Pożar w rosyjskiej elektrowni na wschodzie kraju. Przyczyna nieznana
W sobotę nad ranem w rosyjskiej elektrociepłowni na Sachalinie wybuchł pożar. Jak przekazali mieszkańcy wyspy, kłęby gęstego, czarnego dymu było widać z kilku kilometrów. Rosyjskie władze nie podają przyczyny pożaru.

Do pożaru doszło w elektrociepłowni GRES-2. Ogień pojawił się ok. godz. 5 czasu polskiego.
Lokalne media cytują pracownika zakładu, który stwierdził, że najpierw słyszalny był huk. Potem w budynku pojawił się dym. Pożar wybuchł w hali turbin i szybko przeniósł się na dach budynku. Na nagraniach, które pojawiły się w internecie, widać, jak kłęby czarnego dymu unoszą się nad płonącym obiektem.
W akcji śmigłowiec gaśniczy
Według rosyjskich władz nikt nie zginął, a 30 pracowników zakładu opuściło go o własnych siłach. Na miejscu pojawiły się kolejne ekipy strażackie, a według portalu sakhalin.info, do akcji zaangażowano śmigłowiec gaśniczy. Dopiero wówczas udało się opanować ogień.
Przy elektrociepłowni pracuje lokalna prokuratura, która ma ustalić przyczyny wybuchu pożaru.
Przez walkę z ogniem obiekt musiał zatrzymać pracę. Sachalin GRES-2 ma moc 120 MW. Roczna produkuje się tam 840 mln kWh, co stanowi jedną trzecią zapotrzebowania Sachalinu.
Według sakhalin.info to nie pierwszy pożar w elektrociepłowni. W 2018 roku spłonęła tam przebieralnia, a w 2019 roku ogień strawił hostel dla pracowników. Wówczas zginęły trzy osoby.