Reklama

Reklama

Dzieci wykorzystywane seksualnie. 200 zł zadośćuczynienia

Co najmniej co drugie dziecko wykorzystane seksualnie nie miało opieki psychologa w trakcie postępowania sądowego - wynika z analizy akt sądowych, przygotowanej przez Komisję ds. Pedofilii. Żaden z pokrzywdzonych nie otrzymał odszkodowania, w przypadku 20 dzieci zasądzono zadośćuczynienie. Najniższa kwota wynosiła... 200 zł. Z raportu wynika też, że zasądzane kary często były dalekie od górnej granicy przewidzianej w ustawie.

Komisja ds. Pedofilii opublikowała pierwszy raport po roku działalności. Jedna z jego części to badanie komisji nad zjawiskiem wykorzystywania seksualnego w Polsce w latach 2017-2020. Dane zebrano na podstawie analizy akt sądowych. Przeanalizowano 669 tomów spraw wniesionych po 13 lipca 2017 r. i zakończonych prawomocnym orzeczeniem do końca 2020 r.

W badaniach akt przeanalizowanych zostało 345 przypadków z 245 postępowań sądowych. Jak tłumaczą autorzy raportu, różnica między liczbą postępowań a liczbą przypadków wynika z tego, że w niektórych sprawach występował więcej niż jeden pokrzywdzony lub więcej niż jeden sprawca.

Reklama

Bez psychologa

Zdecydowana większość (93 proc.) pokrzywdzonych, których sprawy badano, to dziewczynki - było ich 247.

Nie udało się ustalić, w jakim wieku byli wszyscy pokrzywdzeni w momencie popełnienia przestępstwa. Te dane zebrano w 191 przypadkach - niemal połowa dzieci została skrzywdzona w wieku 13-15 lat, 41 proc. ofiar to dzieci między 7. a 12. rokiem życia, 8 proc. to dzieci w wieku od 4 do 6 lat. 1 proc. stanowiły dzieci do 3. roku życia.

Analiza sądowych akt pokazuje, że co najmniej co drugie skrzywdzone dziecko nie miało opieki psychologicznej w czasie procesu - 170 dzieci nie było objętych opieką psychologa w trakcie postepowania sądowego, tyle samo w trakcie postepowania przygotowawczego. Takich poszkodowanych może być jednak więcej, bo w 37 proc. przypadków, jeśli chodzi o postępowanie przygotowawcze i 39 proc., jeśli chodzi o postępowanie sądowe, nie ma danych na ten temat.

Rzadkością jest też opieka psychiatryczna. Jedynie w 21 przypadkach dziecko zostało objęte opieką psychiatryczną na etapie postępowania przygotowawczego, a - jak zaznaczają autorzy raportu - " z uwagi na ryzyko wystąpienia głębokich zaburzeń funkcjonowania dziecka wykorzystanego seksualnie wskazana jest konsultacja lekarska". Na etapie postępowania sądowego opiekę lekarza psychiatry miało zapewnionych 20 pokrzywdzonych.

Najmłodsze dzieci, jakie brały udział w przesłuchaniach, miały mniej niż trzy lata (dwoje dzieci). Przesłuchano pięcioro dzieci w wieku przedszkolnym. Największą grupę wśród wszystkich przesłuchiwanych stanowiły osoby między 13. a 15. rokiem życia - 118.

Niemal 90 proc. dzieci nie miało swojego pełnomocnika na etapie postępowania przygotowawczego.

Depresja, lęki, autoagresja

Raport pokazuje także, jak szerokie są skutki wykorzystywania seksualnego - pokrzywdzeni cierpią na depresję, mają koszmary nocne, odnotowano przypadki zachowań agresywnych i autoagresywnych, zaburzeń odżywiania. Najczęstszym skutkiem są leki i poczucie winy.

Analiza wyników pokazuje, że nie musi dojść do wykorzystywania seksualnego z penetracją, by konsekwencje były poważne - u dzieci, którym prezentowano treści pornograficzne występowała depresja; dzieci, które sprawca całował głęboko w usta częściej odczuwały lęk, poczucie winy, także cierpiały z powodu depresji, ponadto ujawniały się u nich zachowania agresywne; "bardzo dużą liczbą szkód psychicznych" skutkuje też dotykanie intymnych części ciała dziecka.

Nikt nie zauważył

W raporcie czytamy, że w 54 proc. przypadków nikt nie zauważył, że dzieje się coś złego - krzywdę jako pierwszy ujawnił sam poszkodowany.

Jeśli dziecko nie zdecydowało się ujawnić informacji samo, to najczęściej objawy wykorzystania zauważał rodzic. Rzadziej - inny krewny, nauczyciel, rówieśnik, pracownik służby medycznej - wskazują autorzy.

Sprawcy to nie tylko pedofile

Z analizowanych akt sądowych wynika, że sprawcami byli w zdecydowanej większości mężczyźni (98 proc.). Największą grupę stanowią ci w wieku 20-30 lat (28 proc.), najmniej (13 proc.) jest tych w wieku 50-60 lat. Pozostałe grupy - do 20 roku życia, 30-40 lat i 40-50 lat - są porównywalnie liczne (19-21 proc.). 

25 osób (9 proc.) było niepełnoletnich, gdy dopuścili się wykorzystywania seksualnego małoletnich - byli oni sądzeni jako osoby pełnoletnie.

Zdecydowana większość sprawców pozostawało w kontaktach z osobą dojrzałą płciowo (88 proc.).

U 29 sprawców stwierdzono zaburzenie seksualne pod postacią pedofilii, a u 220 takiego zaburzenia nie stwierdzono - oznacza to, że wykorzystali oni dziecko, traktując je jako zastępstwo dojrzałego partnera.

Autorzy raportu zauważają, że aż w 89 przypadkach analiza akt spraw nie pozwoliła ustalić, czy u sprawcy występowały zaburzenia pod postacią pedofilii, "co może mieć związek z brakiem opinii biegłych seksuologów, kompetentnych do orzekania o występowaniu tego typu zaburzenia".

46 proc. sprawców miało własne dzieci. 15 osób wykorzystało je seksualnie, sześciu sprawców skrzywdziło tak wnuki. W 151 przypadkach sprawca był dla dziecka osobą nieznaną, a w 112 - "inna osobą niespokrewnioną", czyli na przykład konkubentem rodzica.

200 zł zadośćuczynienia

W analizowanych sprawach ani razu nie zasądzono odszkodowania dla pokrzywdzonych. Jak czytamy, w 32 przypadkach sądy zawyrokowały o zadośćuczynienie, a w 24 o nawiązkę. W 83 proc. przypadków sąd nie zawyrokował o żadnym środku kompensacyjnym. 

W przypadku 20 dzieci zasądzono zadośćuczynienie. Najniższa kwota wynosiła... 200 zł. Taka decyzja dotyczyła dwojga dzieci. Jedno dostało 80 tys. zł, to najwyższa zasądzona kwota. 

"Najczęściej orzekana wysokość zadośćuczynienia mieściła się w przedziale od 200 do 2000 zł, a nawiązka wynosiła 500 zł" - wskazano w raporcie.

Kary niższe niż możliwe

Z analizy danych sądowych wynika, że z najczęściej zasądzane kary są niższe niż umożliwiają to przepisy. 

Na przykład kara bezwzględnego pozbawienia wolności za "produkowanie, utrwalanie lub sprowadzanie treści pornograficznych z udziałem dziecka poniżej 15. roku życia" orzekana przez sąd wahała się od 2 do 3 lat, podczas gdy przewidziane przez ustawodawcę granice sięgają 12 lat.

Także za zgwałcenie dziecka poniżej 15. roku życia sądy nie orzekały najwyższego możliwego wymiaru kary, czyli 12 lat bezwzględnego pozbawienia wolności - zasądzone kary wahały się od 3 do 10 lat. 

Najmłodsze skrzywdzone dziecko miało rok

Komisja przedstawiła także dane, dotyczące zgłoszeń, jakie otrzymała. Z dokumentu wynika, że komisja prowadziła łącznie 349 spraw zgłoszonych do niej i podjętych z własnej inicjatywy. 

W sprawach, którymi zajmowała się komisja, poszkodowanych zostało 188 dziewczynek i 173 chłopców. W pozostałych przypadkach brakowało informacji o płci ofiary. Najmłodsze skrzywdzone dziecko miało zaledwie rok, a najstarsze 16 lat. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy