Reklama

Reklama

Nowy biznes byłego agenta Tomka

Na Tomaszu Kaczmarku ciąży obecnie sześć prokuratorskich zarzutów, m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i prania pieniędzy podczas kierowania wspólnie z żoną stowarzyszeniem Helper. W sumie chodzi o ponad 50 mln zł. Mimo tego były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego nadzoruje sprawy finansowe instytutu rehabilitacji w Olsztynie.

Olsztyński Instytut Neurorehabilitacji Animus mieści się przy ul. Gietkowskiej 5. Pod tym samym adresem znajdują się również hotel Salwator oraz Fundacja Amicus Bonus. Kiedyś działała tu też restauracja Pesto Ristorante. Co łączy wszystkie te instytucje? Osoba Tomasza Kaczmarka.

W ostatnim wywiadzie dla "Faktu" były funkcjonariusz nie chciał zdradzić, jak zarabia na życie. Ale wyznał, że wciąż pomaga schorowanym. Wiadomo, że pizzeria zarejestrowana na mamę Kaczmarka upadła. Nieco łatwiej o wieści dotyczące hotelu Salwator, który w przeszłości należał formalnie do byłego agenta CBA. W sieci goście wylewnie wspominają swój pobyt. Ostatnią opinię ("kiepski" - red.) wystawiono 1 grudnia 2019 r.

Reklama

Luksus za 24 tys. zł od osoby

"Nie ma informacji, że tam jest ośrodek dla osób po udarach" - pisze jeden z użytkowników booking.com. "Spaliśmy w łóżkach przeznaczonych dla pensjonariuszy zakładów opiekuńczo-leczniczych" - żali się ktoś inny. "Ściany najwidoczniej nie są grube, ponieważ było słychać rozmowy pensjonariuszek o 7 rano" - czytamy w kolejnym z wpisów gości. Pensjonariusze narzekają najczęściej na "nieprzyjemny zapach", wyposażenie pokoi czy furtkę zamykaną o godz. 21.

W praktyce hotel działa do spółki z placówką rehabilitacyjną. Ta ostatnia ma pomagać osobom po udarach, wypadkach, a także tym, którzy uskarżają się na bóle pleców. Nasi informatorzy donieśli nam, że agent Tomek znacząco angażuje się w działalność firmy. Żeby zweryfikować te rewelacje, postanowiliśmy przeprowadzić dziennikarską prowokację. Podaliśmy się za dziecko starszej osoby po udarze, które szuka dla niej miejsca do rehabilitacji.

Zadzwoniliśmy do Kaczmarka (pełna rozmowa pod tekstem - red.). Kiedy zapytaliśmy o Instytut Neurorehabilitacji Animus, poinformował nas o swojej funkcji. - Jestem osobą, która zarządza (...). Aby móc podjąć u nas rehabilitację, trzeba najpierw przejść mnie - powiedział podczas prowokacji Interii agent Tomek. Jak doprecyzował nam Kaczmarek, koszt miesiąca rehabilitacji pacjenta po udarze to nawet 24 tys. zł. 

Próbowaliśmy ustalić, czy na rynku to wygórowana kwota. Zapytaliśmy eksperta z Krajowej Rady Fizjoterapeutów. - Kwestia jakości zajęć. Prywatny ośrodek z Krakowa, który znam i zajmuje się podobną działalnością, pobiera takie stawki, za cztery czy pięć godzin indywidualnej terapii dziennie w ciągu całego miesiąca - powiedział Interii Maciej Krawczyk, prezes KRF. - Cena usług w województwie warmińsko-mazurskim powinna być niższa niż w Krakowie. Nie znam jednak olsztyńskich ośrodków, a na pewno tego, o który pan pyta - dodał. 

W trakcie prowokacji Interii agent Tomek nawet nie próbował udawać, że zna się na rehabilitacji. Czy jest pan właścicielem? - próbowaliśmy się dowiedzieć, podając się za potencjalnego klienta. - Zajmuję się umowami, fakturami, płatnościami - odpowiada były poseł PiS.

Biznes bliski PiS?

Według Krajowego Rejestru Sądowego, spółka "Salwator" prowadząca hotel powstała 30 kwietnia 2018 roku. Wówczas jej prezesem był Tomasz Kaczmarek. 25 kwietnia 2019 roku były agent CBA zrezygnował ze stanowiska, a w lipcu 2019 roku spółka zmieniła nazwę na "Salwator. Instytut Neurorehabilitacji Animus Spółka z.o.o". Formalnie prezesem zarządu spółki (od 25 kwietnia 2019 roku) przy Gietkowskiej 5 jest Barbara Włodarska-Azarewicz.

W protokołach pokontrolnych publikowanych przez Warmińsko-Mazurski Urząd Wojewódzki w Olsztynie Włodarska-Azarewicz występuje jako zastępczyni kierownika jednego ze Środowiskowych Domów Samopomocy prowadzonego przez stowarzyszenie Kaczmarka i jego żony. Jak pisała olsztyńska "Debata", niedoszła radna miejska była w Helperze osobą ds. kontaktów. Pracowała więc w stowarzyszeniu agenta Tomka, w którym - zdaniem śledczych - miało dochodzić do malwersacji.

Szefowa Instytutu Neurorehabilitacji Animus to osoba kojarzona z małżeństwem Kaczmarków oraz Iwoną Arent, posłanką olsztyńskiego PiS. W 2014 r. Włodarska-Azarewicz startowała w wyborach do Rady Miasta Olsztyna z ramienia partii rządzącej. Nie udało się, ale poparło ją 348 osób.  

Według lokalnych dziennikarzy Włodarska-Azarewicz wystartowała z listy PiS dzięki Iwonie Arent.

- Rzeczywiście, Barbara Włodarska-Azarewicz startowała do Rady Miasta - przyznaje Jerzy Szmit, szef olsztyńskich struktur PiS. - Nie była i na pewno nie jest członkiem PiS. Myślę, że to była koniunkturalna chęć zaistnienia na naszej liście - mówi Interii Szmit.

Kiedy pytamy o znajomość współpracownicy agenta Tomka i Iwony Arent, odpowiada grzecznie: - Przy układaniu list jest zawsze dużo różnych napięć i interesów. A za każdym kandydatem stoi albo dorobek, albo jakaś osoba. To normalne.

Próbowaliśmy porozmawiać z posłanką Arent, ale nie odbierała od nas telefonu, ani nie odpisywała na SMS-y. Podobnie zachował się Tomasz Kaczmarek, kiedy skontaktowaliśmy się z nim oficjalnie jako Interia. Czy angażuje się pan w działalność Instytutu Neurorehabilitacji Animus w Olsztynie? - pytaliśmy. - Jestem zajęty, nie mogę rozmawiać. Proszę o telefon w innym terminie - powiedział i błyskawicznie odłożył słuchawkę. 

Zarzuty za Helpera

Afera związana z Europejskim Centrum Wsparcia Społecznego Helper zarządzanego przez małżonkę Kaczmarka i jego samego wybuchła w 2017 r. Okazało się, że lokalne samorządy przekazały miliony złotych stowarzyszeniu, które miało się zajmować chorymi - chodziło o sześć domów samopomocy. Urzędnicy wojewody dopatrzyli się jednak nieprawidłowości w stowarzyszeniu agenta Tomka - z publicznych pieniędzy miały korzystać firmy związane z byłym asem CBA i jego żoną. Z pieniędzy opłacano luksusową bieliznę, perfumy czy... detektywa. 

W końcu wydatkom Helpera przyjrzeli się śledczy z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Zarzuty otrzymywały kolejne osoby, w tym małżonka Tomasza Kaczmarka. W czerwcu 2019 r. olsztyńska "Gazeta Wyborcza" podała, że żona byłego posła PiS usłyszała 12 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. 

Agent Tomek czekał na podobny ruch prokuratury do drugiej połowy listopada. Musiał wpłacić pół miliona złotych poręczenia, prokuratura zakazała mu opuszczać kraj. Śledczy postawili mu sześć zarzutów. Dotyczą one m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przywłaszczenia wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami mienia w łącznej kwocie około 10 mln zł oraz oszustwa w związku z nienależnym przyznaniem dotacji w kwocie ponad 39 mln zł, a także przestępstwa prania pieniędzy w kwocie 2 mln zł.
     
Jakub Szczepański


Rozmowa z Tomaszem Kaczmarkiem

Interia: Dzień dobry, czy dodzwoniłem się do Instytutu Neurorehabilitacji Animus w Olsztynie?

Tomasz Kaczmarek, były poseł PiS i agent CBA: Tak, dobrze się pan dodzwonił. Dzień dobry.

Dzwonię, bo szukam rehabilitacji dla mamy. Nie wiem, czy w ogóle można ją przywieźć. Urodziła się w 1943 r. i jest po udarze. Pan jest właścicielem?

Jestem osobą, która zarządza. Nie jestem lekarzem, nie jestem fizjoterapeutą. Ale rzeczywiście dobrze pan trafił. Żeby podjąć rehabilitację, trzeba najpierw przejść mnie. Mam tę najbardziej niewdzięczną rolę w naszym instytucie, tak się zawsze śmieję z pracownikami. Zajmuję się umowami, fakturami, płatnościami. Żebym mógł panu zaproponować ofertę - bo od tego trzeba zacząć - rehabilitacji dla mamy (...). Z naszego punktu widzenia wiek nie ma najmniejszego znaczenia. Natomiast, co jest dla mnie ważne, żebym mógł panu przygotować ofertę? Chodzi o ostatni wypis lekarski, albo epikryzę lekarską, w której syntetycznie opisano obecny stan zdrowia mamy. Żeby nasza pani neurolog mogła się z tym zapoznać, przeczytać. I wtedy ona ustala plan zajęć fizjoterapeutycznych dla mamy. Jesteśmy placówką zajmującą się neurorehabilitacją, czyli kwestie udarów, wylewów, śpiączek, czterokończynowe porażenia. Udar pana mamy jak najbardziej się wpisuje w naszą specyfikę. Kwestia tego czy jest pan z Olsztyna, czy spoza...

...no właśnie nie. Jestem spoza Olsztyna, a chciałbym przywieźć mamę. Nie wiem, jakie to są koszty. Widziałem, że ustala się je indywidualnie.

To prawda. Jeżeli chodzi o nocleg - tak orientacyjnie panu powiem. Każda terapia jest indywidualna, w zależności od potrzeb pacjenta, jego stanu zdrowia i od tego, co zaleci pani doktor oraz kierownik zespołu fizjoterapeutów. Ale mogę powiedzieć, że taki pobyt u nas, czterotygodniowy czyli miesięczny - mówimy o cyklu 28 dni z noclegiem, z wyżywieniem, z zajęciami fizjoterapeutycznymi i z asystą: czy ktoś będzie, czy trzeba mamie zapewnić asystę przy karmieniu...

Jest samodzielna. 

Miesięczny koszt pobytu u nas to jest między 20, a 24 tys. zł. W zależności od tego, co zostanie zapisane.

Rozumiem, że to cykl zabiegów?

Od poniedziałku do piątku, od czterech do sześciu godzin dziennie. U nas, powiem wprost - to nie jest SPA, ale my rehabilitujemy bardzo ciężko. U nas jest bardzo ciężka praca rehabilitacyjna. Moi fizjoterapeuci pracują poprzez swoje dłonie. Ich talent i umiejętności manualne fizjoterapii...

Mama może zostać?

Tak, może zostać.

A gdybym chciał wysłać ją na dwa tygodnie? Mówił pan o 24 tys. zł za miesiąc.

Też istnieje taka możliwość. W takim przypadku proszę to podzielić na pół. Wyjdzie ok. 10 tys. zł. To, co panu teraz mówię w kwestii ceny to jest tylko i wyłącznie hipotetycznie. Kiedy dostanę dokumenty to przygotuję panu ofertę z wyszczególnieniem usług i zajęć fizjoterapeutycznych. I ta kwota będzie dla pana już wiążąca. Nie będzie żadnych niespodzianek w postaci dodatkowych płatności. Chyba, że coś dodatkowego, w trakcie pan sobie zażyczy.

Co jest w tej kwocie, o której rozmawiamy?

W tej kwocie jest nocleg...

...i to jest "jedynka"?

Tak, oczywiście to "jedynka".

Z łazienką?

Jak najbardziej. To jest nocleg w "jedynce" z łazienką, do tego cztery razy dziennie wyżywienie. Do tego oczywiście dostanie mama, w trakcie zajęć, wsparcie w postaci asysty - czyli osób, które będą pomagały mamie, kiedy trzeba zrobić pranie, pomóc przy zachowaniu higieny czy porządku. U mamy w pokoju wszystko będzie posprzątane. I zajęcia terapeutyczne od godz. 9 do godz. 17. W zależności od tego, co przepisze pani doktor.

Jak to wygląda, jeśli chodzi o personel? Proszę wybaczyć, ale chcę się zorientować.

Bardzo dobrze, że pan pyta. Na tyle, na ile mogę udzielić odpowiedzi, będę odpowiadał. Niech pan zerknie na naszą stronę Instytutu Animus na Facebooku. Tam staramy się na bieżąco relacjonować, to co w instytucie się dzieje. Mamy bardzo ciężkie przypadki neurologiczne.

Widziałem zdjęcia.

Staramy się te osoby bardzo mocno usprawniać. Mamy cały zespół fizjoterapeutów, który pracuje z naszymi podopiecznymi. Jesteśmy w stanie zapewnić również konsultacje. Pana mama będzie u nas miała konsultacje neurologa - lekarz Agnieszki Rynkowskiej. To w kwestii przyjazdu, pobytu, standardem jest, że nasz lekarz konsultuje naszych pacjentów. W większości personel fizjoterapeutów to mężczyźni. No bo, nie ukrywamy, że tutaj trzeba siły i umiejętności przy tego typu pracy. Aczkolwiek mamy też panie fizjoterapeutki, które pracują i tego typu zajęcia prowadzą.

Ilu jest pensjonariuszy i jakie to przypadki? Widziałem, że mają państwo trzy rodzaje terapii.

Jeżeli chodzi o stronę internetową i opis terapii: czy to będzie polineuropatia, czy udarowe czy śpiączki... My generalnie, jako Instytut Neurorehabilitacji koncentrujemy się na wszystkim, co jest związane z neurologią. Czyli ta terapia, zaczynając od tej najcięższej czyli osób w śpiączkach poprzez udary, zawały serca, wypadki samochodowe i... Dziś przyszła do nas chociażby młoda pani 30-paroletnia po udarze. Zaczynamy dziś ją rehabilitować. Każdy pacjent jest inny.

Rozumiem. Ale ile możecie mieć maksymalnie osób, a ile jest teraz leczone? Chodzi mi o obłożenie placówki.

Staramy się, aby było to w sposób indywidualny. Dzisiaj pacjentów mamy, strzelę z głowy, około 12?

Czyli jest dosyć luksusowo? Bo nie ukrywam, że też mi na tym zależy.

Zasadniczo koncentrujemy się na tym, żeby każdy z naszych pacjentów był indywidualnie potraktowany. Nie robimy zajęć grupowych. Pana mama będzie miała zajęcia 1x1 z fizjoterapeutą, nikt inny nie będzie w tym uczestniczył. Jeśli będzie pan chciał zobaczyć, w jaki sposób fizjoterapeuci pracują z mamą, oczywiście będzie pan mógł w tym uczestniczyć. Może pan, w pokoju przygotowanym dla mamy, razem z mamą przenocować. I tyle.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy