Nieznana kopalnia na zboczu Ślęży?

emptyLike
Lubię to
Lubię to
like
0
Super
relevant
0
Hahaha
haha
0
Szok
shock
0
Smutny
sad
0
Zły
angry
0
Lubię to
like
4
Udostępnij

Ślęża. Ta przedziwna góra nie przestaje nas zaskakiwać. Według wielu przeróżnych źródeł znajdować się tu mają między innymi takie ciekawostki jak: skarby z czasów Bolesława Chrobrego pod kościółkiem na szczycie góry, bunkry lub też magazyny pod szczytową polaną, porzucone w lesie kamienie młyńskie wykute w niewielkim kamieniołomie, pogański ołtarz ofiarny z rowkami, po których spływała krew mordowanych ofiar; średniowieczna kopalnia złota oraz tajemniczy szyb przy popularnym szlaku turystycznym, o którym to szybie próżno szukać jakichkolwiek informacji. I tu niespodzianka. Nie widzieliśmy jeszcze tylko dwóch, pierwszych rzeczy.

Wielokrotnie na łamach wielu czasopism, w tym także i "Odkrywcy", opisywano różne tajemnice dotyczące góry Ślęży. W lipcu 2007 r. Piotr Maszkowski i Grzegorz Góra zebrali kilka ciekawych opowieści dotyczących tego miejsca ("Tajemnice Ślęży", "Odkrywca" nr 7/2007). Dla osób, które chociaż trochę interesują się tym majestatycznym masywem oczywiste jest, że kryje ona jeszcze wiele zagadek. Wciąż pojawiają się jakieś nowe opowieści, dokumenty czy tropy, które czasem trudno zweryfikować.

W niniejszym artykule zamierzamy opisać jedno z takich tajemniczych miejsc. Nie bez kozery rozpoczęliśmy dość dramatycznym wstępem, by uzmysłowić Czytelnikowi, że Ślęża to worek? a gdzież tam! Poprawiam się? wór tajemnic! Jeśli ktoś szuka rady, oto i rada - zbaczajcie z najbardziej popularnych szlaków w zapomniane ścieżki i trakty, a sami znajdziecie ciekawostki. Nie trzeba wspinać się na przeludniony szczyt, by "zdobyć" Ślężę (może za wyjątkiem śmiałków, którzy zechcą odnaleźć owe skarby Bolesława Chrobrego), Ślężę można zdobyć poza jej głównymi traktami. Tam bowiem czekają zagadki godne Odkrywców.

W ciepłe i pogodne weekendy setki, jeśli nie tysiące turystów wspina się na szczyt Ślęży. Liczba turystów jest wprost proporcjonalna do pogody, aczkolwiek, z niewyjaśnionych do tej pory względów, gwałtownie spada po zamknięciu baru przy parkingu na Przełęczy Tąpadła oraz w schronisku na górze. Najbardziej popularne są dwa kierunki zdobycia góry - od miasteczka Sobótka i od rzeczonej już Przełęczy Tąpadła. My skupimy się na tej drugiej drodze, tzn. żółtym szlaku.

Dla aktywnych turystów przydatna będzie informacja, że szlak prowadzi w jedną stronę na południowy-zachód uroczą trasą wzdłuż zboczy Raduni, następnie Czernicy, przeskakuje przez Przełęcz Jędrzejowicką i prowadzi nas wprost na Wzgórza Kiełczyńskie. Ciekawa wycieczka gwarantowana. Z kolei w drugą stronę, jeśli ktoś się rozpędzi idąc żółtym szlakiem i przeskoczy przez szczyt Ślęży, dojdzie do Wieżycy i dalej do Sobótki. Korzystając z żółtego szlaku większość wycieczkowiczów zostawia samochód na tzw. "leśnym parkingu" przy Przełęczy Tąpadła, w weekendy zazwyczaj niemiłosiernie zapchanym. Następnie, posilając się nieco w pobliskim bufecie, ruszają ostro pod górę wygodną drogą, choć niektórzy, mający odpowiednie pozwolenia, pokonują ją autem.

No i tak wędrując, turyści dochodzą po niespełna tysiącu pięciuset metrach do charakterystycznego skrzyżowania dróg, na którym znajduje się drewniana wiata. Wiata jest mało sympatyczna, bo brudna i trochę niemiło w niej pachnie, ale za to na zewnątrz jest kilka drewnianych ławeczek, śpiewają ptaki i atmosfera zbliżona jest do sympatycznej. Nazywane jest to skrzyżowanie leśnych dróg mianem "Polany z Dębami", za czasów zaś niemieckich -Tampadler Eiche. Oznaczyliśmy je czerwoną literką "B" na naszym mały planie. W prawo (kierunek SE) odchodzi polna droga - Trakt Bolka, w lewo zaś (NW) szeroka leśna droga zwana Drogą Piotra Włosta (obie przed wojną zwane Holteiweg). Teraz prosimy o uwagę, gdyż zaprezentujemy tajemnicę.

Od Polany z Dębami należy podejść jeszcze sto metrów żółtym szlakiem w stronę szczytu Ślęży. Potem skręcamy ni stąd ni zowąd w lewo, zwracając uwagę, by nie śledził nas żaden inny poszukiwacz skarbów, lub nie daj Boże, żądny wrażeń turysta. Podążając ledwo widoczną ścieżką wchodzimy w las, by po kilkudziesięciu metrach dojść do dziwnej górki, gęsto zarośniętej młodymi bukami. Jej cechą charakterystyczną jest wysoki pień zupełnie wyschłego drzewa (bystre oko dostrzeże je z daleka, z góry jednak przepraszamy tych, którzy czytać będą nasz artykuł za kilka lub kilkanaście lat, ponieważ owe drzewo najpewniej już się do tego czasu przewróci i zeschnie do reszty).

Kiedy już wejdziemy na "dziwną górkę" możemy się zdziwić, bo oto, kilkadziesiąt metrów od popularnego turystycznego szlaku znajduje się... sporych rozmiarów dziura w ziemi. Owa "dziura" to wlot górniczego szybu, o nieco poszarpanych brzegach, na którym ułożono prymitywny drewniany pomost. Pomost ten, wg niesprawdzonej przez nas informacji, położony został przez leśników.

Ostrzegamy w tym miejscu niefrasobliwych poszukiwaczy, że pomost nie należy do najbardziej stabilnych, zaś krawędź szybu nie jest zabezpieczona i można do niego wpaść, szczególnie, gdy na poszukiwania wybierzemy się wieczorem. Znad szybu widać wyraźnie, że "górka" jest warpą usypaną z urobku wyciągniętego z szybu; na potwierdzenie tego faktu, na kilku odłamkach skały odnaleźliśmy ślady po mechanicznych wiertłach. Ilość urobku jest spora i znacznie przekracza pustkę z ziemi, nad którą stoimy.

Szyb ma z grubsza prostokątny przekrój (2 x 3 metry) i częściowo zalany jest wodą. Do powierzchni lustra wody (licząc od zrębu szybu), szyb ma ok. siedmiu metrów. Jego dno jest zagruzowane gałęziami i odłamkami skalnymi, choć przyznajmy, bardzo dokładnie tego nie zbadaliśmy. Jedyną przesłanką są "nowoczesne" metody badawcze (tj. kij do mierzenia głębokości), które pozwalają na takie stwierdzenie. Miejsce to nie jest znane szerokiej rzeszy turystów, choć w porze bezlistnej można ich zauważyć znad szybu jak podążają żółtym szlakiem. My byliśmy w tym miejscu wielokrotnie, w różnych porach roku i za każdym razem stajemy przed tymi samymi podstawowymi pytaniami: Do czego służył ten szyb? Czego szukano? Jaki był zakres prac? Czy oprócz szybu znajdują się jeszcze jakieś inne pozostałości po pracach górniczych, które wskazywałyby na większy obiekt?

W niniejszym artykule niestety nie znajdą Czytelnicy odpowiedzi na te wszystkie pytania, być może poza ostatnim. Zwróćmy uwagę na załączoną mapkę tej okolicy. Poniżej szybu, poruszając się wspomnianą wcześniej Drogą Piotra Włosta, można z łatwością dostrzec trzy wyraźne zagłębienia w dość stromym stoku. Co najmniej dwa z nich do złudzenia przypominają zawalone wloty do sztolni i to bez naciągania faktów na siłę. Jest wszystko co potrzeba: szerokie wypłaszczenie przed wlotem, warpa (charakterystyczne rozszerzenie tuż za drogą wykonane z materiału wydobytego ze sztolni), kawałki jakby odstrzelonych skał ze śladami po wiertłach oraz zagłębienia w stoku, z co najmniej jednym miejscem, które idealnie pasuje na zawalony wlot. Nie ma żadnych przesiąków, żadnych szczelin, brak infrastruktury. Wykonaliśmy w tym miejscu kilka pomiarów kierunku, w jakim mógłby biec hipotetyczny korytarz czy sztolnia.

W pierwszym wgłębieniu patrząc od strony Polany z Dębem przyjęliśmy azymut ok. 70 st. (w przybliżeniu E), z kolei w drugim, które znajduje się za łagodnym zakrętem, jest to azymut 100 st. (kierunek E-SE). Przyjmując nawet znaczący błąd kierunku w jakim biegłby chodnik (rzędu 10-20 st.), to i tak oba wloty kierują się niechybnie w stronę szybu. Połączenie pod ziemią? Możliwe.

Tyle widać. To wszystko staraliśmy się opisać, nanieść na mapy, wykonać odręczne planiki.

Zostaje jednak wiele pytań, z których podstawowe brzmi: czego tu można było szukać? Czy może jest to jakaś dawna kopalnia? Czy w ogóle na Ślęży były jakieś kopalnie? Na ten temat wiemy już o wiele więcej.

Według Ksiąg Walońskich, na szczycie Ślęży znajdowała się w średniowieczu kopalnia złota. Coś na kształt kopalni zostało tuż pod szczytem odnalezione i opisane. Niemieccy archeolodzy w latach 20. XX wieku odkopali kopalnię, opublikowali to w poważnym czasopiśmie zamieszczając zdjęcia sztolni i znalezionych tam przedmiotów. Opisał to później prof. Domański, a znany poszukiwacz skarbów Wojtek Stojak był tam i zrobił na ten temat program telewizyjny.

Natomiast nieopodal Raduni pod Czernicą funkcjonowała kopalnia chromitu, miejsce znane i wielokrotnie opisane, obecnie zabezpieczone przed niepowołanymi gośćmi kratami. Należy także pamiętać o jeszcze do niedawna funkcjonujących kopalniach magnezytu u stóp Ślęży koło Sobótki i Wir. Prócz tego należy wspomnieć także kamieniołomy skalenia, granitu, kwarcu i serpentynitu. Innymi słowy, górnictwo na Ślęży i w jej najbliższej okolicy prowadzone było od wielu wieków i prowadzone jest do dzisiaj.

Co to może mieć jednak wspólnego z "naszymi" wyrobiskami? Być może poszukiwano tu czegoś innego? Czy to możliwe? Ależ oczywiście! Przeprowadzone badania geologiczne Ślęży wskazują wyraźnie na interesujące złoża innych rud metali. Północno-wschodnia cześć masywu Ślęży kryje w sobie związki tytanu, żelaza, wanadu. O bogactwie Ślęży napisano tyle poważnych opracowań, że chyba skończymy tę wyliczankę.

Co z tego najważniejsze? Wszystkie opisywane wyżej skarby znajdują się akurat w innych, niż nas teraz interesujących miejscach masywu Ślęży. Mimo to, należy zauważyć, że opisywany rejon ma dość ciekawą budowę geologiczną (mapa geologiczna). Stykają się tu różne skały budujące ten masyw: gabro, granit i co ciekawe - jedna z dwóch żył kwarcowych. Ciągnie się ona od okolic wioski Sady gdzie nosi nazwę "Białe krowy". Eksploatowana była jeszcze w latach 70. XX wieku przez Kopalnie Kwarcu k/Sadów. Jednak nic z tego dla nas nie wynika. A może wyrobiska o które pytamy mają coś wspólnego z tajemniczymi transportami, o których wciąż głośno w światku poszukiwaczy skarbów? Nic nam jednak na ten temat nie wiadomo.

Niestety, może tak być, że to nie jest żadna tajemnica, bo szybik ma charakter poszukiwawczy a wspomniane "niby wloty sztolni" to tylko małe kamieniołomy, które wykorzystywano do budowy drogi? To ostatnie rozwiązanie najmniej nam się podoba ale na razie, dopóki nie możemy nic więcej o tym miejscu powiedzieć, musimy uznać je za najbardziej prawdopodobne. Być może któryś z Czytelników pomoże nam chociaż nieco odsłonić rąbek Tajemnicy. Liczymy, że właśnie ta publikacja pozwoli nam na znalezienie osób, które mogą coś więcej na ten temat powiedzieć.

Krzysztof Krzyżanowski, Dariusz Wójcik

Przejdź na