Reklama

Nie żyje Maxi Jazz. Wokalista grupy Faithless miał 65 lat

Nie żyje lider grupy Faithless - Maxi Jazz. Zespół oficjalnie potwierdził jego śmierć. Wokalista miał 65 lat. "Praca z nim była zaszczytem i przyjemnością" - podkreśliła kapela.

Maxi Jazz zmarł ubiegłej nocy. 

"Był człowiekiem, który zmienił nasze życie. Nadał muzyce właściwy sens i przesłanie. Był także cudownym mężczyzną mającym czas dla każdego" - podkreślił zespół Faithless we wpisie w mediach społecznościowych.

Dodano, że praca z nim była "zaszczytem i prawdziwą przyjemnością".

"Był genialnym autorem tekstów, DJ-em, buddystą, miłośnikiem samochodów, niekończącym się gadułą, geniuszem" - czytamy.

Maxi Jazz z Faithless nie żyje. Miał 65 lat

Maxi Jazz przyszedł na świat jako Maxwell Fraser w Brixton. Popularność przyniosła mu kariera w zespole Faithless i jego ikoniczne występy na festiwalu Glastonbury. Był także znanym kibicem klubu Crystal Palace, a od 2012 zastępcą dyrektora. Przez całą swoją karierę mieszkał w londyńskiej dzielnicy West Norwood.

Reklama

"Crystal Palace opłakuje stratę legendarnego muzyka. Nasze myśli są w tym czasie z jego rodziną" - czytamy na stronie drużyny.

Na chwilę obecną nie podano, jaka była przyczyna śmierci wokalisty. Maxi Jazz miał 65 lat.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Maxi Jazz | muzyka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy