Reklama

Reklama

Givi: Separatysta z plakatu grozi Polakom

Prorosyjski separatysta o pseudonimie Givi to nowa gwiazda mediów. W mundurze i z nieodłącznym papierosem, przystojny bojówkarz stał się wojennym celebrytą z Donbasu.

O Givim - obecnie prawdziwej gwieździe internetowej telewizji Novorossia TV - głośno zrobiło się po opublikowaniu filmu z tym separatystą w roli głównej. W momencie wywiadu obok Giviego wybucha pocisk artylerii rakietowej GRAD. Gdy wszyscy uciekają w popłochu, on, niezrażony, flegmatycznie zaciąga się papierosem i kontynuuje wypowiedź.

Separatysta z plakatu

Separatysta z plakatu, bo tak faktycznie można mówić o Givim (prawdziwe imię Michaił), dorastał w Iłowajsku, w obwodzie donieckim. Zanim wstąpił w szeregi walczących z ukraińską armią separatystów, pracował w fabryce. Chyba nie spodziewał się, że w tak krótkim czasie jego twarz będzie znana praktycznie na całym globie.

Reklama

Do wzrostu popularności Giviego przyczynił się materiał brytyjskiego dziennikarza Grahama Phillipsa. Reporter spędził w towarzystwie zwolennika Noworosji cały dzień i dowiedział się m.in., że Givi lubi oglądać piłkę nożną (bez wątpienia kibicował Szachtarowi Donieck), a jego idolem jest... Bruce Willis.

Teraz sam Givi jest idolem - głównie młodych Rosjanek.

"Dziewczyny modlą się za ciebie, martwią się o ciebie, część z nich chciałaby zostać twoją żoną... "- zagadał separatystę Graham Phillips.

"To fajnie. Co w tym złego, że chcą się ze mną spotkać i porozmawiać? Ludzie potrzebują tego. Mogę im dać swój numer telefonu" - stwierdził rozochocony Givi, jednocześnie wydając rozkaz jednemu z podkomendnych, by ten podał numer jego telefonu komórkowego.

"Nie jestem żadną Ałłą Pugaczową"


Aparycję i urodę separatysty chętnie wykorzystują prorosyjskie media, pokazując filmy z frontu z nonszalanckim Givim - z nieodłącznym papierosem! - w roli głównej. Podobieństwa do Jamesa Deana - tylko w mundurze - narzucają się same.

"Czy jestem gwiazdą i bohaterem? Bohaterami są ludzie, którzy walczą na froncie. Ja jestem tylko ich dowódcą, to wszystko. Nie jestem żadną Ałłą Pugaczową. Jestem zwyczajnym żołnierzem z Doniecka" - zaznacza celebryta w mundurze.  

Popularność popularnością, ale Givi to rzeczywiście "zwykły żołnierz z Doniecka". A raczej separatysta, który walczy z Ukraińcami w celu oderwania części ich państwa i faktycznego przyłączenia Donbasu do Rosji.

"Wśród Ukraińców, proszę Ukraińcy napisać w cudzysłowie, są też porządni ludzie. Są wśród was prawdziwi mężczyźni i nie mam zamiaru temu zaprzeczać. Ale jeżeli mam rację i są wśród was tacy ludzie, to mam wam coś do powiedzenia: przestańcie robić to, co robicie! Przestańcie popierać działania rządu ukraińskiego. Giniecie i to nie setkach, ale w tysiącach. Nie widzicie, co się dzieje? Jesteście głusi i ślepi? Rzucają was na rzeź" - mówił w jednym z wywiadów, intensywnie wpatrując się w kamerę, przebijając wzrokiem dym nieodłącznego papierosa.

Givi przekonuje, że działania separatystów w Donbasie to "wyzwolenie", a pojmani ukraińscy żołnierze są dobrze traktowani. W przeciwieństwie do uwięzionych separatystów, których los określa słowem "horror".

"Pójdziemy na zachód. Jak zachowa się Polska?"

W czasie przemówienia Givi grozi m.in. Polsce: "Przestańcie przysyłać broń i czołgi, bo i tak wszystko zostanie zniszczone. A później przyjdziemy po was. Każdy, kto najedzie nasz kraj, zginie. Nie zatrzymamy się na granicy Donbasu. Pójdziemy dalej na zachód. Jak wtedy zachowa się Polska? Osobiście chciałbym zapewnić im takie same przyjemności, jakie zapewniono moim żołnierzom" - straszy.

Na koniec Givi cytuje słowa, jak powiedział - "wielkiego człowieka", jakim jego zdaniem był Józef Stalin: "Wszystko dla zwycięstwa, wszystko dla kraju".

Chyba te słowa - pochwała osoby odpowiedzialnej za ludobójstwo - powinny otrzeźwić wszystkich, którzy mogą sympatyzować z separatystą celebrytą.

Dowiedz się więcej na temat: donieccy separatyści

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy