Rozkładające się zwłoki dziecka w domu. Rodzice mieli okłamać krewnych
Rodzice 2-letniej Mai, której rozkładające się zwłoki znaleziono w jednym z domów w Szabdzie, wyjechali do Warszawy, kiedy dziecko już nie żyło - wynika z ustaleń "Faktu". Mieli okłamać najbliższych, którym powiedzieli, że córkę zabrali ze sobą do stolicy. W środę Paulina Ch., matka dzieci, usłyszała zarzut zabójstwa, a także maltretowania dzieci i znęcania się nad zwierzętami. Bartosz Ch. usłyszał zarzuty wcześniej.

W niedzielę 19 czerwca rodzice Mai mieli zawieźć troje swoich dzieci do dziadków, rodziców Pauliny Ch., mieszkających w Gorczenicy (woj. kujawsko-pomorskie), prosząc ich o opiekę nad Marysią (7 lat), Zuzią (5 lat) i Mikołajem (3 lata). Mężczyzna miał tłumaczyć, że jadą z żoną i dwojgiem najmłodszego potomstwa do szpitala w Warszawie. W aucie była jednak jedynie 27-letnia Paulina Ch. wraz z synem Bartoszem, w tym czasie Maja nie żyła już od co najmniej kilku dni - wynika z ustaleń gazety.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski potwierdził, że po odnalezieniu zwłok, ciało było w stanie rozkładu, co świadczy o tym, że rodzina mogła mieszkać w domu z nieżyjącym dzieckiem.
Makabryczne odkrycie pod Brodnicą
Zwłoki dziecka znaleźli robotnicy, którzy 23 czerwca przyjechali wyremontować dom we wsi Szabda pod Brodnicą. W jednym z pokojów dokonali makabrycznego odkrycia - w dziecięcym łóżeczku znajdowało się ciało, jak się okazało 2-letniej dziewczynki.
Robotnicy o wszystkim poinformowali właścicielkę mieszkania, która zawiadomiła policję.
Rodzice Mai usłyszeli zarzuty
Andrzej Kukawski w rozmowie z Interią wyjawił, że z zeznań Bartosza Ch. wynika, iż ten był wcześniej notowany. W przeszłości miał też kontakt z substancjami psychoaktywnymi. Kukawski potwierdził jednocześnie, że w w mieszkaniu zajmowanym przez rodzinę doszło do zbezczeszczenia zwłok. - Nie postąpiono zgodnie z przepisami z ustawy z 1959 roku o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Ciała nie przewieziono do kostnicy, pozostawiono je w domu - tłumaczy prokurator.
Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa i zbezczeszczenia zwłok, najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Jak wskazuje prokuratura, mężczyzna nie działał sam. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na postawienie w środę zarzutów matce dziecka, Paulinie Ch., której nie można było przesłuchać wcześniej ze względu na to, że urodziła szóste dziecko.
- Matka dziecka została zatrzymana i usłyszała zarzut zabójstwa dziecka, a także zarzuty maltretowania dzieci, zbezczeszczenia zwłok i znęcania się nad zwierzętami - dwoma szynszylami - wyjaśnia prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Dodał jednocześnie, że dla dobra śledztwa nie może udzielać więcej informacji.