Reklama

Reklama

Przełożone egzaminy dla lekarzy. "To przejaw pogardy dla środowiska medycznego"

Ministerstwo Zdrowia podało, że Państwowe Egzaminy Specjalizacyjne dla lekarzy zostają przełożone, żeby wzmocnić obsadę szpitali w czasie pandemii COVID-19. – Każdy, kto nie rozpoczął egzaminów specjalizacyjnych przed 19 marca, powróci do tych egzaminów po 17 maja – przekazał Wojciech Andrusiewicz, rzecznik resortu. – Podobne rzeczy działy się tylko za czasów II wojny światowej, kiedy Związek Radziecki dysponował swoimi wojskowymi – mówi Michał Bulsa z prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Wojciech Andrusiewicz podkreślał, że przełożenie egzaminów ma pomóc zwiększyć obsadę w szpitalach covidowych i na oddziałach zakaźnych. Zwracał uwagę, że część egzaminów już się odbyła. - Niesprawiedliwym by było, gdybyśmy jednych lekarzy traktowali gorzej niż drugich. Ale idziemy na kompromis z uwagi, że każde ręce są nam potrzebne dzisiaj do leczenia pacjentów covidowych - powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Lekarze z Naczelnej Rady Lekarskiej nawet nie próbują ukrywać oburzenia. - To przejaw pogardy dla środowiska medycznego. Do egzaminu trzeba się szykować około trzech miesięcy. To czas bez życia osobistego, zawodowego. Jeżeli ktoś mówi dzisiaj, że możemy teraz spokojnie leczyć przez kolejne dwa miesiące to opowiada bzdury. Lekarze dalej muszą się uczyć - powiedział Interii Bulsa.

Reklama

Przewodniczący Komisji ds. Młodych lekarzy wytyka Adamowi Niedzielskiemu niekonsekwencję: - W poniedziałek chciał jak najszybciej przeprowadzić egzaminy. Następnie, w wywiadzie dla jednej ze stacji radiowych, mówił o odwoływaniu wszystkiego. Na koniec dowiadujemy się, że Niedzielski opiera się o przepis dotyczący zagrożenia życia medyków i przekłada egzaminy. To czysta pogarda dla każdego lekarza - usłyszeliśmy od Bulsy.

"Swoim żołnierzom strzela się w plecy"

Nasz rozmówca z Naczelnej Rady Lekarskiej porównuje obecną sytuację epidemiczną do wojny. Jak mówi, personel medyczny jest armią. - Kiedy walczą żołnierze, dowódcy ich wspierają. A u nas? Lekarze ciężko dotąd pracowali, a nagle ich dowódca robi z nas leserów. Swoim żołnierzom strzela się w plecy - oburza się Bulsa. - Podobne rzeczy działy się tylko za czasów II wojny światowej, kiedy Związek Radziecki dysponował swoimi wojskowymi. Tyle, że tych Rosjan było pod dostatkiem. My nie mamy takich zasobów - dodał lekarz.

Jeszcze w czwartek pisaliśmy w Interii, że szef resortu zdrowia nie podjął żadnej decyzji w sprawie PES. Ministerstwo przedstawiało argumenty, by je przeprowadzić: chodziło przede wszystkim o wyszczepienie lekarzy. Druga strona podnosiła z kolei, że za mało medyków zostało zaszczepionych, zaś egzaminy niosą duże ryzyko epidemiologiczne ze względu na konieczność migracji zdających. Co więcej, przedstawiano obawy co do obłożenia placówek medycznych: egzaminy ustne powodują, że młodzi lekarze muszą odchodzić od pacjentów, żeby się uczyć.  

Jak mówił Wojciech Andrusiewicz, w najbliższym tygodniu uruchomione zostanie dodatkowe ponad 8 tys. łóżek covidowych. Do połowy przyszłego tygodnia liczba łóżek covidowych w Polsce ma wynieść około 37 tysięcy.

Jakub Szczepański

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje