Reklama

Reklama

Tokio 2020. Szpitale tylko dla najciężej chorych na COVID-19

Japoński rząd premiera Yoshihidy Sugi podjął decyzję, że ze względu na znaczny wzrost nowych przypadków zakażenia koronawirusem tylko najciężej chorzy na COVID-19 trafią do szpitali. Zdecydowano także, że więcej osób będzie odbywać kwarantannę w swoich domach zamiast w wynajmowanych przez rząd hotelach. Powodem jest brak miejsca i niewystarczająca liczba personelu.

Japonia zmienia strategię walki z pandemią. Aby zmniejszyć obciążenie pracowników opieki zdrowotnej na pierwszej linii walki z koronawirusem rząd zdecydował, że do szpitali będą trafiać tylko najcięższe przypadki COVID-19 oraz takie osoby, u których zakażenie może skutkować ryzykiem ciężkiego przebiegu choroby.

Japonia zwalnia łóżka. Szpital tylko dla najciężej chorych

Pacjenci z umiarkowanymi objawami, którzy dotąd byli hospitalizowani, teraz mają chorować w domach. Będą mogli także spędzać ten czas na kwarantannie w hotelach lub opłaconych przez władze kwaterach, ale tylko wtedy, kiedy sytuacja lokalowa wyklucza izolację w miejscu zamieszkania ze względu na zagrożenie zarażeniem kolejnych osób.

Nową politykę japońskiego rządu ogłosił we wtorek premier Yoshihide Suga, który uspokajał, że pacjenci z umiarkowanymi objawami, którzy będą wymagać tlenu lub cierpią na choroby przewlekłe takie jak cukrzyca będą przyjmowane na szpitalne oddziały.

- Zwolnimy niezbędne łóżka, aby zapewnić miejsca dla poważnych przypadków i pacjentów z ryzykiem ciężkiego przebiegu choroby - powiedział szef rządu.

Tokio 2020. Nowy rekord COVID-19 w Tokio. Ponad trzy tys. infekcji

Z kolei minister zdrowia Norihisa Tamura jest przekonany, że osoby starsze oraz pacjenci z chorobami towarzyszącymi, uważane za w mniejszym stopniu narażone na poważny przebieg, mogłyby zgodzić się na rezygnację z hospitalizacji - podał dziennik "Japan Times".

W Japonii zapowiedziano także akcję podawania nowego leku Ronapreve na bazie przeciwciał osobom w wieku 50 lat lub starszym i z chorobami towarzyszącymi, aby aktywnie chronić takich pacjentów. Do tej pory podawanie tego leku było limitowane.

Premier zapowiedział także akcję rozsyłania pulsoksymetrów oraz ogłosił podwyżkę dla lekarzy za realizowanie wizyt domowych. Rząd zaapelował także do lekarzy o szersze stosowanie konsultacji zdalnych.

W Japonii chorzy na COVID-19 są zaliczani do czterech kategorii: łagodnej, umiarkowanej I, umiarkowanej II i ciężkiej. Pacjenci zakwalifikowani do kategorii umiarkowanej I cierpią na duszności, mają objawy zapalenia płuc, ale nie potrzebują tlenu. Ci z kategorii umiarkowanej II potrzebują tlenu i wykazują objawy niewydolności oddechowej. Kategoria ciężka oznacza, że chory ma ciężkie zapalenie płuc i musi być przyjęty na oddział intensywnej terapii oraz mieć podłączony respirator lub pozaustrojowe natlenianie krwi czy ECMO.

Reklama

Alarmujące dane ze stolicy. Chorują coraz młodsi

Nowe ustalenia dotyczące traktowania chorych spowodowane są nagłym skokiem zachorowań. Rząd twierdzi, ze zmiany to wynik apeli służby zdrowia z Tokio. W stolicy, która gości igrzyska olimpijskie, współczynnik transmisji wirusa osiągnął 1,74. To najwyższy wynik od maja 2020 roku. Liczba wyższa niż 1 oznacza, że pandemia przyspiesza. W sobotę Tokio odnotowała 4058 nowych infekcji, z czego 25 proc. to osoby z grupy 40- i 50-latków. Władze dostrzegły, że ze względu na pełne zaszczepienie ponad 77 proc. osób w wieku 65 lat i starszych, obserwuje się gwałtowny wzrost liczby chorych w wieku 40 i 50 lat.

We wtorek w całym kraju były 8393 nowe przypadki zarażenia wirusem SARS-CoV-2. To prawie dwa razy więcej niż w poniedziałek. Toshio Nakagawa, prezes Japońskiego Stowarzyszenia Medycznego obawia się ryzyka wystąpienia poważnych objawów u młodszych pacjentów zakażonych nowym wariantem Delta. - Japonia stoi w obliczu największego kryzysu od pierwszej fali w zeszłym roku - powiedział Nakagawa.

Tokio 2020. Eksperci: Koronawirus szerzy się jak nigdy dotąd

Według danych ministerstwa zdrowia Japonia dysponowała w zeszłym tygodniu 5267 łóżkami dla ciężko chorych z COVID-19. Zajętych było 1271 miejsc. A to o prawie 300 więcej niż w poprzednim tygodniu. 

Ze względu na alarmujący wzrost zakażonych premier wezwał wszystkich obywateli do pełnego zaszczepienia się z obawy przed szczytem kolejnej fali koronawirusa w październiku i listopadzie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje