Reklama

Reklama

Katastrofa ekologiczna na Odrze. Niemieccy eksperci opublikowali raport

Nagły wzrost zasolenia wody był najbardziej prawdopodobną przyczyną masowej śmierci ryb w Odrze - wynika z najnowszego raportu niemieckiego rządu. Eksperci przebadali wyłowione z rzeki organizmy na obecność tysiąca szkodliwych substancji, wykluczając tym samym rtęć jako bezpośrednią przyczynę śmiertelności ryb. Pozostawiają jednak stronie polskiej do wyjaśnienia, dlaczego poziom zasolenia Odry był tak gwałtowny oraz w jaki sposób w rzece znalazły się algi, które zwykle występują w wodach słonych.

Zgodnie z treścią raportu niemieckich ekspertów opublikowanego w piątek przez Federalne Ministerstwo Środowiska, Ochrony Przyrody i Bezpieczeństwa Reaktorów Jądrowych wynika, że zasolenie wraz z innymi czynnikami doprowadziło do masowego wzrostu alg Prymnesium parvum, które są szkodliwe dla ryb.

"Gwałtownie rosnące stężenie soli w Odrze oraz wzmożone promieniowanie słoneczne sprzyjały szybkiemu porostowi alg" - brzmi treść raportu. Według ekspertów świadczą o tym niemieckie próbki wody i zdjęcia satelitarne. Wciąż nie wiadomo jednak, w jaki sposób glony, których naturalnym środowiskiem jest woda słona i wybrzeża mórz, przedostały się do słodkowodnej Odry.

Reklama

Niemieccy eksperci: Dlaczego zasolenie w Odrze było tak wysokie, musi wykazać strona polska

Sprawą otwartą w niemieckim raporcie pozostaje nie tylko powyższa kwestia, lecz także to, jak doszło do zasolenia Odry. Eksperci sugerują, że ma to związek z działalnością człowieka. 

"Z innych rzek w Niemczech wiemy, że zbiorniki wodne mają niekiedy podwyższone stężenia soli. Przykładowo zawartość soli w Werrze (rzeka w środkowych Niemczech - przyp. red.) od dziesięcioleci jest znacznie zbyt wysoka, co jest spowodowane zrzutami do niej soli z kopalni potasu" - dodają badacze.

"Dlaczego zasolenie w Odrze wzrosło tak szybko i tak wyraźnie, muszą pokazać wyniki polskich badań" - twierdzą niemieccy eksperci.

Katastrofa ekologiczna na Odrze. To nie rtęć zabiła ryby

Autorzy raportu zbadali wiele hipotez dotyczących przyczyn śmiertelności ryb w rzece. Do badań posłużyły im wyłowione z Odry organizmy, które przebadano na obecność tysiąca różnych substancji i metali ciężkich. Tym samym wykluczone twierdzenie, jakoby do śmierci ryb przyczyniła się rtęć, o czym mówiono jeszcze w sierpniu. 

"Stężenia rtęci były w na normalnym poziomie, bądź nieznacznie przekraczały jego granice, w związku z czym można wykluczyć ten pierwiastek jako bezpośrednią przyczynę śmiertelności ryb" - podkreślili eksperci. W ich opinii podobne przekroczenia zaobserwowano już w 2016 i 2019 roku.

Wyniki niemieckiego raportu zbieżne z polskimi badaniami

W czwartek miała miejsce prezentacja wyników polskiego raportu dotyczącego katastrofy ekologicznej w Odrze. Jak powiedziała na konferencji prasowej wiceminister klimatu i środowiska oraz główny konserwator przyrody Małgorzata Golińska, "powołany polski zespół, skupiał ekspertów najwyższej klasy z instytutów badawczych i instytucji rządowych".

Zgodnie z polskimi wynikami problem wysokiego stężenia soli wynikał z niskiego stanu wody w rzece, bowiem od połowy czerwca do końca sierpnia zawartość wody w Odrze była poniżej średniej wielkości przepływów z wielu lat.

- Prawie dwa miesiące nie było istotnych opadów, co spowodowało niski stan wód rzeki - powiedziała dr hab. Agnieszka Kolada z Instytutu Ochrony Środowiska - Państwowego Instytutu Badawczego. Jak dodała, podnoszenie się poziomu wód obserwowano dopiero we wrześniu. - Przepływy były bardzo niskie, co oznacza, że woda w rzece prawie stała - stwierdziła.

"Odra w zasadzie na całym swoim biegu jest w złym stanie"

Zdaniem dr hab. Agnieszki Kolady ma to ogromne znaczenie dla jakości wody. - Ten sam ładunek, czegokolwiek byśmy nie wprowadzili do rzeki, przy niskim stanie będzie się objawiał dużo wyższym stężeniem - powiedziała.

Ponadto według polskich badań przy niskich stanach, woda także szybciej się nagrzewa. Kolada podkreśliła, że "Odra w zasadzie na całym swoim biegu jest w złym stanie, jeżeli chodzi o zawartość niektórych substancji. Normy niektórych czynników były przekroczone". - Nie jest to zjawisko nowe i dobrze o tym wiemy. Dane te są publiczne i są regularnie publikowane są stronach GIOŚ - podkreśliła ekspertka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy