Reklama

Reklama

Kraków: Pożar w miejskim archiwum. Akcja trwa od czterech dni

Strażacy nadal walczą z pożarem w archiwum Urzędu Miasta Krakowa. Woda jest dowożona wozami gaśniczymi z Wieliczki, Wadowic, Tarnowa i Olkusza. W tym momencie działania prowadzi 90 strażaków.

Do wnętrza budynku podawana jest woda z trzech działek o łącznej wydajności ponad 7 tys. litrów na minutę. W tym celu strażacy wykorzystują dwie cysterny, do których woda jest dowożona ciężkimi wozami gaśniczymi z Wieliczki, Wadowic, Tarnowa i Olkusza.

W strefie podsufitowej kilkaset stopni 

Reklama

W akcji strażacy wykorzystują też swojego drona z kamerą termowizyjną, aby określić miejsca w hali, gdzie pożar rozwija się najbardziej intensywnie. W tej chwili służby koncentrują się na działaniach w hali numer dwa.

- Tam sytuacja najpoważniejsza jest na kondygnacji pierwszego piętra. Poszerzony został otwór w elewacji wschodniej hali numer dwa, poprzez który podajemy prądy wody, tak, aby schłodzić temperaturę pożaru. W strefie podsufitowej wynosi ona około kilkaset stopni - poinformował rzecznik małopolskiej PSP mł. bryg. Sebastian Woźniak.

Straż wykona kolejne otwory w ścianach

Jak informuje Radio Kraków, dziś przy użyciu ciężkiego sprzętu z budynku mają być wydobywane zniekształcone od temperatury metalowe regały wraz z dokumentami. Następnie będą przelewane wodą, co ma ostatecznie doprowadzić do ich wygaszenia.

- Będziemy dziś wykonywali kolejne otwory rewizyjne w strefie ścian, strefie podsufitowej, aby skontrolować pogorzelisko i zobaczyć, gdzie jeszcze są jakieś zarzewia ognia. Następnie wykorzystując sprzęt ciężki, który jest na miejscu i który ewentualnie będzie dodatkowo dysponowany, powyginane regały metalowe wraz z teczkami i archiwami będą transportowane na pryzmę, gdzie będziemy je sukcesywnie przelewać - wyjaśnił rzecznik małopolskiej PSP. 

Pożar w budynku archiwum przy ul. Na Załęczu wybuchł w sobotę po godz. 20. Według przedstawicieli Zarządu Inwestycji Miejskich w Krakowie zamontowane w obiekcie systemy przeciwpożarowe zadziałały: straż pożarna została powiadomiona, uruchomił się system zraszania. Przyczyny pożaru nie są znane - ustali je biegły z zakresu pożarnictwa. 

Podczas akcji gaśniczej lekko poszkodowany został jeden strażak, który jest już w domu.

W archiwum było około 20 km bieżących dokumentów, które powstały w urzędzie miasta i podległych mu jednostkach w ciągu ostatnich kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, m.in.: akta osobowe byłych pracowników magistratu, dawne druki meldunkowe oraz dokumenty z różnych wydziałów urzędu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje