Reklama

Reklama

Tajemnica opuszczonego szpitala w Otwocku. Co tam się dzieje w nocy?

Uchodzi za jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Polsce. Okoliczni mieszkańcy mówią o rzekomych jękach i odgłosach wydobywających się z ruin budynku, a krążąca legenda o duchu straszącej zakonnicy mrozi krew w żyłach. Czy w ruinach Zakładu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów "Zofiówka" w Otwocku naprawdę straszy?

W czasach, kiedy nauka i nowoczesne technologie są na tak wysokim poziomie jak obecnie, wiara w duchy zeszła do "podziemi". Badacze zjawisk paranormalnych mogą opierać się na zeznaniach świadków pewnych niewytłumaczalnych przeżyć bądź skorzystać z urządzeń, które, jak twierdzą, umożliwiają kontakt z duchami.

Jednym z takich urządzeń jest Spirit Box SB7 - urządzenie mające umożliwić kontakt z duchami poprzez fale radiowe, tzw. radio duchów. Nie jest jakkolwiek związane z falami radiowymi, za pomocą których na co dzień słuchamy muzyki. To dzięki temu, że częstotliwość ich skanowania mierzy się w milisekundach. Producentów jest kilka, jednym z nich jest DAS Distribution USA. Opis urządzenia oferowanego przez firmę brzmi:

Reklama

"P-SB7 Spirit Box to światowej sławy narzędzie do badań zjawisk paranormalnych, oparte na pomyśle, że duchy mogą manipulować i odciskać energię w białych częstotliwościach fal radiowych w celu interakcji z nami, a nawet wejść w rozmowę z nami w czasie rzeczywistym. (...) Takie urządzenia jak P-SB7 mają na celu pomoc w promowaniu i rozwoju badań nad zjawiskami paranormalnymi. Często pojawiają się także w programach telewizyjnych jak np. Ghost Adventures i innych dokumentach promujących badanie zjawisk paranormalnych".

Przykładem osób, używających Spirit Box są grupy zajmujące się Urban Exploration, polegającym na zwiedzaniu opuszczonych i trudno dostępnych miejsc. W Polsce badaniem niewyjaśnionych zjawisk oraz eksplorowaniem ruin budynków zajmuje się m.in. ekipa Polish Paranormal TV. Mężczyźni na swoim kanale YouTube rejestrują próby styczności z zaświatami poprzez wspomniane urządzenie. Wybrali się również do Zakładu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów w Otwocku.

Czytaj o łapaczach duchów w serwisie Geekweek!

Trudna historia "Zofiówki"

Tematyka szpitali sama w sobie brzmi przerażająco. Historia "Zofiówki" rozpoczyna się w 1908 roku, kiedy został ufundowany z biżuterii sprzedawanej przez Zofię Edelman (o której działalności źródła niewiele mówią). To właśnie od pani Edelman wzięła się nazwa obiektu. 

Warto podkreślić, że na początku XX wieku leczenie osób z chorobami psychicznymi było nowością. W 1938 roku "Nasz Przegląd" opublikował wywiad z dr Frydmanem, ówczesnym lekarzem zakładu, który opowiedział o metodzie wstrzykiwania insuliny schizofrenikom.

Gdy wybuchła II wojna światowa, do "Zofiówki" przyjechali Niemcy w ramach akcji T4, która miała za zadanie "eliminację życia niewartego życia", czyli pozbycie się wszystkich chorych psychicznie osób. Miało to związek z propagowaniem hitlerowskiej "higieny rasowej". Niemcy zamordowali na miejscu około 110 osób, a innych pacjentów wywieźli. 

Pracownicy zakładu, aby nie dać hitlerowcom satysfakcji z odebrania im życia, zdecydowali się popełnić samobójstwo. Po tych zdarzeniach zakład miał propagować ideę "czystej krwi" - zaczęto tu przyjmować porody niemieckich dzieci. 

Po wojnie wydobyto mnóstwo ciał z masowych mogił, znajdujących się w pobliżu budynku, a on sam wkrótce został przekształcony w sanatorium. Od 1985 roku wrócił do swojego pierwotnego przeznaczenia, o czym napisała gazeta "Otwock '94 Gazeta Samorządowa".

W "Zofiówce" straszy - prawda czy tylko legenda?

Szpital obrósł w wiele legend o powracających tam duchach nieżyjących pacjentów. Jedną z najgłośniejszych jest historia o zakonnicy, która przyjeżdżając z afrykańskiej misji, trafiła do sanatorium. Tam próbowano ją wyleczyć ze schizofrenii. Skończyło się to samobójstwem kobiety. Później jej dusza wielokrotnie miała nawiedzać swój pokój i zrzucać własne obrazy ze ścian. 

Ile jest prawdy w tej opowieści? Mówi o tym starsza kobieta napotkana przez youtubera DeeJayPallaside (właściwie Daniel Artur Pawlak), zajmującego się urbexem oraz twórcy literackiego horroru pt. "Paranormal".

- Mam lata swoje, emerytką już jestem i moi znajomi, kumple, którzy tam pracowali, opowiadali to. A mało tego, mojego znajomego ojciec, już nie żyje co prawda, był pacjentem na tym oddziale psychiatrycznym. (...) I normalnie (zakonnica - przyp. red.) ściągała z niego kołdrę - mówi kobieta. Zwraca też uwagę na fakt, że nie widziała tego, co tam się działo, ale jednocześnie jest oburzona, słysząc, że żadne zjawiska nie miały tam miejsca. Co więcej, youtuber trakcie jazdy autem spotkał również mężczyznę, opowiadającego o tym, że zakład stał się cmentarzem przez makabryczne wydarzenia, które miały miejsce w ramach akcji T4.

Ekipa Polish Paranormal TV wraz z Danielem udali się w nocy na eksplorację "Zofiówki". Po dłuższym czasie obecności wśród ruin budynku relacjonowali, że "panuje ciężka atmosfera". Jak twierdzą, udało im się zarejestrować komunikację z niewidzialnymi istotami za pomocą Spirit Box SB7. Łukasz z Polish Paranormal TV miał usłyszeć "wyraźną odpowiedź 'tak'" na pytanie, "czy cierpieli w tym miejscu".

Badacz paranormalnych istot, Michał Stonawski, miał okazję porozmawiać z wychowanką sanatorium, Edytą. Kobieta przebywała tam w latach 90., a Stonawskiemu opowiedziała swoje przeżycia związane ze szpitalem. Rozmowa pojawiła się w książce badacza pt. "Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń":

"Czasami coś pukało w nocy, obok mojej głowy. Tam było jedno pomieszczenie, ale zamknięte zawsze na kłódkę, taki kantorek na różne szczotki. I centralnie obok mojej głowy w nocy coś pukało. Jakby o drzwi ktoś pukał. Wtedy... nakrywałam się kołdrą, bo nie chciałam widzieć tego, co tak puka, gdyby przyszło, no i... (...) Czasami - kontynuuje cicho - jak miałam tak naciągniętą kołdrę, wiesz, napiętą, to na zewnątrz robiło się bardzo zimno i widziałam, jak coś z drugiej strony puka palcem o tę moją kołdrę. Tuż przed moją twarzą. A potem śmiech" - relacjonuje kobieta w dokumencie Stonawskiego.

Świat nauki pozostaje sceptyczny

Naukowcy nie potwierdzają istnienia duchów i innych paranormalnych anomalii. Najczęściej starają się znaleźć racjonalne wyjaśnienie trudno wytłumaczalnych zjawisk. Badacze mówią m.in. o zwiększonym polu magnetycznym w "nawiedzonych" miejscach - może ono wywołać halucynacje u człowieka. Często też uczucie czyjejś obecności może być po prostu złudne, wywołane zaburzeniami czuciowo-ruchowymi. Jeśli chodzi o "Zofiówkę", nigdzie nie ma informacji na temat naukowych badań w związku ze strasznymi opowieściami na temat miejsca.

Społeczeństwo jest podzielone, niektórzy są pewni, że mieli styczność z tajemniczym zjawiskiem. Inni znów krytycznie wypowiadają się na temat rzekomych zjaw, zaprzeczając jakimkolwiek możliwym spotkaniom z istotą duchową.

Wielu z nas jednak będzie odczuwało pewien niepokój, kiedy ktoś zapyta: Czy jesteś pewien, że duchy nie istnieją?

Maja Krawczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy