Reklama

Reklama

Antyszczepionkowcy w błędzie. Wariant Delta dużo groźniejszy dla niezaszczepionych

- Nie ma czegoś takiego, że jakiś wariant koronawirusa jest groźniejszy dla zaszczepionych. Każdy wariant jest zdecydowanie groźniejszy dla osób niezaszczepionych. Co więcej, naukowcy mówią, że wariant Delta wręcz "wybiera" osoby niezaszczepione - mówi w rozmowie z Interią dr Bartosz Fiałek. Obalamy fake newsa, jakoby to zaszczepieni mieli częściej umierać z powodu zakażenia wariantem Delta. To bzdura.

Wśród przeciwników szczepień krąży informacja, jakoby śmiertelność z powodu wariantu Delta koronawirusa była sześciokrotnie wyższa wśród osób w pełni zaszczepionych niż wśród tych, które nigdy nie otrzymały szczepionki. Taką informację przekazała również w "Gościu Wydarzeń" Polsat News dr Katarzyna Ratkowska.

- To bzdura - mówi Interii dr Bartosz Fiałek, popularyzator wiedzy medycznej.

Liczba pod tezę

Skąd wzięła się ta liczba? Przeciwnicy szczepień powołują się na dane pochodzące z raportu Instytutu Zdrowia Publicznego w Wielkiej Brytanii opublikowanego 18 czerwca. Podają, że z 4 087 osób zakażonych wariantem Delta, a będących dwa tygodnie po drugiej dawce szczepionki, zmarło 26 osób. Według ich wyliczeń odpowiada to śmiertelności 0,00636 proc., która jest 6,6 razy wyższa niż śmiertelność wśród osób niezaszczepionych, chorujących na ten wariant koronawirusa (0,000957 proc. zgonów, 34 zgony wśród 35 521 pozytywnych przypadków).

Reklama

Jak mówi nam dr Fiałek, jest to patrzenie tylko na suche liczby bez ich interpretacji. Wyliczenia są błędne.

- To celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Przeciwnicy szczepień wybierają jakąś liczbę, która będzie im pasować w kontekście zmanipulowanej przez nich tezy. Nie analizują, co na to wpływa, dlaczego to tak wygląda, jakie są zmienne. A to jest kluczowe - zauważa.

Istotne zmienne

- Po pierwsze, mamy coraz więcej osób zaszczepionych. Zatem im więcej osób jest zaszczepionych, tym więcej osób zaszczepionych będzie chorować. To jest przecież oczywiste. Najłatwiej to pokazać na takim przykładzie: jak będziemy mieć 100 procent osób zaszczepionych, to tylko zaszczepieni będą chorować. I nikt nie umrze w grupie niezaszczepionych. Logiczne. Tym bardziej, kiedy uświadomimy sobie, że szczepionki nie dają 100 proc. ochrony przed zakażeniem, hospitalizacją tudzież zgonem - podkreśla dr Fiałek.

Ponadto, jak zauważa, przeciwnicy szczepień nie pokusili się o to, aby ocenić ryzyko zachorowania na COVID-19 w danej grupie wiekowej. - Jednoznacznie trzeba powiedzieć, że większość osób chorujących i hospitalizowanych to osoby starsze. A w grupie osób starszych, zaszczepienie się przeciw COVID-19 daje taką samą skuteczność, jednak ryzyko zakażenia jest u nich dużo wyższe. Czyli, przykładowo, jeśli mamy 20-procentowe ryzyko zachorowania i ochronę poszczepienną wynoszącą ok. 95 procent, to zdecydowanie więcej osób w tej grupie będzie chorować i umierać, niż w grupie osób zaszczepionych, w której ryzyko zachorowania wynosi 1 proc. Naukowcy wyliczyli wręcz, że ryzyko zakażenia nowym koronawirusem dla osoby zaszczepionej w wieku 85+ jest podobne do tego, które notuje się u zdrowego, niezaszczepionego 50-latka - zauważa ekspert.

- To są oczywiście zagadnienia, które są trudne do zrozumienia. Jest to już zaawansowana matematyka. Prawidłowo interpretując te cyfry, należy uzależniać je od zmiennych - paradoksu wyszczepialności i ryzyka zakażenia koronawirusem SARS-2 w zależności od grupy wiekowej - podsumowuje lekarz.

Prof. Kuchar: Osoby szczepione rzadziej chorują na COVID-19

O sprawie mówił też w rozmowie z PAP prof. Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: - Zastanawiając się, skąd biorą się dane mówiące o większej śmiertelności wśród zaszczepionych, zwracam uwagę, że mówimy o zupełnie odmiennych, trudnych do porównania grupach. Osoby, które chorują mimo szczepienia, to zwykle jednostki najsłabsze, osoby starsze i schorowane, które, jeżeli zachorują na COVID-19, to chorują ciężko chociażby z racji współistniejących schorzeń.

I dodał: - W pierwszej kolejności szczepiono grupy ryzyka, idąc od najstarszych grup wiekowych, które nie tylko są w nie najlepszym ogólnym stanie zdrowia, ale jeszcze na szczepienia odpowiadają słabo. Z kolei osoby nieszczepione są przeważnie młodsze i ogólnie zdrowsze. Dlatego spośród tych, którzy zachorują mimo szczepienia, większy odsetek trafia do szpitala.

Jego zdaniem trudno porównywać odsetek zgonów wśród osób ogólnie zdrowych, w sile wieku, z osobami schorowanymi, chociażby zaszczepionymi i trzeba by wziąć poprawkę, że osoby szczepione zdecydowanie rzadziej chorują na COVID-19.

Poprawne wyliczenia uwzględniają wiek

Jak poprawnie zatem zerknąć na te liczby? Tu z pomocą przychodzi prowadzony przez Centrum Informacyjne Rządu profil na Twitterze Szczepimy się, który odpowiada przeciwnikom szczepień i apeluje, by interpretować dane w sposób poprawny metodologicznie.

Powołuje się na dane z kolejnego raportu Public Health England z 25 czerwca, w którym to PHE melduje o 50 zgonach wśród 7235 zakażonych wariantem Delta i w pełni zaszczepionych oraz o 44 zgonach wśród 53 822 zakażonych niezaszczepionych. Na pierwszy rzut oka znowu odsetek w przypadku zaszczepionych jest większy. Tym razem jednak PHE podało wiek zakażonych i zmarłych. Wśród zaszczepionych połowa ma ponad 50 lat, a niezaszczepionych zakażonych powyżej 50. roku życia jest tylko 976.

Szczepimy się wylicza: "Najwięcej zakażonych jest w grupie 20 i 30 latków (najczęściej niezaszczepionych). Uwzględniając charakterystykę badanej populacji, porównajmy odsetek zgonów:

1. Dla osób powyżej 50. roku życia:

- wśród w pełni zaszczepionych na 3546 zakażonych zmarło 50 osób (czyli 1 na 70 osób);

- wśród niezaszczepionych na 976 zakażonych zmarło 38 osób (czyli 1 na 25 osób).

2. Dla osób poniżej 50 r.ż.

- wśród w pełni zaszczepionych (ponad 3,6 tys.) - nie odnotowano zgonów;

- wśród niezaszczepionych (ponad 52 tys.) - zmarło 6 osób."

Widać zatem wyraźnie, że wariant Delta jest dużo groźniejszy właśnie dla niezaszczepionych.

Szczepienia zawsze są skuteczniejsze niż ich brak

Najważniejsze i nieustannie powtarzane przez ekspertów jest to, że tylko szczepionka może nas ochronić przed ciężkim przebiegiem COVID-19, hospitalizacją i zgonem.

Ustalenia Public Health England są też takie, że wakcyna od Pfizer-BioNTech jest skuteczna w 96 proc. - po dwóch dawkach - przeciw wariantowi Delta, a z kolei szczepionka od Oxford-AstraZeneca jest skuteczna w 92 proc. - również po dwóch dawkach - przeciw wariantowi Delta.

- Należy wskazać z całą stanowczością - wariant Delta jest groźniejszy dla niezaszczepionych. Każdy patogen jest groźniejszy dla tych, którzy nie mają ochrony. Szczepionki wywołują odpowiedź odpornościową, która działa ochronnie również wobec różnych linii rozwojowych wirusa. Każdy wariant jest zdecydowanie groźniejszy dla osób niezaszczepionych. Co więcej, naukowcy mówią, że wariant Delta wręcz "wybiera" osoby niezaszczepione i to jest zrozumiałe, ponieważ charakteryzuje się najwyższą dotychczas zakaźnością. Osoby zaszczepione są dla niego "mniej ciekawe", mają mur, tarczę utworzoną z przeciwciał, którą trzeba przełamać. Niezaszczepieni i osoby, które COVID-19 nie przechorowały, takiej ochrony nie mają - podsumowuje dr Bartosz Fiałek.

Pomponik: Zobacz, jak mieszka Kamil Stoch!

Dowiedz się więcej na temat: szczepienia | Delta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje