Reklama

Reklama

Stacjonarna sesja mimo COVID-19. W Opolu wybuchł konflikt

"Martwi nie zapłacimy za warunki" - twierdzi jeden ze studentów Uniwersytetu Opolskiego, którego rektor zarządził stacjonarną sesję egzaminacyjną. Rzecznik uczelni wyjaśnia Interii, że takiej formy sprawdzenia wiedzy domagała się... właśnie studencka społeczność, a w tle całej sprawy są trudności w uzyskaniu stypendiów. Sesja rozpoczyna się także w innych polskich szkołach wyższych, co zbiegło się w czasie z milionem osób na covidowej kwarantannie. Wyjaśniamy, jak studenci mogą zaliczyć semestr lub rok, gdy nie mogą przyjść na egzamin do sali wykładowej.

Niemal milion osób tkwi w swoich domach na kwarantannie, co wynika z sobotnich danych Ministerstwa Zdrowia. Ponadto - jedynie tego dnia - odnotowano ponad 50 tysięcy nowych przypadków koronawirusa. Wśród odizolowanych z powodu epidemii z pewnością są studenci, którzy właśnie rozpoczynają zimową sesję egzaminacyjną.

Ładowanie...

W Polsce nie ma odgórnej zasady, czy uniwersyteckie testy trzeba pisać stacjonarnie, czy zdalnie. Decyzję podejmują władze szkół wyższych, a niekiedy dziekani poszczególnych wydziałów. Na egzaminach w "tradycyjnej" formie zjawią się m.in. niektórzy studenci największej polskiej uczelni - Uniwersytetu Warszawskiego. 

Reklama

Jego rzeczniczka Anna Modzelewska przekazała Interii, że sesję stacjonarną zaplanowało 13 z 24 wydziałów. Ta liczba najpewniej się zmniejszy, bo już po przekazaniu tych danych okazało się, iż "tryb zdalny" sprawdzania wiedzy włączył Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii.

- Wydziały mają autonomię w podejmowaniu decyzji o trybie przeprowadzenia egzaminów. Zależy ona od specyfiki zajęć prowadzonych w danej jednostce, a także sposobu weryfikacji efektów uczenia się, który może różnić się nawet w obrębie jednego kierunku - zauważyła Modzelewska. 

Kwarantanna podczas sesji na studiach. Jak wtedy napisać egzamin?

A co w sytuacji, gdy student trafi na covidową kwarantannę lub izolację, a w jej czasie ma stacjonarny egzamin? Dr Modzelewska odpowiedziała: - Taka nieobecność będzie usprawiedliwiona. Będzie miał możliwość podejścia do egzaminu po raz pierwszy w innym terminie.

Interia zapytała również o wpis jednego ze studentów warszawskiej uczelni, który pojawił się na facebookowej grupie dyskusyjnej. "Co, jeśli ochrona w Bibliotece Uniwersyteckiej nie chce mnie wpuścić, bo mam za wysoką temperaturę, a bardzo by mi zależało, żeby wejść, gdyż np. za pół godziny mam zaliczenie albo coś w tym stylu?" - pisał student.

Anna Modzelewska potwierdziła, że mierzenie temperatury ciała przed wejściem do budynków zarządzanych przez UW "jest powszechnie stosowane i świadczy o odpowiedzialności również za zdrowie innych, m.in. studentów i pracowników uczelni". 

- Zgodnie z zarządzeniem rektora dot. funkcjonowania w stanie epidemii "zabrania się przebywania na terenie Uniwersytetu Warszawskiego osób, u których zaobserwowano choćby jeden z objawów charakterystycznych dla choroby COVID-19" - zacytowała rzeczniczka.

Jak uściśliła, jednym z symptomów zakażenia koronawirusem jest właśnie podwyższona temperatura. - Osoba, u której występują objawy choroby, nie powinna przyjeżdżać na zajęcia czy zaliczenia stacjonarne - powiedziała.

Awantura na Uniwersytecie Opolskim. Część studentów chce zdalnej sesji, rektor - stacjonarnej

Ze względu na epidemiczne zarządzenia mniej spokojnie jest na Uniwersytecie Opolskim. Chociaż w ostatnim czasie wiedzę przekazywano tam w trybie zdalnym, rektor zarządził standardową formę sesji, czyli stacjonarną. Na profilu tej szkoły wyższej na Facebooku napisano: "Pandemia szaleje, ale my się nie poddajemy!".

Podejście władz UO do epidemii skrytykowała studencka społeczność. - To jest jakiś smutny żart. Uczelnia po raz kolejny pokazuje, że w ogóle nie dba o zdrowie i życie. Siedzimy w salach jak "śledzie", bo nie ma jak w mniejszych pomieszczeniach trzymać dystansu - mówiła jedna ze studentek, cytowana w "Nowej Trybunie Opolskiej".

Dziennik przytoczył też inne wypowiedzi: "Martwi studenci nie zapłacą za warunki" czy "UO powinien zmienić hasło na 'Do ostatniego żywego studenta'".

Zapytaliśmy Macieja Kochańskiego, rzecznika opolskiej uczelni, co zmotywowało rektora, by - mimo lawinowo rosnącej liczby zakażeń - zimowe egzaminy przebiegły w salach, a nie przed ekranami komputerów. 

- Wszystkie uczelnie medyczne w Polsce oraz część uniwersytetów i politechnik zdecydowały się na stacjonarne przeprowadzenie sesji. My przyjęliśmy mieszany model. Zakłada on odbycie się wszystkich egzaminów ustnych zdalnie, czyli za pomocą aplikacji pozwalającej na ich zapis. To daje możliwość jego weryfikacji oraz ewentualnego odwołania studenta od otrzymanej oceny - objaśnił Interii.

Rzecznik UO: Studenci chcieli stacjonarnej sesji. Chodzi o stypendia

Jak dodał Kochański, "egzaminy pisemne odbędą się stacjonarnie na aulach uniwersyteckich" przy zachowaniu "pełnego dystansu społecznego". - Jednocześnie to prowadzący decyduje którą formę przyjmie egzamin. Powodów przyjęcia tego modelu przeprowadzenia sesji było wiele, jednak najważniejszym jest właściwa weryfikacja osiągniętych efektów uczenia się - powiedział. 

Zdaniem rzecznika, sami studenci wnioskowali o taki sposób przeprowadzenia zimowej sesji. - Podczas poprzednich tur egzaminów (w trakcie pandemii - red.) zauważyli znacznie wypłaszczenie ocen, co miało znaczący wpływ przykładowo na przyznawanie stypendiów dla najlepszych studentów - stwierdził.

Czy to oznacza, że pisząc test zdalnie, łatwiej ściągać? Tego Maciej Kochański nie powiedział. Przyznał jednak, iż na Uniwersytecie Opolskim zdarzają się pojedyncze przypadki wystąpienia COVID-19, a - co za tym idzie - kwarantanny dla studentów i prowadzących. 

- Jednak ze względu na dojrzałą postawę studentów oraz zachowywanie zasady DDM: dystans - dezynfekcja - maseczki, są one znacznie ograniczone - uściślił.

Podobnie jak na UW, również opolska szkoła wyższa umożliwia, by studenci skierowani na izolację lub kwarantannę pisali test w innym terminie. Aby zyskać taką możliwość, powinni przedstawić zwolnienie lekarskie lub adekwatną decyzję sanepidu.

AGH w Krakowie: Nie mierzymy temperatury, ale osoby z objawami powinny zostać w domu

Stacjonarną sesję egzaminacyjną przeprowadza także krakowska Akademia Górniczo-Hutnicza. Jej rzecznik Anna Żmuda-Muszyńska przekazała Interii, że aktualna sytuacja epidemiologiczna "nie wskazuje na razie na ryzyko wystąpienia poważnych zagrożeń w realizacji podstawowych zadań uczelni".

- Dziekani poszczególnych wydziałów mogą zmienić formę przeprowadzania egzaminów, jeśli jest to uzasadnione nieobecnością egzaminatorów lub egzaminowanych, gdy poddano ich izolacji lub zostały skierowane na kwarantannę - podkreśliła.

Przedstawicielka AGH zapewniła przy tym, iż egzaminy w tej szkole wyższej "odbywają się z bezwzględnym obowiązkiem zachowania wszelkich reżimów sanitarnych i procedur zapewniających bezpieczeństwo". Chodzi m.in. o zachowywanie dystansu, obowiązek zakrywania nosa i ust, jak i dostosowanie liczby osób do wielkości sali.

Tak samo jak poprzednie uczelnie, również Akademia Górniczo-Hutnicza wyznacza nowe terminy egzaminów studentom na izolacji albo kwarantannie. Test pisany z opóźnieniem traktowany jest wówczas jako pierwsze podejście, co umożliwia ewentualną poprawkę. Jednak w odróżnieniu od Uniwersytetu Warszawskiego, AGH nie mierzy temperatury przed wejściem do budynków.

- Obowiązuje jednak zakaz przebywania osób z objawami chorobowymi. Szczególnie odnosi się to do typowych objawów zakażenia koronawirusem: kaszlu, temperatury, duszności, utraty węchu i smaku. Choć nowe mutacje wirusa i fakt zaszczepienia może taki obraz zaburzać - powiedziała Żmuda-Muszyńska. 

Jak dodała, uczelnia liczy na "dojrzałą i odpowiedzialną postawę naszej społeczności - zarówno studentów jak i pracowników". - Do tej pory zdaje to egzamin i nie spotykamy się z osobami z potencjalnymi objawami COVID-19 - podsumowała rzeczniczka AGH.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy