Reklama

Pies wykopany z ziemi. "Nikłe szanse na przeżycie"

Podczas robót przy użyciu koparki w miejscowości Zabierzów (woj. małopolskie) wykopano z ziemi jeszcze żywego psa. Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Krakowie apeluje o pomoc przy wyjaśnieniu sytuacji.

Suczkę znaleziono w poniedziałek w miejscowości Zabierzów, przy ulicy Przy Torze. Ledwo żywe zwierzę wykopano z ziemi przez przypadek, podczas robót przy użyciu koparki. 

Zdjęcia psa pokrytego ziemią opublikowano w mediach społecznościowych krakowskiego schroniska.

"Sunia jest średniej wielkości, sierść ma raczej krótką jasnorudą/biszkoptową, ogon długi - przez warstwę błota ciężko w 100 proc. stwierdzić. Jest raczej młoda. Ma ropomacicze" - czytamy.

Placówka zaapelowała do wszystkich mających jakiekolwiek informacje na temat psa.

Reklama

"Jeśli jakimś cudem ktoś coś wie - czyj on może być - albo widział coś w tamtej okolicy, co mogłoby wskazywać na sprawcę, prosimy o kontakt" - podkreślono.

Szanse na przeżycie suczki są bardzo nikłe, lecz - jak podano - "lekarze już zadbali, by jej nie bolało".

Lubelszczyzna: Postrzelił psa z wiatrówki

Nie wiadomo, czy w przypadku psa z Małopolski, do sytuacji przyczyniły się osoby trzecie. Inaczej było natomiast na Lubelszczyźnie.

Kom. Barbara Salczyńska-Pyrchla z KMP w Białej Podlaskiej poinformowała, że we wtorek funkcjonariusze zostali powiadomieni o postrzeleniu psa na terenie gminy Biała Podlaska (woj. lubelskie).

- Z relacji właścicielki czworonoga wynikało, że znalazła ranne zwierzę nieopodal swojej posesji. Dopiero podczas wizyty u weterynarza okazało się, że pies został postrzelony z wiatrówki - podała, dodając, że sprawca ranił czworonoga w oko i niezbędna była operacja.

Ustalono, że udział w zdarzeniu może mieć 56-letni sąsiad pokrzywdzonej. Na jego posesji policjanci znaleźli wiatrówkę, śrut, a także amunicję i broń myśliwską, na którą mężczyzna nie ma zezwolenia.

Jak poinformowano, 56-latek usłyszał zarzuty znęcania się nad psem i przyznał się do winy.

- Swoje zachowanie tłumaczył faktem, że chciał tylko odstraszyć zwierzę, które weszło na jego posesję i był to nieszczęśliwy wypadek - przekazała policjantka. Dodała, że mężczyzna został objęty dozorem policji.

Podejrzanemu grozi do ośmiu lat więzienia. 

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PSY (Park Jae-Sang) | schronisko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy