Wojna klanów w Niemczech. 250 funkcjonariuszy patroluje ulice
Jak podaje portal dziennika "Bild" wszystko zaczęło się od kłótni między dwoma rodzinami - libańską i i syryjską - które mieszkają razem w tym samym domu w Castrop-Rauxel, mieście w Niemczech. Początkowo biły się tylko dzieci. Później w spór zaczęli się stopniowo angażować dorośli. Skończyło się na zamieszkach na ulicach w Essen z użyciem pałek, noży i innych niebezpiecznych narzędzi. "Nawet gdy zjawili się pierwsi funkcjonariusze policji, wrogie rodziny kopały się i biły jakby postradały zmysły" - relacjonuje niemiecka gazeta.

Tłem starć może być wspomniana masowa bójka w Castrop-Rauxel (ok. 30 km na wschód od Essen), do której doszło w czwartek wieczorem. Członkowie dwóch rodzin zaatakowali się tam kijami baseballowymi, nożami i pałkami. Co najmniej siedem osób zostało rannych - informuje WDR.
Zamieszki z udziałem pięciuset osób
Teraz miała nastąpić eskalacja wojny klanów. Konflikt ze sporu zwaśnionych rodzin przerodził się w zamieszki z udziałem ponad pięciuset mężczyzn. Policja w Essen obawia się teraz dalszych krwawych starć.
- Syryjczycy sprawili, że jest coraz gorzej. Teraz to nie tylko klan przeciwko klanowi, ale wszyscy przeciwko wszystkim - stwierdził jeden z Libańczyków w rozmowie z "Bild". Jak dodał, człowiek, który został "raniony nożem" w Castrop-Rauxel, jest Libańczykiem. - Nie możemy tego znieść, wszystkie libańskie rodziny trzymają się teraz razem - powiedział.
Groźby zniszczenia libańskiej restauracji, szkody w syryjskiej kawiarni
"W internecie zaczęło krążyć nagranie, na którym zakapturzeni Syryjczycy w parku w Essen grożą szturmem przy użyciu pałek i noży na restaurację Libańczyka" - podkreśla "Bild". Zaznacza, że park, w którym wykonano nagranie znajduje się jedynie 150 metrów od wskazanego lokalu.
W odpowiedzi na te groźby miało zebrać się "ponad pięćset libańskich mężczyzn". "Przedzierali się przez deptak i spowodowali ogromne szkody w syryjskiej kawiarni" - czytamy na portalu.
Jeden z funkcjonariuszy powiedział "Bildowi": "Obawiamy się, że w ciągu najbliższych kilku godzin lub nawet dni dojdzie do dalszej konfrontacji. Cała policja w Nadrenii Północnej-Westfalii jest w pogotowiu".