Austria: "Klimatyczna Shakira" przykleja się do ulic. Grozi jej deportacja
"Klimatyczna Shakira" z Niemiec przykleja się do asfaltu w Grazu przez co blokuje drogi w godzinach szczytu. Za te działania grozi jej deportacja z Austrii, ale 26-latka nie przejmuje się jednak poważnymi konsekwencjami i "w trosce o klimat i czyste środowisko" kontynuuje swoje kontrowersyjne akcje protestacyjne. Prawnik kobiety przekonuje, że jego klientce "jest przykro" z powodu utrudniania ruchu, ale wszystko robi w dobrej wierze.

Anja Windl to Niemka, która mieszka i studiuje w Austrii. 26-latka należy do grupy "Letzte Generation" (pol. "Ostatnie pokolenie"), a jej celem jest walka o klimat i czyste środowisko. Swój przydomek zyskała dzięki podobieństwu do znanej, kolumbijskiej piosenkarki.
Austria: "Klimatyczna Shakira" przykleja się do ulic. Grozi jej deportacja
Jak pisze niemiecki dziennik "Bild" - to nie pierwszy raz, kiedy kobieta w ramach protestu próbuje zakłócić porządek publiczny. Wcześniej wielokrotnie blokowała ruchu uliczny, a także chciała szturmować popularny koncert noworoczny w Wiedniu.
Za te działania grozi jej deportacja do Niemiec, a decyzja w sprawie leży na biurku w Federalnym Urzędu ds. Azylu i Imigracji. Studentka jednak nie przejmuje się konsekwencjami i dalej prowadzi kontrowersyjne akcje. W rozmowie z gazetą "Bild" Windl mówi, że mimo gróźb wydalenia z kraju, jej działania "są tego warte".
We wtorek około godziny ósmej rano grupa aktywistów z "klimatyczną Shakirą" na czele przykleiła się do jezdni na jednym z ruchliwych skrzyżowań w centrum Grazu. - To dla mnie niezwykle ważne, by w tej chwili walczyć o klimat. Nie pozwolę, żeby cokolwiek mogło mnie powstrzymać - przekonuje członkini "Letzte Generation".
"Nikt nie lubi trzymać się zimnej ulicy i utrudniać ruchu ulicznego"
Niemiecka gazeta uzyskała także komentarz od prawnika Windl. - Nikt nie lubi trzymać się zimnej ulicy i utrudniać ruchu ulicznego - mówi Marcus Hohenecker i podkreśla, że jego klientce "jest przykro", ale robi to wszystko w walce o czyste środowisko.
Na miejscu szybko pojawiła się policja, która organizowała objazdy, by ograniczyć kroki w porannych godzinach szczytu.
Studentka zaznacza w rozmowie z "Bildem", że "będzie kontynuować swoje akcje przez cały tydzień". - Gdzie dokładnie je przeprowadzimy, wciąż pozostaje tajemnicą - powiedziała gazecie z uśmiechem.