Reklama

Reklama

Zabawa w "Squid Game". MEiN pyta kuratorów, prosi o informacje od szkół

Już nie tylko w hiszpańskich i brytyjskich, ale też w polskich szkołach pojawia się zabawa w "Squid Game". Gry z południowokoreańskiego serialu przenoszone są do świetlic i na boiska. Budzi to niepokój dyrektorów i pedagogów, którzy zaczynają oddolnie reagować. Sprawie przygląda się również Ministerstwo Edukacji i Nauki. Pyta kuratoria oświaty o sygnały ze szkół dotyczące "problemów w związku z oglądaniem serialu". Prosi też, by placówki oświatowe same zgłaszały się do MEiN.

"Squid Game" to dziewięcioodcinkowy serial na platformie Netflix. Z pozoru niewinna opowieść ukazuje zmagania bankrutów, którzy dali się przekonać do udziału w rozgrywkach, w których przegrana oznacza śmierć. Bohaterowie "Squid Game" walczą o główną wygraną - 38 milionów dolarów.

Serial przeznaczony jest dla widzów powyżej 16. roku życia. Mimo to oglądają go też młodsze dzieci. I wcale nie potrzebują do tego dostępu do Netflixa - urywki z produkcji pojawiają się na YouTube czy popularnym wśród młodych TikToku.

Zafascynowane serialem dzieci organizują pokazywane w "Squid Game" gry. Alarmowała o tym w ostatnich dniach Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. - Dzielą się na graczy i strażników, udają zadawanie śmierci i umieranie, zdarza się, że stosują realną przemoc wobec przegranych - strzał zastępują uderzeniem w głowę, a nawet pobiciem - mówił Łukasz Wojtasik z FDDS.

Reklama

Jak słyszymy, takie zabawy organizowane są również w szkołach.

MEiN monitoruje sprawę

O sprawę spytaliśmy Ministerstwo Edukacji i Nauki. Anna Ostrowska, rzeczniczka prasowa resortu zapewniła nas, że sytuacja dotycząca oglądania serialu przez małoletnich jest monitorowana. - Jesteśmy w kontakcie z Dyżurnet.pl - zespołem ekspertów Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, działającym jako punkt kontaktowy do zgłaszania nielegalnych treści w internecie - poinformowała nas rzeczniczka.

Dodała też, że do tej pory do MEiN nie wypłynęły konkretne zgłoszenia dotyczące organizowania gier z netflixowej produkcji w szkołach. Jednocześnie zaapelowała, by szkoły, w których pojawia się problem, skontaktowały się z ministerstwem lub właściwym kuratorem oświaty. - Ze swojej strony zapytamy kuratorów oświaty, czy do nich nie docierają sygnały dotyczące problemów w związku z oglądaniem tego serialu - dodała.

Rzeczniczka MEiN wspomina również o możliwości skorzystania z bezpłatnego poradnika "Bezpieczna szkoła. Zagrożenia i zalecane działania profilaktyczne w zakresie bezpieczeństwa fizycznego i cyfrowego uczniów".

I podkreśla: - Obowiązek wypracowania programu wychowawczo-profilaktycznego, w którym szkoła zawiera treści i działania o charakterze wychowawczym skierowane do uczniów oraz treści i działania o charakterze profilaktycznym skierowane do uczniów, nauczycieli i rodziców, wynika z przepisów prawa oświatowego. Program wychowawczo-profilaktyczny ma tworzyć spójną całość ze szkolnym zestawem programów nauczania i powinien uwzględniać wszystkie wymagania opisane w podstawie programowej, w tym te, dotyczące bezpieczeństwa fizycznego i cyfrowego uczniów.

Szkoły działają oddolnie

Dariusz Zelewski, dyrektor Szkoły Podstawowej w Kartuzach, mówi Interii: - Nie spotkaliśmy się w szkole z tym, by uczniowie organizowali gry z produkcji. Temat jednak jest. Dzieciaki rozmawiają o tym, że oglądają serial - przyznaje nasz rozmówca. Podkreślmy: są to uczniowie szkoły podstawowej.

ZOBACZ: Netflix ma problemy w Korei Południowej. Winne Squid Game?

Nauczyciele pytali w związku z tym dyrektora, jak mają reagować. - Przekazaliśmy wychowawcom materiał Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. W przyszłym tygodniu podczas spotkań z rodzicami będziemy również rozmawiać o możliwych skutkach, które niesie za sobą oglądanie tego serialu. Nie mówienie o problemie nie oznacza, że go nie ma lub nie będzie - dodaje.

Marta Szymczyk, pedagożka i współtwórczyni inicjatywy Protest z Wykrzyknikiem zauważa, że w wielu szkołach temat serialu jest obecny. I sama młodzież chce o nim rozmawiać. - To jest dobre, bo mamy możliwość poruszenia istotnych kwestii, na przykład tego, z czego wynika potrzeba ustalania pewnych kategorii wiekowych przez twórców, problemu normalizowania zjawiska przemocy w serialach i filmach oraz wpływu, jaki wywierają one na młodych ludzi. Pytania młodzieży stają się bodźcem do dyskusji. Jednak nasze rozmowy są już interwencją, nie profilaktyką - zauważa.

Rozmowy te odbywają się w klasach od VI wzwyż. - Poza tym, słyszymy o przenoszeniu gry do realnego życia. Dzieci udają, że do siebie strzelają, straszą się wzajemnie. To zjawisko jest oczywiście widoczne od wielu lat, ale faktycznie serial "Squid Game" szczególnie mocno uwydatnia brutalność. I te zabawy pojawiają się u młodszych, już w klasach I-III - alarmuje Szymczyk. W sieci można przeczytać, że gry z serialu zastępują te dotychczasowe - na przykład na miejsce "Raz dwa trzy, baba jaga patrzy" pojawia się "Czerwone, zielone". "Eliminacja" osoby przegrywającej to często popchnięcie, uderzenie w głowę, a nawet pobicie. 

Rozmawiamy jeszcze z nauczycielką, w której liceum zorganizowano jedną z gier, pod okiem nauczycieli - Nasi uczniowie klas ostatnich organizują przez prawie dwa miesiące kontrolowane przez nas zabawy dla pierwszaków, zanim ci zostaną pełnoprawnymi uczniami szkoły. Taki chrzest.

- Pewnego dnia zorganizowali na boisku szkolnym zabawę "Czerwone, zielone" z atrybutami nawiązującymi do gry - dmuchany młotek, plastikowy karabin, czerwony kombinezon. Ci, którzy przegrali, byli eliminowani poprzez dotkniecie tego typu przedmiotem. Gdy usłyszałam o tym pomyśle, byłam bardzo sceptyczna, wysłaliśmy więc więcej nauczycieli na dyżur. Nic złego się nie działo. Pełna kultura i zabawa. Jeden z trzecioklasistów odpowiedział na moje obawy: "przecież wszyscy wiedzą, że to fikcja" - opowiada nauczycielka.

Co mogą zrobić rodzice?

Pedagożka Marta Szymczyk radzi, co zrobić może rodzic. Zachęca do zapoznania się z materiałami Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

- Warto pomyśleć o założeniu kontroli rodzicielskiej, która ma chronić najmłodszych przed niebezpiecznymi dla nich treściami takimi jak przemoc, pornografia czy wulgarny język.

- Niestety jest też tak, że część dzieci ogląda serial z rodzicami, a przypominam, że serial jest przeznaczony dla widzów 16+. Wiem, że niektórzy rodzice komentują fabułę i poruszają ze swoimi dziećmi widoczne tam problemy, a część niestety nie. Traktują to jak dobrą zabawę. I tu pojawia się poważny problem, bo nie każde dziecko ma odpowiednią w sobie gotowość do właściwego przetworzenia treści zawartych w serialu. Mogą zacząć traktować przemoc zupełnie zwyczajnie, jako sposób rozwiązywania problemów w życiu, w relacjach międzyludzkich - alarmuje. I prosi, aby nie dopuszczać do takich sytuacji.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę prowadzi dwa telefony: 116111, czyli telefon zaufania dla dzieci i młodzieży czynny 24h na dobę oraz 800 100 100 - telefon w sprawie bezpieczeństwa dzieci, czynny od poniedziałku do piątku, w godzinach 12-15.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL