Wypadek na rondzie Tybetu. Prokuratura wydała nowy komunikat
Warszawska Prokuratura Okręgowa postawiła dwa zarzuty Tomaszowi U. Pierwszy dotyczy spowodowania wypadku skutkującego ciężkimi obrażeniami ciała, a drugi - posiadania narkotyków. Ponadto sąd zdecydował o areszcie tymczasowym dla U. Mężczyzna w środę potrącił pieszego na rondzie Tybetu. Następnie zbiegł z miejsca wypadku i próbował uciec z Polski. U. to były kierowca autobusu miejskiego, który w 2020 roku spowodował tragiczny wypadek na moście Grota-Roweckiego w Warszawie.

31-letni mężczyzna usłyszał dwa zarzuty, pierwszy dotyczy spowodowania wypadku drogowego skutkującego ciężkimi obrażeniami ciała realnie zagrażającymi życiu w połączeniu z ucieczką i złamaniem zakazu prowadzenia pojazdów, grozi za to do 16 lat więzienia - powiedział Wydarzeniom Polsatu Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Wypadek na rondzie Tybetu. Sąd zdecydował ws. tymczasowego aresztu dla kierowcy
Drugi zarzut to posiadanie narkotyków w postaci amfetaminy zagrożony karą do trzech lat więzienia. Tomasz U., jak dodaje prokurator Skiba, częściowo przyznał się do winy.
Jeszcze w czwartek rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej informował, że "nie udało się skonkretyzować zarzutów, jakie powinny być przedstawione sprawcy".
Prok. Piotr Antoni Skiba podkreślał, że śledczy czekają na opinię biegłego o stanie zdrowia poszkodowanego. Tomasz U. w środę potrącił przechodzącego przez przejście dla pieszych mężczyznę. 48-latek w stanie ciężkim trafił do szpitala.
Podczas konferencji prasowej przed godz. 16:00 prokurator Skiba poinformował, że po przeprowadzonym posiedzeniu "sąd wydał postanowienie o wydanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu" na okres trzech miesięcy. Wcześniej prokurator zapowiadał, że takowy wniosek zostanie skierowany.
- Sąd ustalił, iż istnieje wysokie prawdopodobieństwo ucieczki z kraju, mataczenia w tej sprawie, zaś groźba surowej kary, która może być orzeczona za postawione na tym etapie zarzuty jest wysoka i może go (Tomasza U. - red.) motywować do ucieczki, ukrywania się lub utrudniania postępowania - wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Warszawa. Wypadek na rondzie Tybetu. Kierowca potrącił pieszego
Do wypadku przy rondzie Tybetu w stolicy doszło w środę.
"Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV zatrzymali 31-latka, który dzisiaj rano, na rondzie Tybetu, na przejściu dla pieszych potrącił mężczyznę. Pokrzywdzony w ciężkim stanie trafił do szpitala. Ustalenie i zatrzymanie sprawcy wypadku było dla stołecznych policjantów priorytetem" - przekazała w komunikacie Komenda Stołeczna Policji.
Rzecznik prokuratury podkreślił, że w ramach prowadzonego postępowania ustalono, że w godzinach porannych, kiedy doszło do wypadku, U. odwoził swoją konkubinę do miejsca pracy.
- Wracając do miejsca zamieszkania potrącił mężczyznę, który wszedł dość szybkim krokiem na pasy przy zmieniających się światłach. Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia volkswagenem, który był własnością firmy leasingowej - mówił.
- Następnie Tomasz U. skierował się do Pruszkowa, gdzie w jednym z lasów porzucił samochód, wyrzucił kluczyki i telefon komórkowy. Wrócił do Warszawy i czynił przygotowania do ucieczki z kraju - relacjonował Piotr Antoni Skiba.
Sprawcę ujęto w jego mieszkaniu w Warszawie razem z konkubiną. Dokonano przeszukania lokalu - ujawniono narkotyki w śladowej ilości, około dwa gramy amfetaminy, która została zabrana do badań.
- Mężczyzna nie kwestionował swojego sprawstwa - podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak dodał, Tomasz U. wskazał policjantom, gdzie porzucił swój samochód. Kluczyków nie udało się odnaleźć.
Warszawa. Spowodował wypadek. Wraca sprawa z 2020 roku
Polsat News nieoficjalnie ustalił wcześniej, iż kierowca czarnego SUV-a to były kierowca autobusu, który pod koniec czerwca 2020 roku spowodował tragiczny wypadek na moście Grota-Roweckiego w Warszawie. Zatrzymany to Tomasz U.
Rzecznik prasowa Sądu Apelacyjnego w Warszawie ds. karnych sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak przekazała w czwartek, że sprawa U. oczekuje na wyznaczenie terminu. Podkreśliła, że jest to spowodowane zaległościami sądu i w pierwszej kolejności zajmuje się sprawami, w którym m.in. zastosowano areszt tymczasowy. Rzeczniczka dodała, że w przypadku Tomasza U. "nie było zastosowanego środka zapobiegawczego".
----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!