Reklama

Reklama

Zdalne nauczanie. Prawie 500 szkół podstawowych mniej uczy się w trybie stacjonarnym

Zdalne nauczanie i tryb mieszany w coraz większej liczbie szkół. Po długim weekendzie Wszystkich Świętych znów spadła liczba placówek oświatowych działających w trybie stacjonarnym. Ministerstwo Edukacji i Nauki podało najnowsze dane dotyczące zdalnego nauczania.

W Polsce narasta czwarta fala pandemii koronawirusa. Rośnie liczba dziennych zakażeń COVID-19. W następstwie coraz trudniejszej sytuacji epidemicznej coraz mniej szkół uczy się stacjonarnie. Ministerstwo Edukacji i Nauki podało najnowsze dane na 3 listopada. Wynika z nich, że zdalne nauczanie lub tryb mieszany to rzeczywistość coraz większej liczby szkół i przedszkoli.

Zdalne nauczanie i tryb mieszany. W ilu szkołach?

3 listopada w trybie stacjonarnym pracowało:

- 7100 szkół ponadpodstawowych, czyli 90,9 proc. wszystkich (to o 243 szkoły mniej niż 2 listopada)

- 12940 szkół podstawowych, czyli 89,9 proc. wszystkich (o 487 mniej)

Reklama

- 15201 przedszkoli, czyli 98,5 proc. wszystkich (o 83 mniej).

Zdalne nauczanie było w środę prowadzone w:

- 46 szkołach ponadpodstawowych (to o 14 więcej niż 2 listopada)

- 43 szkołach podstawowych (o 12 więcej)

- 14 przedszkolach (o 4 więcej).

W trybie mieszanym 3 listopada pracowało:

 - 666 szkół ponadpodstawowych (czyli o 229 więcej niż we wtorek)

- 1405 szkół podstawowych (o 475 więcej)

- 220 przedszkoli (o 79 więcej).

Przemysław Czarnek wyklucza zdalne nauczanie

Mimo pogarszającej się sytuacji epidemicznej przedstawiciele rządu zapewniają, że na razie nie ma planów powszechnego przejścia na zdalne nauczanie. Podkreślają, że nauka stacjonarna ma być kontynuowana tak długo, jak tylko będzie to możliwe.

Zdalne nauczanie wyklucza na razie m.in. minister edukacji Przemysław Czarnek. - Słucham cały czas ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, którego niezwykle szanuję i cenię. Słucham Głównego Inspektora Sanitarnego Krzysztofa Saczki, którego też bardzo szanuję i cenię. Do tej pory nie spotkałem żadnego zdania, czy też nie trafił do mnie żaden komentarz z ich strony, żeby ogóle zastanawiać się nad tym - powiedział minister.

- Mamy pełną świadomość tego, że przy drugiej i trzeciej fali sytuacja wyglądała inaczej niż przy czwartej fali. Tam była konieczność podejmowania takich decyzji, żeby przeciąć komunikację społeczną, kontakty społeczne w ramach których wirus się rozprzestrzenia. Dziś sytuacja jest inna, jest ciężka, ale nie tak, jak przy drugiej i trzeciej fali - ocenił Czarnek.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne