Reklama

Reklama

Kim jest Maciej Szczęsny? Został zatrzymany za jazdę po alkoholu

Maciej Szczęsny, były bramkarz, reprezentant Polski został zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu. Policja poinformowała, że badanie alkomatem wykazało 0,6 promila alkoholu. Były zawodnik stracił prawo jazdy. 56-letni Szczęsny jest ojcem bramkarza Juventusu, reprezentanta Polski Wojciecha Szczęsnego.

Maciej Szczęsny urodził się 28 czerwca 1965 roku. W seniorskiej piłce rozegrał ponad  W swojej karierze bronił barw Gwardii Warszawa, Legii Warszawa, Widzewa Łódź, Polonii Warszawa oraz Wisły Kraków. Pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski. Jest jedynym piłkarzem w historii Polski, który dokonał tego z czterema innymi klubami - z Legią, Widzewem, Polonią i Wisłą. 

W sezonach 1995/96 oraz 1996/97 bronił bramki Legii Warszawa i Widzewa Łódź w meczach Ligi Mistrzów. 

Jako piłkarz Legii Warszawa trzykrotnie zdobywał Puchar Polski, a z warszawską Polonią  dwukrotnie wygrywał Superpuchar. 

Były reprezentant Polski

Reklama

Maciej Szczęsny w latach 1991-1996 siedmiokrotnie występował w reprezentacji Polski. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został ekspertem telewizyjnym. Trenował również bramkarzy w Wiśle Kraków, Amice Wronki, Zniczu Pruszków oraz Koronie Kielce. 

Jest ojcem bramkarza Juventusu i reprezentanta Polski Wojciecha Szczęsnego. Jego drugi syn Jan, również był bramkarzem.

Rozmowa Interii z Maciejem Szczęsnym do przeczytania TUTAJ.

Prowadził pod wpływem alkoholu

W rozmowie z PAP Maciej Szczęsny przyznał się do zatrzymania. - Wiozłem żonę do pracy. Żona jest stewardessą i zostałem zatrzymany do kontroli. Dosyć niespodziewanie żona została wezwana do pracy, bo miała tzw. standby telefoniczny. Mieszkamy bardzo daleko od lotniska. Mamy ponad 30 kilometrów - powiedział PAP Szczęsny.

Były reprezentant Polski podkreślił, że w poniedziałek wieczorem zjadł kolację i "wypił dwa piwa". - Położyłem się spać, a o godz. 3.05 zadzwonił telefon, wzywając moją żonę na 4.15 na Okęcie. 

- Jak wsiadałem to zupełnie nie miałem poczucia, że jest coś "nie tak" - tłumaczy. - Nie spodziewałem się, że wydzwonią żonę na standby'u, bo bardzo rzadko się to zdarza. Tym razem się niestety zdarzyło. Obudziła mnie, umyłem zęby i wsiadłem do auta, będąc przekonanym, że jestem "czysty", a tymczasem okazało się, że nie - dodał.

- Jest mi potwornie wstyd - skwitował były bramkarz. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje