Reklama

Reklama

Sytuacja na granicy. Migrantów obrabowano i pobito łomem po polskiej stronie

Grupa migrantów została pobita na szosie w polskiej strefie przygranicznej w okolicach Hajnówki. Mężczyzn z Iraku i Syrii pobito łomem, z kolei z towarzyszącej im kobiety napastnicy zdarli część ubrań - przekazała Grupa Granica. To pierwszy taki udokumentowany przypadek. Policja potwierdziła, że doszło do zdarzenia i prowadzone są czynności wyjaśniające.

Do zdarzenia doszło w czwartek po południu przy szosie w okolicy Hajnówki. Troje migrantów - małżeństwo z Iraku oraz Syryjczyk zostali pobici i obrabowani - informuje Grupa Granica.

Zobacz też: Sytuacja na granicy w światowych mediach. Stanisław Żaryn odpowiada CNN

Grupa Granica podaje, że poszkodowani migranci opisywali napastników jako osoby o wyglądzie europejskim. Napastnicy mieli zacząć bić migrantów, gdy ci poprosili ich o wodę. Z relacji organizacji wynika, że mężczyźni zostali pobici łomem, a z kobiety zdarto część ubrań. Cała trójka została obrabowana z wszystkiego, co mieli przy sobie. Osobę w najcięższym stanie przewieziono do szpitala.

Policja wojewódzka potwierdza, że doszło do zdarzenia i prowadzone są czynności wyjaśniające. 

Reklama

Pierwszy udokumentowany przypadek

- Poszkodowanym udzieliliśmy pomocy humanitarnej i wsparcia prawnego. Wszyscy chcą starać się o przyznanie statusu uchodźcy w Polsce. Wolontariusz Grupy Granica, który jako pierwszy spotkał poszkodowanych, złożył na komendzie policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - informuje fundacja.

To pierwszy udokumentowany przypadek ataku na migrantów w polskiej strefie przygranicznej.

Grupa Granica. "Cyniczna gra Łukaszenki"

- Spotykamy się z ludźmi którzy są głodni, przestraszeni, często idą nawet bez butów. Apelujemy o to, by organizacje humanitarne mogły działaś na terenie stanu wyjątkowego - mówił w piątek na konferencji prasowej Iwo Łoś z Grupy Granica.

Przekazał, że w ostatnim czasie organizacja otrzymała co najmniej trzy tysiące próśb o pomoc.-  Od początku listopada mieliśmy co najmniej 113 interwencji w lesie - dodał.

- Dramat tych ludzi odbywa się w strefie zamkniętej i po stronie Białoruskiej. To cyniczna gra polityczna Łukaszenki, nie mamy co do tego złudzeń, ale nie zmienia to faktu, że ludzie muszą otrzymać pomoc humanitarną i medyczną podkreślił Łoś.

Czytaj więcej w polsatnews.pl

Reklama

Reklama

Reklama