oznacza, że każdy Polak ma oglądać Teatr Telewizji czy być w operze, ale ważne są proporcje, w jakich promujemy kulturę prostacką. Programy telewizyjne, które są pozbawione sfery moralnej, kształtują ludzi wyzutych z kultury obyczaju - powiedział prof. Jędrzejko. 

Jak dodał, "Polacy ruszyli na wakacje, ale często zostawili w domu rozum". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje