Reklama

Reklama

RMF: W przyszpitalnych aptekach brakuje leków

- Część leków, których nie było w ogóle, pojawia się w hurtowniach, ale natychmiast znikają - usłyszał od aptekarzy dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski. Z kolei wczoraj wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową Maciej Miłkowski zapewniał w Sejmie, że "tylko medialnie można odnieść wrażenie, że nie ma leków". Okazuje się jednak, że problem nie zniknął. Niektórych leków zaczyna brakować nawet w szpitalach.

- Nie ma zagrożenia dla ciągłości terapii. Tylko medialnie można odnieść wrażenie, że nie ma leków. Nie ma problemu strukturalnego - mówił wczoraj w Semie wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową Maciej Miłkowski. Przyznał jednak,  że od uruchomienia rządowej infolinii z pytaniami o dostępność leków zadzwoniło 20 tysięcy osób. 

Reklama

- Niektóre leki rzeczywiście się pokazują, ale to jest naprawdę mały procent. Po problemie będzie wtedy, kiedy każdy pacjent będzie mógł normalnie zrealizować receptę - usłyszał natomiast dzisiaj w jednej z warszawskich aptek dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski.

Jak sprawdził reporter, nadal nie można od ręki wykupić m.in. leków cukrzycowych i na tarczycę. Nie ma wszystkich dawek.

- Problemy z dostępem do leków są także w szpitalach. Hurtownie muszą stawać na głowie, aby dostarczyć nam leki. Nie powinno tak być - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Dobrołowiczem Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

To jedna z największych lecznic na Mazowszu. Rocznie trafia do niej kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Jak przyznaje jej szefowa, ogólnopolski problem z dostępem do leków jest widoczny także w aptece szpitalnej. A to ona dostarcza medykamenty dla pacjentów leżącym na oddziałach.

- Brakuje nam na przykład euthyroxu dla chorych na tarczycę. W niektórych dawkach tego euthyroxu nawet my, jako szpitale, nie dostajemy. Potrafią być puste półki. Może euthyrox nie jest lekiem ratującym życie, bo to byłby problem, ale już immunoglobulina jest bardzo poważnym problemem, bo ją się podaje chociażby w konflikcie serologicznym. Proszę sobie wyobrazić, że do przetargu nie przystąpiła żadna hurtownia, ponieważ są tak okresowe braki w dostępie do immunoglobulin, że żadna hurtownia nie chce podpisać umowy - mówi szefowa Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

Magdalena Partyła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje