Reklama

Reklama

Szczepienia. Chiny są największym eksporterem szczepionek na COVID-19

Chiny stały się największym eksporterem szczepionek przeciw COVID-19 na świecie i w pierwszej połowie roku dostarczyły ponad 500 mln dawek do 112 krajów i terytoriów - podał chiński portal Caixin. Nie przeszkodziły im w tym powszechne obawy o skuteczność i bezpieczeństwo preparatów.

Portal powołuje się przy tym na dane eksportowe chińskiego urzędu celnego i opinię brytyjskiej firmy analitycznej Airfinity, która oceniła, że eksport z Chin przewyższył dostawy z wszystkich innych krajów produkujących szczepionki na COVID-19 razem wziętych.

Preparaty chińskich koncernów farmaceutycznych Sinopharm i Sinovac uzyskały warunkową zgodę Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), a według chińskich mediów do połowy 2022 roku obie firmy sprzedadzą łącznie 550 mln dawek organizacji GAVI, która rozprowadzi je za pośrednictwem światowego programu dystrybucji COVAX.

Reklama

Czytaj także: Dr Paweł Grzesiowski o czwartej fali: W tych regionach będzie rzeź 

Szczepienia. Obawy wobec chińskich preparatów

WHO napisała w swojej analizie szczepionek Sinopharmu i Sinovacu, że obie znacznie zmniejszają ryzyko hospitalizacji i śmierci z powodu COVID-19. Na świecie wciąż utrzymują się jednak obawy o bezpieczeństwo i skuteczność chińskich preparatów.

W badaniach klinicznych w różnych miejscach świata skuteczność szczepionek Sinovacu i Sinopharmu wahała się między 50 a 80 proc., a więc była niższa niż preparatów Moderny czy Pfizera. Pojawiały się również zarzuty o brak przejrzystości przy publikacji danych. Obawy dotyczą szczególnie ochrony przeciwko bardziej zakaźnemu wariantowi Delta.

Specyfik Sinopharmu trafił między innymi na Węgry, mimo że ani on, ani żaden inny chiński preparat nie zostały jak dotąd zatwierdzone przez Europejską Agencję Leków (EMA). W maju Agencja informowała natomiast o rozpoczęciu przyspieszonej oceny (rolling review) szczepionki Sinovacu, ale nie podała, kiedy można się spodziewać wyniku. 

Szczepienia preparatem Sinopharmu. Gwałtowny wzrost zakażeń

Władze Singapuru dopuściły preparat Sinovacu do użytku, ale jest on tam podawany tylko w prywatnych klinikach i nie jest stosowany w narodowym programie szczepień. Z powodu braku danych dotyczących skuteczności tej szczepionki przeciwko Delcie osoby, które ją przyjęły, nie są zaliczane do oficjalnie zaszczepionych i nie mogą liczyć na związane z tym ułatwienia.

Z kolei Seszele odnotowały w maju gwałtowny wzrost liczby zakażeń i przywróciły ograniczenia epidemiczne, mimo że w pełni zaszczepionych było tam już wtedy ponad 60 proc. ludności, co uznawano za rekord w skali światowej. Większość z tych osób otrzymała dwie dawki szczepionki szczepionki Sinopharmu, a pozostałe - dwie dawki specyfiku AstraZeneki. Władze przestrzegały jednak przed porównywaniem na tej podstawie skuteczności poszczególnych preparatów, ponieważ podawano je różnym grupom wiekowym.

Czytaj też:

Szczepienia preparatem Johnson & Johnson a zespół Guillaina-Barrego. Nowe ostrzeżenie

Trzecia dawka szczepionki przeciw COVID-19. Tego chce Pfizer

Dowiedz się więcej na temat: Covid-19 | szczepionki | Chiny | szczepienia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje