Reklama

Reklama

Sytuacja na granicy w światowych mediach. Stanisław Żaryn odpowiada CNN

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn stwierdził, że "osoby na polsko-białoruskiej granicy, nie są uchodźcami - to migranci, którzy dużo zapłacili za przemycenie ich do UE". Odniósł się tymi słowami do materiału telewizji CNN, według którego migranci znajdują się w tragicznych warunkach. "Organizacje charytatywne twierdzą, że ludzie, którzy utknęli w strefie przygranicznej, walczą z mroźną pogodą i brakiem żywności i opieki medycznej, a doniesienia o pobiciach i wyczerpujących warunkach wciąż się pojawiają" - podało CNN.

Stanisław Żaryn zamieścił wpis na Twitterze w odpowiedzi na czwartkowy materiał telewizji CNN mówiący, że tysiące ludzi utknęło na granicy między Polską a Białorusią w strasznych warunkach, uwięzionych w centrum nasilającego się sporu geopolitycznego.

Żaryn: Operacja przeciwko Polsce

"Migranci, którzy przybyli na Białoruś, nie są 'między Polską a Białorusią'- są na Białorusi. Reżim Łukaszenki jest w pełni odpowiedzialny za tych ludzi. Oni nie są uchodźcami - są migrantami, którzy dużo zapłacili za przemycenie ich do UE " - napisał Żaryn.

"Cały kryzys został celowo stworzony przez państwo białoruskie, nie mamy do czynienia z kryzysem migracyjnym, ale z operacją polityczną przeciwko Polsce" - dodał.

Reklama

W materiale CNN podano, że "migranci - w większości z Bliskiego Wschodu i Azji, którzy mają nadzieję na podróż z Polski w głąb Europy - gromadzą się po białoruskiej stronie przejścia granicznego w Kuźnicy; władze zamknęły przejście we wtorek, a zdjęcia lotnicze pokazują duże tłumy gromadzące się w okolicy".

Według telewizji, migranci znajdują się w tragicznych warunkach. "Organizacje charytatywne twierdzą, że ludzie, którzy utknęli w strefie przygranicznej, walczą z mroźną pogodą i brakiem żywności i opieki medycznej, a doniesienia o pobiciach i wyczerpujących warunkach wciąż się pojawiają" - głosi materiał CNN.

Sytuacja na granicy. Migranci się gromadzą

CNN podało, że "jeden z syryjskich azylantów, który niedawno przybył do Polski po trzeciej próbie przekroczenia granicy z Białorusi" powiedział telewizji, "że po przybyciu na granicę strażnicy złapali go i trzy inne osoby w jego grupie, został pobity i doznał obrażeń twarzy, złamanego nosa i posiniaczonych żeber".

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała blisko 33 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego prawie 4,4 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

Od 2 września, w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.

W poniedziałek duża grupa migrantów przeszła po stronie białoruskiej w kierunku granicy z Polską. Migranci zgromadzili się w okolicach Kuźnicy. Resort obrony narodowej poinformował tego dnia, że służbom MSWiA i żołnierzom udało się zatrzymać pierwszą masową próbę przekroczenia granicy. Migranci stworzyli obozowisko w rejonie Kuźnicy, pilnowani są przez służby białoruskie. W kolejnych dniach dochodziło do kolejnych prób przejścia granicy przez grupy migrantów, udaremnionych przez polskie służby.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje