Reklama

Reklama

​Meta w miejsce Facebooka. Kpiny i krytyka po zapowiedzi Marka Zuckerberga

Plany stworzenia nowej wirtualnej rzeczywistości przez Marka Zuckerberga poskutkowały kolejnym kryzysem wizerunkowym Facebooka - relacjonuje brytyjski "Guardian". Zuckerberg ogłosił w czwartek, że firma zmieni swoją nazwę na Meta.

Mark Zuckerberg poinformował, że jego firma - Facebook - będzie się nazywała Meta. Przedsiębiorstwo nadal będzie miało w swoim portfolio serwisy społecznościowe Facebook, Instagram czy WhatsApp.

Zmiana ma związek z tworzeniem nowej wirtualnej - czy też "rozszerzonej" - rzeczywistości, nazywanej przez Facebooka/Meta "nowym rozdziałem relacji społecznych".

W wirtualnym świecie Zuckerberga uczestnicy mają zawierać znajomości, uczyć się, współpracować i grać w 3D.

Facebook chce nas zamknąć w wirtualnym świecie - czytaj w serwisie Geekweek!

Reklama

Meta zamiast Facebooka. Zdziwienie i fala komentarzy

Zapowiedź Facebooka wywołała zdziwienie i falę krytycznych komentarzy.

- Zanosi się na dziki zwrot akcji w nowym sezonie "Czarnego lustra" - napisał politolog i publicysta Ian Bremmer, nawiązując do popularnej serialowej dystopii.

Trevor Noah z "The Daily Show" przerobił spot Zuckerberga, wplatając tam uczestników tragicznego ataku na Kapitol z 6 stycznia i neonazistów z Charlottesville - obie te grupy umawiały się za pośrednictwem Facebooka.

Kongresmenka z Nowego Jorku Alexandria Ocastio-Cortez nazwała firmę "rakiem na demokracji dającym przerzuty jako globalna machina inwigilacji i propagandy dla autorytarnych reżimów" ("meta" to w onkologii oznaczenie przerzutów - przyp. red.).


Zmiana nazwy na Meta to próba odwrócenia uwagi?

Senator Richard Blumenthal oświadczył, że zmiana nazwy firmy na Meta to próba odwrócenia uwagi od "lat przebiegłych praktyk i pogardy dla prywatności, dobrostanu dzieci, rozpowszechniania nienawiści i przyczyniania się do ludobóstwa".

Wtórował mu senator Ed Markey. "Facebook chce, żebyśmy nazywali go teraz Meta. Ale będziemy go nazywać tym, czym jest, czyli zagrożeniem dla prywatności, demokracji i dzieci" - oznajmił.

Satyryk Mike Drucker kpi z samej nazwy i sugeruje, że "liczne firmy konsultingowe zapewne wzięły miliony dolarów za jej wymyślenie".

W październiku w amerykańskich mediach ukazała się seria demaskatorskich artykułów na temat działań Facebooka. "Wall Street Journal" poinformował, że przy bierności serwisu otwarcie działały grupy handlarzy ludźmi i kartele narkotykowe, a portal odegrał istotną rolę w rozpowszechnianiu nienawiści na tle etnicznym, przyczyniając się do zbrodni w Etiopii czy Birmie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy