Reklama

Reklama

Tygodnie czekania, bunt i kolejki. Tak Polacy kupują węgiel

Dostępność węgla w sklepie internetowym PGG to niejedyny problem. Spółka pod koniec sierpnia zlikwidowała sprzedaż gotówkową surowca w punktach drobnicowych. Tyle tylko, że przed kopalniami od kilku tygodni czekało po kilkadziesiąt czy nawet kilkaset ciężarówek z deklaracjami węglowymi klientów. Na początku tygodnia doszło do awantur, przed KWK Piast w Bieruniu dostawcy zorganizowali strajk i zablokowali wyjazd z kopalni. Odwiedziliśmy kolejne zakłady na Śląsku, rozmawialiśmy z przedsiębiorcami. Ile czeka się na węgiel? Jak dostawcy oceniają zapowiadane zmiany? Jakie jeszcze problemy przed klientami? Reportaż Interii.

Krzysztofa spotykam we wtorek po południu przed bramą do załadunku węgla przy kopalni KWK Chwałowice. - Ja rozumiem, klimat, takie sprawy. Ale patrz pan, kiedyś na podwórko były dwa samochody. Teraz każdy ma po dwa wozy. Beton wszędzie, pan widział rynek w Rybniku? Wszędzie tak jest, a oni się dziwią, że są zmiany klimatu - mówi smutno.

Krzysztof ma 64 lata, siwe włosy, siwe wąsy i koszulę w biało-niebieską kratę. Jest emerytowanym górnikiem, pracował na KWK Borynia. - To Brukseli wina, całe to zamykanie kopalń. To jest tak: zawsze patrz na siebie, z czego żyjesz. A z czego my tu mamy żyć? Poroz*****lali wszystko, pozamykali kopalnie za Buzka i teraz zdziwienie, że węgla nie ma - dodaje, a ja pytam czy mogę go zacytować.

Reklama

- A takie słownictwo też? - dziwi się i dopytuje czy "jakieś smerfy" nie będą go ścigać. Przed Chwałowicami teraz jest spokój. Kilka ciężarówek, kierowcy przyjeżdżają pod odbiór deputatów. Krzysztof radzi mi udać się do pobliskiej KWK Jankowice.

Węgiel za gotówkę. Dwa tygodnie czekania

Dojeżdżam tam chwilę później. Przy bramie do załadunku węgla jest parking, a na nim kilkadziesiąt ciężarówek. Rejestracje różne, najwięcej śląskich, ale widziałem też blachy z opolskiego, dolnośląskiego, łódzkiego i podkarpackiego. Na parkingu jest cicho i zadziwiająco spokojnie. Nic tu się nie dzieje.

Objeżdżam postój, początkowo znajduję tylko jedną osobę. Mirosław jest po sześćdziesiątce i grzeje silnik swojej starej, żółtej ciężarówki.

- Ile pan czeka na węgiel? - pytam.

- Dwa tygodnie już - mówi mężczyzna i na dowód pokazuje mi kartkę z datą z dnia rejestracji: 12 sierpnia. Węgiel kupuje dla swoich klientów. Wygląda to tak, że dostawcy dostają deklaracje źródła spalania od swoich klientów (deklaracja Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków) i z nimi przyjeżdżają się zarejestrować do biura kopalni. Muszą mieć też upoważnienie od zamawiającego. Pełnomocnictwo pozwala na złożenie podpisu pod dokumentem zapłaty i odbioru węgla. Zapłaty za gotówkę.

Tak było do tej pory. Polska Grupa Górnicza zmieniła zasady, likwidując możliwość sprzedaży węgla za gotówkę i obiecując nowy system, którego szczegóły mają zostać ogłoszone na początku września, o czym pisaliśmy w Interii we wtorek. Dlaczego zatem na parkingu stoją dziesiątki ciężarówek z deklaracjami do gotówkowej sprzedaży węgla?

Kiedy stamtąd odjeżdżam, Mirosław zatrzymuje mnie jeszcze na moment. - Pan przyjedzie jutro rano, o szóstej, jak otwierają załadunek. Wtedy pan zobaczy, co tu się dzieje - zaznacza.

Cicha kolejka po węgiel

W środę o szóstej rano sytuacja wygląda zdecydowanie inaczej. Pojawili się dostawcy węgla, część ciężarówek przestawili z parkingu pod bramę do załadunku węgla. Z deklaracjami udają się do budynku administracji.

Właściciele pojazdów przyjechali na miejsce swoimi prywatnymi samochodami. Na KWK Jankowice załadunek węgla prowadzi się trzy dni w tygodniu: od środy do piątku. Kiedy dowiedzieli się, że gotówkowa sprzedaż węgla zostanie zamknięta, zrobili awanturę. Niektórzy z nich mają deklaracje pobrane od klientów tygodnie czy miesiące temu. I ci klienci wciąż czekają na węgiel. O zmianie zasad kopalnie informowały w administracji od ubiegłego piątku. Nowy regulamin wszedł w życie 29 sierpnia.

Na budynku administracji wisi kartka o następującej treści: "W dniu 29.08.2022 zostały spisane numery rejestracyjne samochodów oczekujących na parkingu oraz przed bramą wjazdową na sprzedaż drobnicową KWK ROW Ruch Jankowice. Tylko spisane samochody będą ładowane jednorazowo za gotówkę według dotychczasowych zasad: limit dzienny 84 tony orzech, max trzy tony na samochód".

Z tego wynika, że każdego dnia węgiel może odebrać 28 samochodów. Kierowcy ustawiają się w kolejce i czekają czy uda im się kupić węgiel. Swoją kolejkę musieli sami zorganizować, bo tym co się działo na parkingu, PGG w żaden sposób się nie interesowała. Dostawcy zrobili więc listę oczekujących, która jest bezwzględnie przestrzegana. Założenie jest jednak takie, że by figurować na liście z zapisanymi numerami rejestracyjnymi, dany pojazd fizycznie musi stać na placu. Dlatego przez dwa tygodnie ciężarówka Mirosława nie zarabia i nie jest to odosobniony przypadek.

Arek jest po trzydziestce, na parkingu stoją dwa jego samochody. Za szybą jednego z nich kartka z datą, od kiedy jest w kolejce: 17 sierpnia. Na innych samochodach podobnie. Półtora tygodnia lub nawet dwa, tyle czasu stoją tutaj samochody. Większość kierowców dostarcza węgiel w najbliższej okolicy, na Śląsku, w sąsiednich województwach, więc przynajmniej nie muszą tutaj spać i pilnować wozów. Na noc mogą wrócić do domu, przyjeżdżają kiedy rano trzeba spróbować ustawić się w kolejce.

Dodatek węglowy i sklep PGG

Arek węgiel kupował też w kopalni Chwałowice, gdzie funkcjonuje system sprzedaży, w którym po zarejestrowaniu kierowca otrzymuje SMS, a następnie drugi, kiedy może odebrać węgiel. Oglądam wiadomości w telefonie Arka. Pierwszy pochodzi z kwietnia, drugi z sierpnia. Takich przypadków jest więcej. - U mnie jest klientka, starsza pani, która zamówiła węgiel cztery miesiące temu i cały czas. Nie ma szans, już go nie dostanie - opowiada. Pytam, kogo wini za całą sytuację.

- A czyje to jest? - ręką wskazuje na kopalnię. - Państwowe - mówi krótko.

Wszyscy z niecierpliwością czekają na nowe zasady sprzedaży węgla, szczególnie, że jak PGG przekazało Interii, nowy system ma pomóc osobom starszym i wykluczonym cyfrowo. Na razie bez sprzedaży gotówkowej, klienci indywidualni zdani są na sklep internetowy PGG, w którym, mówiąc delikatnie, dostać węgiel jest bardzo trudno. Towar sprzedawany jest dwa dni w tygodniu, od godz. 16:00 we wtorki i czwartki. Rozchodzi się błyskawicznie. Na budynku KWK Jankowice pojawiła się również informacja o systemie numerowania:

Cena za węgiel. Cena za transport

Czekają nie tylko klienci, ale też przewoźnicy. - Internety, tablety, srety. Pan jest młody, to pan to potrafi obsługiwać - Mirosław klepie mnie po ramieniu. - A ja nie potrafię. Albo te babcie wszystkie, co u nas zamawiają. To co? My mamy w zimę zmarznąć? - pyta.

- Teraz to jest dramat. To się tak może wydawać, że wożenie węgla to dobry pieniądz, bo ktoś pomyśli, że dużo zarobi za tonę. Zarobi, ale ciężarówka dwa tygodnie stoi na placu, więc już nie jest tak dobrze. Chyba, że ktoś ma cztery wozy. Wtedy nie powinien narzekać - mówi mi jeden z kierowców przed budynkiem administracji.

Dostawcy, z którymi rozmawiałem mówili o cenach za transport 4-5 złotych za kilometr. Opłata zawsze jest ustala indywidualnie. W sieci można znaleźć ogłoszenia zaczynające się od 300 zł.

- Załóżmy więc, że ktoś chce kupić trzy tony węgla. Powiedzmy kostkę z Jankowic za 1220 złotych za tonę z podatkiem akcyzowym. Do tego transport do miejsca zamieszkania. Przypomnijmy, dodatek węglowy to trzy tysiące złotych. Natomiast, jeżeli kupimy węgiel za półtora tysiąca za tonę (ceny powyżej 1400 zł znajdziemy np. w sklepie PGG - red.), plus transport, wyjdzie około sześciu tysięcy - opowiada kolejny dostawca.

Wszyscy, z którymi rozmawiałem przed KWK Jankowice, krytykowali system sprzedaży PGG. To jednak nic w porównaniu z tym, co usłyszałem przed KWK Piast w Bieruniu.

PGG zmienia zasady. Strajk dostawców

Przed bramą do punktu drobnicowego kopalni stoi tyle ciężarówek, że nie mam jak się ustawić, żeby je wszystkie zmieścić na zdjęciu. Zasady sprzedaży podobne jak w Jankowicach, wozy mają być na placu. Przed bramą zakładu tłoczą się kierowcy i wygląda to absurdalnie. Ich samochody tutaj też stoją od dwóch tygodni, na kopalni w Bieruniu załadunek jest we wszystkie dni robocze, więc albo przyjeżdżają tu sami, albo dogadują się między sobą, by ktoś pilnował kolejki. Zaraz za bramą punkt drobnicowy, dalej widać hałdę węgla. Pytam dostawców przed bramą, dlaczego ich zdaniem muszą tyle czekać na węgiel. Głosy są różne, ale w większości sprowadzają się do blokady importu rosyjskiego węgla:

"A skąd ma być? Jak normalnie 80 procent węgla na składach to był ruski węgiel".

"Tu codziennie wyjeżdżają wagony z węglem. Kopalnia ma kontrakty podpisane na 10-15 lat i nie mogą nam dać tego węgla, bo zapłacą kary".

Mało brakowało, by dostawcy, a więc i ich klienci, w ogóle nic nie dostali. Kiedy w poniedziałek zmieniono zasady, likwidację systemu sprzedaży gotówkowej, przed bramą KWK Piast doszło do strajku. Dostawcy zablokowali wyjazd. Przez blisko trzy godziny żaden pojazd nie mógł ani wjechać, ani wyjechać z punktu drobnicowego.

O szczegółach opowiada nam przedstawiciel komitetu kolejkowego. - Przyjechała policja. Kierowcy bardzo spokojnie wyjaśnili na czym polega problem. Policja powiedziała, że nas rozumie i że w tym momencie musimy poczekać na kogoś decyzyjnego. Po dwóch-trzech godzinach pojawił się jeden pan, nie przedstawił się. Powiedział, że został oddelegowany do tego, żeby spisać wszystkie auta, które stały w kolejce po węgiel, żeby załadowali wszystkie auta, które już były na placu. Kierowcy na to poszli. Spisaliśmy. Ponad trzysta aut - mówi mężczyzna i prosi by na razie nie podawać jego nazwiska. Komitet, o których za chwilę nieco więcej, chce się umówić na rozmowy z władzami PGG.

 

Kierowcy nie zostali poinformowani o zasadach działania nowej infolinii. - Podejrzewamy, że będzie się dzwoniło i będą zapisy na klientów. Tylko to zły pomysł, bo ludzie się nie dodzwonią. Jak będzie dzwonić cała Polska, to się po prostu nie dodzwonią - komentuje nasz rozmówca. - Chcemy spotkać się z osobami, które decydują i odpowiadają za sprzedaż na drobnicach w PGG, żeby zasugerować pomysły. Choćby takie jak na kopalni Janina (zakład wydobywczy Tauronu - red.), że można przyjechać, zarejestrować się w każdym momencie. Jak dostaniesz wezwanie, SMS-a, po prostu wjeżdżasz. Np. dostaję informację, że mam pozycję 300, dziennie na mój asortyment schodzi 20 aut, więc mogę policzyć mniej więcej, na który dzień przyjechać - mówi dalej nasz rozmówca.

Problem polega na tym, że może dojść do sytuacji jak w Chwałowicach, kiedy kierowcy musieli czekać kilka miesięcy na możliwość załadunku.

- Tak było tutaj na Piaście, że trzeba postawić samochód, wypisać za jakim asortymentem stoi. W momencie kiedy jest twoja kolej, przychodzisz, rejestrujesz się, pracownicy w biurze obsługi rejestrują daną pulę z limitu. Koniec limitu i w ten dzień już nie rejestrują. W kolejny dzień przychodzą następne osoby z kolejki. Tylko ci, którzy stali w kolejce. Jeżeli przychodzi ktoś spoza kolejki, to kierowcy nawet nie dopuszczą takiej osoby do rejestracji. Tylko brakowało w tym wszystkim osoby zarządzającej z PGG - mówi nam przedstawiciel komitetu kolejkowego. Po strajku, dla spisanych przez pracownika PGG ciężarówek, wróciły limity dzienne wydawania węgla z kopalni, sprzed zamknięcia sprzedaży gotówkowej. KWK Piast ładuje przez pięć dni w tygodniu, codziennie: retopal - 60 ton, kostka - 30 ton, orzech - 40 ton. Teraz, podobnie jak na Jankowicach, administracja ma listę spisanych samochodów z parkingu i kiedy odbierają węgiel, wykreślają je z tabeli. Kierowcy natomiast mają swoją listę, według której wjeżdżają po węgiel.

Musieli sami ją przygotować, ponieważ dochodziło do kłótni i awantur. - Pod przykrywką mówili, że przyjechali się zarejestrować na internet, z zamówienia internetowego, które idą osobną kolejką, a rejestrowali się na gotówkę. Jakby pan czekał dwa, trzy tygodnie za wjazdem, zdenerwowałby się pan. Dlatego staramy się pilnować kolejek - relacjonuje nasz rozmówca. 

Na KWK Piast do każdego z trzech asortymentów jest osoba odpowiedzialna za kolejkę. Powstały tutaj komitet kolejkowy opracował nawet regulamin kolejki, który umieszczono na budynku biura kopalni. Pod dokumentami komitetu podpisało się przeszło pięćdziesięciu kierowców.

Tutaj warto dodać, dlaczego kolejka oczekujących na węgiel ze sklepu internetowego również nie jest idealnym rozwiązaniem. Podchodzę do ciężarówki blisko bramy do wjazdu. Na liście przed kierowcą, z którym rozmawiam, jest jeszcze kilkanaście samochodów. On czeka na załadunek od blisko doby.

Nie tylko KWK Piast

Protest kierowców odbył się nie tylko na Piaście. Swoje argumenty dostawcy podnosili też przed przed kopalniami Halemba, Bielszowice i Sośnica. Na wszystkich kopalniach, podobnie jak w Bieruniu i Jankowicach, stworzono listy samochodów, które w kolejkach dostawców czekały na załadunek i fizycznie były na parkingach przed zakładami.

Przed kolejną kopalnią - KWK Budryk, rozmawiam z Janem Nowakiem, właścicielem składu opałowego. - Ten system co teraz jest tutaj na Budryku, funkcjonuje bardzo dobrze. Wydają większe ilość węgla i to jednak z nielicznych kopalń, która małym przewoźnikom ratuje życie - mówi.

Tutaj swoje też trzeba odstać, podobnie jak na innych kopalniach. 16 sierpnia Budryk, należący do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, uruchomił produkcję węgla energetycznego (w tym przypadku to orzech). Ale kierowcy przy rejestracji otrzymują numerek. Aktualny wyświetla się na bramie kopalni, więc kolejka jest zorganizowana przez kopalnię, a nie dostawców. Nowak chwali takie rozwiązanie i z niepokojem mówi o nowym pomyśle na sprzedaż w Polskiej Grupie Górniczej.

- W internecie nie idzie się na PGG zalogować, a infolinia dopiero zaczyna działać. Na razie tej infolinii nie ubliżajmy, ale jak znam życie, infolinia powstała na kopalni Bobrek. Mój pracownik dzwoni tam trzeci miesiąc. Jeszcze tam ani jednej tony nie kupiliśmy - podkreślił w rozmowie z Interią.

Węgiel na zimę. Kolejki to nie koniec problemów

Problemy z dostępnością węgla i sytuacja dostawców, to nie tylko problem małych przedsiębiorców. Ich praca przekłada się bezpośrednio na za możliwość zakupu węgla dla osób starszych, niesamodzielnych czy wykluczonych cyfrowo, które, nie tylko na Śląsku, od lat i z przyzwyczajenia korzystają z oferty przewoźników i małych składów.

W rozmowie ze mną Jan Nowak podkreślał, że wielu jego klientów to właśnie takie osoby. Zaznaczył, że wiele z nich przechowuje węgiel w - jak to się mówi na Śląsku - chlewikach, czyli komórkach znajdujących się na zewnątrz budynku mieszkalnego. Jego zdaniem, kiedy węgla ludziom będzie na zimę brakować, zaczną się kradzieże surowca, już teraz dosyć drogiego.

Dlatego pozostaje mieć nadzieję, że nowy system PGG w końcu usprawni sprzedaż węgla. Przypomnijmy komentarz rzecznika spółki, który otrzymaliśmy we wtorek.

"Spółka pracuje nad nowym system obsługi sprzedaży bezpośredniej na kopalniach - korzystnym zarówno dla klientów, jak i firm transportowych. System, który uruchomiony zostanie w pierwszych dniach września w założeniu  ma wprowadzić  udogodnienia szczególnie dla osób starszych i wykluczonych cyfrowo. Przygotowywane zmiany zakładają  optymalizację procesu wydania węgla co wpłynąć powinno na zredukowanie kolejki oczekujących na załadunek. Nowy system zakłada m. in. że przewoźnicy będą mogli umówić się na konkretny termin odbioru węgla, bez konieczności długiego oczekiwania w kolejkach na załadunek. Szczegóły są obecnie doprecyzowywane, pracujemy nad regulaminem sprzedaży" - zapewniał nas Tomasz Głogowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy