Reklama

Reklama

​Surfer do rekina: Dzięki, że mnie nie zjadłeś

Zaatakowany przez rekina australijski surfer Mick Fanning żartuje z wydarzenia, które przeraziło miliony internautów i telewidzów.

Mick Fanning został zaatakowany przez rekina podczas zawodów J-Bay Open odbywających się w RPA. Atak został zarejestrowany przez kamery i obejrzany przez miliony widzów.

Na konferencji prasowej Micka Fanninga pojawiło się ponad 150 dziennikarzy.

"Było blisko, ale wszystko jest w porządku. Nie mam nawet zadrapania" - oznajmił surfer.

"Jest to pewna trauma psychiczna. Prawdopodobnie będę potrzebował kilku tygodni czy miesięcy, by dojść do siebie. Mam szczęście, że wokół mnie są wspaniali ludzie" - powiedział Fanning.

Tuż po pierwszym ataku rekina nadeszła spora fala i Fanning zniknął z wizji. Teraz opowiada, co się wtedy działo.

"Cały czas tam byłem. Starałem się uderzać go pięścią, ale nie wiem, czy były to mocne uderzenia. Złapał mnie za nogę i zaczął ciągnąć w dół, pod wodę. Krzyczałem o pomoc" - relacjonuje Australijczyk.

Pomoc nadeszła, gdy z zaciśniętą pięścią czekał na kolejny atak rekina.

Zapytany, co powiedziałby rekinowi, gdyby spotkał go ponownie, zażartował: "Dzięki, że mnie nie zjadłeś".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje