Reklama

Reklama

PIMS po COVID-19. Które dzieci chorują najczęściej?

Wieloukładowy zespół zapalny po przebyciu COVID-19 - czyli PIMS - dotyka już nawet niemowlęta. Najczęściej chorują jednak dzieci w wieku 8-9 lat - wynika z badań naukowców z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - Pewne jest, że w najbliższych tygodniach będziemy w Polsce notować wzrost zachorowań na PIMS - zauważa dr Kamila Ludwikowska.

Szeroko zakrojone badania nad PIMS prowadzone są przez naukowców z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpital Klinicznego. Uczeni we współpracy z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym i Uniwersytetem Warszawskim stworzyli ogólnopolski rejestr PIMS, który ma być wsparciem dla lekarzy w diagnostyce i leczeniu nowej jednostki chorobowej.

Wrocławscy naukowcy rozpoczęli badania w tym samym czasie, kiedy po raz pierwszy opisano PIMS jako jednostkę chorobową w światowej literaturze naukowej. Przedsięwzięcie uczonych USK jest kontynuacją badań nad chorobą Kawasakiego - rzadką chorobą ogólnoustrojową dzieci, powodującą zapalenie naczyń krwionośnych, której przyczyny nie są dobrze poznane.

Reklama

Przebieg PIMS bywa dramatyczny

Leszek Szenborn, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zwrócił uwagę, że przebieg PIMS bywa dramatyczny.

- Nigdy wcześniej nie widzieliśmy w krótkim czasie tylu dzieci, u których występują tak silne i tak gwałtowne zaburzenia krążenia, zagrażające ich życiu - powiedział prof. Szenborn.

Dodał, że w odróżnieniu od przypadków ciężkiego przebiegu ostrego COVID-19 w przypadku PIMS szybkie wdrożenie odpowiedniej terapii - leczenie immunosupresyjne, przeciwpłytkowe i ewentualnie przeciwkrzepliwe - ma zasadnicze znaczenie i w kilka dni powoduje spektakularną poprawę stanu klinicznego.

Projekt realizowany przez wrocławskich naukowców, przy współpracy z naukowcami z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, nosi nazwę MOIS-CoR (Multiorgan Inflammatory Syndrome COVID-19 Related). Jego celem jest usystematyzowanie wiedzy o PIMS i opracowywanie wytycznych medycznego postępowania z pacjentami. W ramach przedsięwzięcia powstaje również ogólnopolski rejestr chorób zapalnych dzieci.

Zobacz też: Nieoficjalnie: Możliwy inny skutek uboczny AstraZeneki

Jakie powikłania?

Jednym z efektów dotychczasowych badań jest wskazanie, że PIMS najczęściej dotyka dzieci 8-9-letnie, choć - jak podkreślono - chorują też niemowlęta. Naukowcy chcą sprawdzić przy tym, czy predyspozycje genetyczne mają wpływ na prawdopodobieństwo zachorowania na PIMS.

- Z jednej strony dobre efekty leczenia mogą napawać optymizmem, ale z drugiej wiemy też, że jeśli w wyniku PIMS dojdzie np. do ostrej niewydolności lewej komory czy powstania tętniaków tętnic wieńcowych, dziecko musi pozostawać jeszcze długo pod opieką kardiologa - powiedziała dr Kamila Ludwikowska.

Lekarz przypomniała, że mali pacjenci obserwowani są dopiero przez kilkanaście miesięcy, a zatem nie wiadomo jeszcze, czy PIMS nie wiąże się z odległymi powikłaniami.

Będzie wzrost zachorowań

- Pewne jest natomiast to, że w najbliższych tygodniach będziemy w Polsce notować wzrost zachorowań na PIMS. Dotychczas był on bowiem wprost proporcjonalny do liczby zakażeń SARS-Cov-2 - przyznała dr Ludwikowska.

PIMS, czyli wieloukładowy zespół zapalny, rozwija się w wyniku zaburzeń immunologicznych następujących u niektórych dzieci po przebytym (nawet bezobjawowo) zakażeniu SARS-CoV-2 (dwa do sześciu tygodniu od zakażenia). Objawów może być wiele, jednak najczęstszymi są: wysoka gorączka, dolegliwości ze strony układu pokarmowego (jak ból brzucha), wysypka, zapalenie spojówek, niekiedy ból głowy. W cięższych przypadkach może dojść do zajęcia układu krążenia, w tym do niewydolności, a nawet do zawału serca. Objawy mogą być na tyle nietypowe, że rzadko kiedy rodzice wiążą je z COVID-19, szczególnie jeśli infekcja przebiegła bezobjawowo. Takie powiązania udaje się ustalić dopiero w szpitalu, po wykonaniu testów na obecność przeciwciał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje