Reklama

Reklama

"Pasażerowie mają obawy". Rzecznik PiS pyta o bilety PKP Intercity

Gdy bilet na PKP Intercity kupujemy przez internet, musimy podać imię i nazwisko, a w pociągu pokazać konduktorowi dokument tożsamości - nawet jeśli nie przysługują nam zniżki. Jeżeli jednak w podróż zabierzemy bilet wydany w kasie, to nasza tożsamość pozostanie tajemnicą. Rzecznik PiS Radosław Fogiel alarmuje, że "pasażerowie mają obawy dotyczące prywatności", a przewoźnik na łamach Interii tłumaczy, że w ten sposób chroni się przed oszustami.

Zakup biletów na pociągi PKP Intercity to niekoniecznie prosta sprawa. Aby na podróż dalekobieżną koleją wydać jak najmniej, trzeba niekiedy dotrwać do godziny 0:30 i ścigać się z innymi internautami. 

Zaoszczędzą ci mający więcej szczęścia, ponieważ na stronie intercity.pl szybciej wybiorą promocyjną ofertę, co opisywaliśmy w Interii. Kolejne zaskoczenia czekają pasażerów po wejściu do pociągu.

Reklama

Podczas kontroli biletów konduktorzy proszą posiadaczy biletów studenckich albo seniorów, by okazali legitymacje uprawniające do zniżek. Jednak podobne żądanie od kolejarzy niekiedy słyszą również pasażerowie, którym nie przysługują ustawowe rabaty. 

Ci drudzy kupili "zwykłe" bilety - za 100 procent ceny obowiązującej w tamtej chwili. Mimo to oni również muszą udowadniać, że nazywają się tak samo, jak wynika z personaliów na ich podróżnym kwicie.

Imię i nazwisko na bilecie PKP Intercity. Rzecznik PiS pyta, po co podawać personalia

Na takie "niejasności" zwrócił uwagę Radosław Fogiel, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Jak zauważył w poselskiej interpelacji, rezerwujący miejsce w pociągu przez internet musi podać imię i nazwisko, a podczas kontroli w pociągu okazać dokument tożsamości. 

"Natomiast przy zakupie biletu w kasie nie ma takich wymogów. Komplikuje to proces (...) oraz budzi obawy pasażerów dotyczące prywatności" - stwierdził Fogiel w piśmie do ministra infrastruktury.

Interia zapytała państwowego przewoźnika, dlaczego część podróżnych w przedziale musi pokazywać konduktorowi dowód osobisty, a inni nie. Rzeczniczka spółki Katarzyna Grzduk wyjaśniła, że imienne są wszystkie bilety kupowane przez serwisy internetowe i aplikacje mobilne

- Personalia są konieczne, by przeciwdziałać nadużyciom. Bilety w wersji elektronicznej nie zawierają zabezpieczeń uniemożliwiających ich skopiowanie. Wystawiane są jako pliki PDF, a więc mogą być kopiowane, przesyłane albo drukowane dowolną liczbę razy - stwierdziła. 

PKP IC obawia się pasażerów oszustów. Bilety z kasy trudniej im sfałszować

Ponadto PKP Intercity obawia się, że podczas kontroli nieuczciwi podróżni okazywaliby rzekome bilety z "aplikacji pozorującej zachowanie tej oryginalnej" albo zrzuty ekranu z biletami kogoś innego.

- Dlatego zapewnienie cech unikalności biletów elektronicznych jest konieczne, a następuje ono wyłącznie dzięki ustaleniu tożsamości okaziciela. Potwierdzenie zgodności imienia i nazwiska pasażera z danymi wskazanymi podczas zakupu pozwala wykluczyć nadużycia - mówiła Katarzyna Grzduk.

Przypomniała też, że "ten sam wymóg obowiązuje przykładowo w przypadku biletów lotniczych czy w dalekobieżnej komunikacji autobusowej". Dlaczego jednak ci, którzy podróż opłacili w kasie albo biletomacie nie muszą wyjmować dowodów osobistych z portfeli? 

- Takie bilety posiadają liczne zabezpieczenia przed podrabianiem lub przerabianiem, dlatego nie ma konieczności wprowadzania dodatkowej weryfikacji - stwierdziła rzeczniczka.

Imienne są także wszystkie bilety okresowe PKP IC - bez różnicy, czy kupione zostały przez internet, czy w inny sposób. Są one ważne na przykład przez tydzień, miesiąc albo kwartał. - To ma zapobiec ich wykorzystywaniu przez osoby, które nie są uprawnione do przejazdu w ramach zawartej umowy przewozu - przekazała Katarzyna Grzduk.

Czytaj też: Budowa domu na nowych zasadach w 2023 roku. Szykują się duże zmiany w prawie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy