Niemcy: Po szczepieniu zaczęła mieć problemy. Poszła do sądu
Od czasu szczepienia przeciw COVID-19 62-letnia nauczycielka skarży się na problemy zdrowotne. Sąd w Hanowerze oddalił jej powództwo, uznając, że - mimo przyjęcia dawki w szkole - nie może być to uznane za wypadek przy pracy.

"62-latka pracuje w szkole specjalnej. Pod koniec marca ubiegłego roku zaszczepiła się przeciw COVID-19 w mobilnym punkcie w jej placówce. Przyjęła preparat firmy AstraZeneca. Mniej więcej tydzień później zaczęła mieć problemy ze zdrowiem trwające do dziś" - czytamy na t-online.de.
Kobieta postanowiła pójść z tą sprawą do sądu. Jej zdaniem, powikłania po podaniu preparatu powinny być uznane za wypadek przy pracy. Dlaczego? Ponieważ udział w akcji szczepień zaproponował jej pracodawca, czyli kraj związkowy Dolna Saksonia. 62-latka uważa, że to land ponosi odpowiedzialność za jej uszczerbek na zdrowiu objawiający się m.in. przewlekłym zmęczeniem.
Sąd oddalił skargę
Sąd Administracyjny w Hanowerze nie przyjął tego argumentu i oddalił skargę. Rzecznik instytucji poinformował, że land Dolna Saksonia udostępnił na ternie szkoły pomieszczenia dla kadry wykonującej szczepienia, ale nie odpowiada za zorganizowanie samej akcji. To z kolei przypisuje się regionowi i miastu Hanower.
Wyrok nie jest prawomocny. 62-latka może odwołać się do Wyższego Sądu Administracyjnego w Lüneburgu.
Niemcy: Problemy z infekcjami układu oddechowego
Według najnowszych danych fala koronawirusa w Niemczech ustępuje. Jednak według Instytutu im. Roberta Kocha (RKI), znacznie wzrasta liczba ostrych chorób układu oddechowego. Zwłaszcza dzieci są coraz częściej przyjmowane do szpitali, w których zaczyna brakować łóżek.
"Liczba zachorowań na ostre choroby układu oddechowego wzrosła w ubiegłym tygodniu do siedmiu milionów. To powyżej poziomu z lat poprzedzających pandemię" - napisał w swoim cotygodniowym raporcie RKI. Ze względu na czynniki sezonowe, w najbliższych tygodniach należy spodziewać się dalszych wzrostów.
Liczba zachorowań na grypę wykazuje wyraźną tendencję wzrostową. Ponadto zakażenia wirusem syncytialnym układu oddechowego (RSV) "prowadzą coraz częściej do zachorowań i przyjęć do szpitala, zwłaszcza u małych dzieci" - podał RKI. Florian Hoffmann, specjalista w dziedzinie intensywnej terapii dziecięcej i medycyny ratunkowej, powiedział agencji informacyjnej dpa w odniesieniu do rozwoju chorób u małych dzieci: - To już nie jest krzywa, wartości idą pionowo w górę.
- W kilku krajach związkowych, w tym w Bawarii, Nadrenii Północnej-Westfalii i Dolnej Saksonii, w szpitalach już prawie nie ma wolnych łóżeczek - powiedział Hoffmann. Wspomniał też o "katastrofalnych warunkach". Rodziny z chorymi dziećmi muszą czasem spać w izbie przyjęć.