Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki: Przez wiele lat rodziny zabitych nie mogły doczekać się sprawiedliwości

"Przez wiele lat rodziny zabitych nie mogły doczekać się sprawiedliwości" - napisał w rocznicę pacyfikacji kopalni "Wujek" premier Mateusz Morawiecki. "Pewne konsekwencje ponieśli wykonawcy, a nie ich zwierzchnicy" - dodał. 40 lat temu w tragicznych wydarzeniach w katowickiej kopalni zastrzelonych zostało dziewięciu górników, najmłodszy miał 19 lat.

Morawiecki swój wpis rozpoczął od cytatu końcowych słów utworu "Idą pancry na "Wujek"": "Płoną znicze ku zabitych chwale,/ Ale zgasła nadzieja na potem,/ Gdzie twe czyste ręce generale,/ Zawracają pancry z powrotem".

Przypomniał, że "dziewięć ofiar śmiertelnych i kilkudziesięciu rannych - to krwawy bilans pacyfikacji w kopalni 'Wujek', przeprowadzonej 16 grudnia 1981 r. Najmłodszy z zastrzelonych miał 19 lat. "'Pancry', które zostały wysłane przez władzę komunistyczną, by poskromić górników, wykonały swoje zadanie. Pozostawiły po sobie śmierć i strach, zasiały nienawiść. Z tego ziarna mógł wyrosnąć odwet. Nie wyrósł" - podkreślił premier.

Reklama

Morawiecki zwrócił także uwagę na to, że przez wiele lat rodziny zabitych nie mogły doczekać się sprawiedliwości. Przypomniał, że pewne konsekwencje ponieśli wykonawcy, a nie ich zwierzchnicy. Wskazał, że "ci ostatni, parę lat później zaproponują części opozycji układ. Należało tylko zapomnieć o tamtych ofiarach". "My nie zapomnieliśmy. I przypominamy w każdą rocznicę tamtych zbrodni" - zapewnił.

Pacyfikacja kopalni "Wujek"

40 lat temu, 16 grudnia 1981 r., siły bezpieczeństwa na rozkaz junty wojskowej gen. Jaruzelskiego brutalnie stłumiły strajk okupacyjny w kopalni "Wujek"

Od kul milicji zginęło dziewięciu górników. Była to jedna z największych i nie w pełni osądzonych zbrodni stanu wojennego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy