Reklama

Reklama

Dr hab. Piotr Rzymski: SARS-CoV-2 pewnie z nami zostanie

- Jeżeli SARS-CoV-2 z nami zostanie, to dzięki szczepieniom nie będzie już powodować takich problemów, jakie sprawia teraz - powiedział dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Ekspert podkreślił, że koronawirus ma mnóstwo szans, by się rozprzestrzeniać i tylko szczepionki są nadzieją na powrót do normalności.

- Dyskutując o szczepieniach przeciwko COVID-19, warto powiedzieć, o co my tak naprawdę teraz walczymy. Bo nie postawiliśmy sobie za cel totalnej eradykacji, czyli wyeliminowania COVID-19 - bo to być może jest nawet nierealne. SARS-CoV-2 pewnie zostanie z nami. Natomiast szczepionki są drogą nie tylko do tego, by zmniejszyć liczbę chorujących, ale też, by istotnie złagodzić objawy kliniczne w przypadku zakażenia. Walczymy o to, by u takich osób nie rozwijał się stan ciężki, o to, by nie było potrzeby hospitalizacji, o to, by zmniejszyć śmiertelność. I w takim kontekście każda dopuszczona na terenie UE szczepionka jest dobra i należy się zaszczepić - zaznaczył ekspert w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Reklama

Jak mówił dr hab. Piotr Rzymski, na razie szczepić przeciwko COVID-19 można co najwyżej osoby od 16. roku życia. - Być może szczepionka Pfizera będzie dopuszczona dla grupy od 12. roku życia - bo takie osoby brały już udział w trzeciej fazie badań klinicznych - ale na razie musimy poczekać na wyniki - wskazał.

"Koronawirus będzie nadal próbował swoich szans"

- Jeżeli byśmy nawet założyli, że zaszczepimy większość ludzkości na świecie od 12. roku, czy od 16. roku życia wzwyż - to koronawirus będzie nadal próbował swoich szans, a wtenczas będą one największe w grupie najmłodszych, którzy zazwyczaj prezentują niewiele objawów albo w ogóle ich nie prezentują. Jednak z badań wynika, że dzieci mogą dłużej nawet niż dorośli tego wirusa rozprzestrzeniać - więc on może w tej grupie przetrwać - powiedział.

Ekspert dodał, że "być może w przyszłości zakażenie SARS-CoV-2 będziemy głównie przechodzić w dzieciństwie".

- Jeżeli wirus rzeczywiście miałby z nami zostać - ale nie powodować problemu na poziomie klinicznym - to nie byłoby tak źle. W tej chwili koronawirus ma mnóstwo szans, by się rozprzestrzeniać i bez szczepień ciężko będzie nad nim zapanować. Bo alternatywą jest albo wprowadzanie twardych lockdownów, które są wyniszczające, bądź ślepe dążenie do tzw. naturalnej stadnej odporności, które będzie miało katastrofalne skutki dla zdrowia publicznego i gospodarki - podkreślił.

Nadzieja na powrót do normalności

Naukowiec zaznaczył, że trzeba pamiętać, iż szczepionki mają nam pomóc przede wszystkim powrócić do normalności.

- Mają też odblokować w pierwszej kolejności służbę zdrowia, która musi spełniać swoje funkcje - nie tylko pomagać osobom, które cierpią z powodu ciężkiego przebiegu COVID-19, ale wszystkim tym, którzy potrzebują jakiejkolwiek pomocy. Musimy też odblokować edukację, gospodarkę. I to - dzięki szczepieniom - jest już bardzo realne - zaznaczył dr hab. Rzymski.

Wskazał, by właśnie te aspekty - na tym etapie pandemii - stawiać sobie za cel, a nie całkowitą eliminację koronawirusa z ludzkiej populacji.

- Jeśli wirus z nami pozostanie, a pewnie tak będzie, ale nie będzie powodować takich problemów, jakie sprawia teraz - to zwyczajnie będziemy mogli z nim żyć. Inaczej mówiąc, dzięki szczepionkom będziemy mogli wrócić do normalności, za którą wszyscy tęsknimy - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy