Reklama

Reklama

Wiertarka-morderca z Chin

Lubuska inspekcja handlowa wycofuje ze sprzedaży chińskie wiertarki, których używanie grozi porażeniem prądem. Wiertarka była już przyczyną śmierci mężczyzny z Opalewa pod Świebodzinem - podaje gazeta.pl

Ta chińska wiertarka udarowa - zdaniem inspektorów handlowych - powinna być wycofana ze sprzedaży. Do wypadku doszło kilka miesięcy temu w Opalewie pod Świebodzinem. Martwego mężczyznę z pracującą wiertarką w dłoniach znalazła rodzina. Sekcja zwłok potwierdziła, że obrażenia na dłoniach i klatce piersiowej ofiary spowodowało porażenie prądem. Choć zdaniem biegłego, przyczyną porażenia mogła być wada wiertarki, prokuratura w Świebodzinie nie doszukała się znamion przestępstwa i umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Reklama

Niebezpieczną wiertarką zajęła się tymczasem lubuska inspekcja handlowa. Pod koniec września inspektorzy sprawdzili, czy chińska wiertarka udarowa Verto 500 W 50G502-2 jest dostępna w lubuskich sklepach. Pięć sztuk odnaleziono w dwóch sklepach w Świebodzinie. Wiertarki zabezpieczono, a jedną z nich nasza inspekcja wysłała do ośrodka badawczego w Warszawie. Tam sprawdzano, czy urządzenie spełnia wymagane normy. Wiertarka nie przeszła dwóch testów. Pierwszy dotyczył pracy długotrwałej. - Wykonano próbę wytrzymałości elektrycznej izolacji. W trakcie tej próby nastąpiło przebicie izolacji pomiędzy częściami znajdującymi się pod napięciem, a wrzecionem, czyli metalową częścią dostępną dla operatora, co może spowodować ryzyko porażenia prądem - czytamy w ekspertyzie.

- Wiertarkę testowano w cyklu: 100 sekund pracy, 20 sekund przerwy, i tak w kółko przez całą dobę, na najwyższej prędkości, przy różnych napięciach - wyjaśnia Robert Jałowy, lubuski inspektor handlowy. - Okazało się, że dochodzi do zwarcia, a to oznacza, że przy długotrwałej pracy wiertarka nie jest bezpieczna.

Drugie zastrzeżenia dotyczyło oznakowania wiertarki. - Tabliczka znamionowa jest oderwana i tym samym wyrób nie jest oznakowany w sposób trwały. W przypadku nietrwałego oznakowania użytkownik wiertarki jest pozbawiony ważnych danych i może użyć wyrobów w sposób niewłaściwy, co może spowodować ryzyko zranienia operatora lub innych osób przebywających w pobliżu - czytamy w ekspertyzie. Innymi słowy wiertarka nie spełnia wymagań Rozporządzenia Ministra Gospodarki z 20 grudnia 2005 r., w sprawie zasadniczych wymagań dla maszyn i elementów bezpieczeństwa. - Rozpoczęliśmy postępowanie administracyjne, które zakończy się decyzją o zakazie sprzedaży wiertarki - mówi Robert Jałowy. Informację o wiertarce lubuska inspekcja przekaże także do Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej, a stamtąd trafi ona do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd będzie mógł nakazać wycofanie wiertarki ze sprzedaży w sklepach w całej Polsce.

Do importera wiertarki - warszawskiej firmy Topex - informacja o wynikach ekspertyzy jeszcze nie dotarła. - Od pana się o tym dowiaduję. Kiedy otrzymamy taką informację, będziemy mogli się do niej ustosunkować - mówi Piotr Krzemiński z firmy Topex. - Przed wejściem wiertarka przechodziła wiele testów i była bezpieczna.

- Czy po tej ekspertyzie sami wycofacie ze sprzedaży wadliwe wiertarki? - pytamy.

- Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie w tej chwili - mówi Krzemiński.

Dowiedz się więcej na temat: inspekcja handlowa | morderca | inspekcja | wiertarka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje