Reklama

Reklama

Łódź: Po 25 lat więzienia za zabójstwo Mirona B. dla żony i jej kochanka

Na karę 25 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Łodzi Marzenę B. i Mariusza S., których uznano za winnych zamordowania męża kobiety. W swoim domu w Łowiczu Miron B. był rażony paralizatorem, bity i duszony. Jego zwłoki kochanek żony ukrył w wynajętym garażu w Łodzi.

Zgodnie z wyrokiem wydanym w czwartek przez Sąd Okręgowy w Łodzi, Marzena B. i Mariusz S. działali wspólnie, w porozumieniu i z premedytacją oraz z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia męża kobiety Mirona B. Obojgu wymierzono karę po 25 lat więzienia. Mariusz S. ma też zapłacić nawiązkę 50 tys. zł na rzecz syna zamordowanego.

Sprawa przed Sądem Okręgowym w Łodzi była rozpatrywana po raz drugi. Wcześniej - we wrześniu 2019 roku - ten sam sąd, ale w innym składzie, również skazał Mariusza S. na 25 lat więzienia; Marzena B. została wówczas uznana za winną zacierania śladów, ale nie morderstwa i skazana jedynie na 4,5 roku więzienia. Po tym wyroku Sąd Apelacyjny w Łodzi cofnął sprawę do ponownego rozpatrzenia w pierwszej instancji.

Reklama

Miron B. był bity i duszony

Do zbrodni zabójstwa doszło w 2017 roku. Według ustaleń śledczych, relacje wówczas 41-letniego Mirona B. z jego żoną nie układały się dobrze i małżeństwo było w trakcie postępowania rozwodowego. Kobieta miała romans z Mariuszem S., o czym wiedział jej mąż.

Siostra Mirona B. zaniepokojona brakiem kontaktu z bratem, zgłosiła jego zaginięcie 27 listopada. Rozpoczęły się policyjne poszukiwania.

Śledczy ustalili, że w nocy z 26 na 27 listopada pomiędzy oskarżoną i jej mężem doszło do awantury, o której kobieta powiadomiła telefonicznie Mariusza S. Ten szybko pojawił się w jej mieszkaniu. Miron B. został obezwładniony przy użyciu paralizatora, a następnie był bity i duszony. To właśnie uduszenie - jak wynikło z protokołu posekcyjnego - było przyczyną jego śmierci.

Ciało Mirona B. zawinięte w koc i ukryte w garażu

Ciało zamordowanego owinięte m.in. w koc i umieszczone w bagażniku zostało zabrane oplem Marzeny B. przez jej kochanka. Kobieta dokładnie posprzątała mieszkanie, próbując zatrzeć ślady dokonanej zbrodni.

Żona ofiary została zatrzymana 30 listopada i usłyszała zarzut, dotyczący zbrodni zabójstwa. Z kolei Mariusz S. został namierzony i zatrzymany, m.in. dzięki wydaniu ENA, na terenie Niemiec, w styczniu 2018 roku.

Mimo poszukiwań, w pierwszych dniach po zbrodni nie udało się odnaleźć zwłok. Dopiero na początku stycznia makabrycznego odkrycia dokonano w garażu w Łodzi.

Okazało się, że Mariusz S. znalazł ofertę jego wynajmu w internecie. Umieścił ciało w garażu. Jednak później nie zapłacił za wynajem, poza tym z garażu wydobywał się odór, więc właścicielka posesji próbowała się z nim skontaktować. Dotarła do matki mężczyzny, od której dowiedziała się, że został zatrzymany.

Kiedy policja odnalazła zwłoki S., były już one w stanie rozkładu.

W toku postępowania oskarżeni zmieniali wyjaśnienia, wzajemnie obciążając się winą za śmierć Mirona B. i przedstawiając różne wersje zdarzeń. Ostatecznie sąd uznał, że oboje są winni zabójstwa, które popełnili z premedytacją i skazał oboje na 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy