Reklama

Reklama

Kłopotek: Tusk chce zmiany w resorcie pracy i tu mamy problem

Związek z Platformą ćwiczyliśmy przez cztery lata, chcemy kolejnych czterech. Małżeństwo PO-PSL powinno trwać - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Eugeniusz Kłopotek.

- PSL chce trzech resortów, ale Tusk widziałby zmiany w ministerstwie pracy i tu mamy mały problem - zdradza. - Tusk szykuje Boniego na miejsce Fedak? Od dawna wiadomo że zawsze iskrzyło na linii Fedak-Boni - podkreśla Kłopotek.

Reklama

Konrad Piasecki: Na temat negocjacji koalicyjnych ani widu, ani słychu. Takie zgodne i ciche, czy tak bardzo ich nie ma?

Eugeniusz Kłopotek: - Ja myślę, że 4 lata razem przećwiczyliśmy w tym związku, trochę się poznaliśmy.

Już nie ma o czym rozmawiać?

- Nie, nie, jest o czym rozmawiać, ale trochę się poznaliśmy. Teraz chcemy, żeby kolejne 4 lata były jeszcze lepsze, niż tamte.

Ale już miało być tak, że Rada PSL miała zatwierdzać koalicję, już miała desygnować ministrów i co?

- My czekamy na decyzję Rady Politycznej Platformy Obywatelskiej.

Ale przecież oni już powiedzieli, że chcą.

- Ale oficjalnego stanowiska nie ma w tej sprawie. W związku z tym my czekamy. Byłoby chyba trochę głupio, przepraszam, że ten mały, mniejszy powiedziałby "my chcemy", a ten większy "ale my nie chcemy".

Ale są w ogóle jakieś rozmowy między Tuskiem a Pawlakiem?

- W tej chwili, no wiadomo, premiera Tuska nie było, ale wcześniej one oczywiście były i będą.

To nie jest tak, że Tusk nie zaprasza, Pawlak nie nalega, każdy siedzi w swoim ministerstwie albo kancelarii?

- Panie redaktorze, prezydent wyznaczył terminy. Spokojnie. Teraz mamy Wszystkich Świętych za chwilę. Wyciszmy się troszeczkę, a później oczywiście karuzela się zacznie.

Ale w ogóle coś na lini PSL-PO jest już ustalone i przybite i przyklepane?

- Przede wszystkim jedna i druga strona stwierdza wprost, że chcemy powtórki koalicji PO-PSL.

Małżeństwo będzie trwało?

- Powinno trwać.

A czy wiemy, w jakich ministerstwach zostanie okopane to małżeństwo? Co PSL dostanie, a czego nie dostanie?

- Ja myślę, że tutaj trzeba trzymać się wypowiedzi pana premiera Pawlaka, że wychodzimy z tego, co było, czyli z tego status quo, trzy resorty PSL-owskie.

Rolnictwo, praca, gospodarka?

- Te trzy resorty, tak.

Ale te trzy resorty, czy w ogóle trzy resorty?

- Najprawdopodobniej, jeżeli już tak troszeczkę od kuchni, to jest pewnego rodzaju problem przy resorcie pracy i polityki socjalnej. Natomiast...

Platforma nie chce go dać?

- Jest dyskusja. Platforma prawdopodobnie, czyli premier Tusk widziałby być może tutaj zmiany, natomiast my...

Michała Boniego?

- Być może, bo jak pan wie nieraz iskrzyło na linii Boni-pani Fedak.

Słyszę też, że między Fedak a premierem nie ma chemii? Chemia bardzo ważna rzecz w rządzie.

- Nie będę tego komentował, ale coś na rzeczy jest.

Platforma oficjalnie już powiedziała: oddajcie nam pracę, a damy wam środowisko na przykład?

- Tak daleko moja wiedza nie sięga, w związku z tym nie będę się wypowiadał. Ale chcę jeszcze tylko podkreślić, wie pan co, walczyliśmy o dyscyplinę finansów publicznych, o budżet, w poprzedniej, tej mijającej kadencji. Proszę zauważyć, minister Fedak najbardziej pomogła ministrowi Rostowskiemu. W dwóch sprawach.

No OFE przede wszystkim.

- OFE i emerytury pomostowe. Ograniczyła i zrobiła porządek z OFE.

Ale z drugiej strony z samego PSL-u słychać, że słaby wynik wyborczy, nie ma mandatu, niech lepiej odejdzie.

- No wie pan, wygrać z marszałkiem-seniorem, z marszałkiem Zychem, to nie jest tak łatwo. Natomiast sam wynik PSL-u nie jest satysfakcjonujący, byliśmy przekonani, że pokonamy granicę 10 proc.

Ale rozumiem, że to jest tak - Pawlak zostanie, Sawicki zostanie, a Fedak jest najbardziej niepewna?

- Nie wiem, jak będzie do końca, ale na pewno wokół tego resortu jest mały problem. Ale ja nie sadzę, aby on stawał na ostrzu noża.

Podobno też jest taki problem, że łakomie patrzycie na infrastrukturę zamiast pracy?

- Wie pan, tutaj nie chciałbym ryzykować specjalnie, ale niewątpliwie Janusz Piechociński, gdyby rzeczywiście do tego doszło jest bardzo dobrze przygotowany do objęcia teki ministra infrastruktury.

A czy w ogóle macie już pewność, że Tusk chce was i tylko was?

- Wydaje mi się jednak, że pan premier Tusk chciałby, aby to była koalicja dwójkowa.

Nie jest tak, że jak romansuje z Millerem, to jest to coś więcej niż tylko flirt?

- Ja wiem, jesteśmy podpuszczani troszeczkę, oczywiście również przez państwa. Natomiast niewątpliwie, ponieważ nasza koalicja nie ma specjalnej przewagi nad opozycją, niekiedy może warto i rozmawiać z niektórymi z opozycji, by oni nas wsparli.

Ale gdyby Tusk zaproponował koalicję trójnożną? Pomarańczowo-zielono-czerwoną? Mówicie nie?

- Raczej nie wierzę, że zaproponuje koalicję trójkową, bo byłby to dla nas trudny orzech do zgryzienia.

Ale tak trudny że nie do zgryzienia?

- Trzeba się zapytać premiera Pawlaka

Czyli pozycja premiera Pawlaka silna.

- Dla mnie na pewno byłby bardzo trudny do zgryzienia.

A premier Pawlak ma silną pozycję w PSL po tym słabym wyniku wyborczym?

- Nie mówmy, że słaby wynik wyborczy...

Niesatysfakcjonujący, mówiąc eufemistycznie.

- W stosunku do naszych oczekiwań jest to przynajmniej o te 2 proc. za mało. Natomiast pozycja premiera Pawlaka jest absolutnie tutaj niezachwiana.

Nie jest tak, że czarne chmury nad jego głową i już następni przecierają nogami?

- Nie, nie, nie. My musimy jako PSL odpowiedzieć sobie na pytanie, jak dalej funkcjonować, by zdobywać inne obszary elektoralne. Dlatego, że ten nasz żelazny elektorat, po pierwsze - kiepsko chodzi do wyborów, rolnicy kochani, a po drugie głosuje od Annasza do Kajfasza, od lewa do prawa, no a na litość boską, a potem jak trwoga, to do PSL-u.

Tak jak trwoga, to do PSL-u. Czy warunkiem PSL-u będzie jakiejś twardej umowy koalicyjnej z zapisaniem, czego Platforma ma nie ruszać podczas tej kadencji?

- Ja już nie chcę się oczywiście specjalne wypowiadać. Dlatego, że ja kiedyś mówiłem o tzw. 10 przykazaniach koalicyjnych.

O dekalogu. Pana w roli Mojżesza z dwoma tablicami.

- Przy okazji trochę mi się oberwało, że nie powinienem w ten sposób.

Ale o umowie politycznej mówi całe PSL, nie tylko Eugeniusz Kłopotek.

- W takich kilku punktach warto by było spisać przede wszystkim: jakie są zasady funkcjonowania koalicji i jakie cele chce osiągnąć w tej kadencji koalicja.

Ale zasady, czyli to, że Platforma nie będzie romansowała i przegłosowywała żadnych ustaw z SLD, czy Palikotem?

- Otóż ważne jest, żeby określić sobie obszary z życia społeczno-gospodarczego, gdzie porozumienie, kompromis koalicyjny jest bezwzględnie potrzebny i powiedzieć sobie, że w innych dziedzinach każdy sobie rzepkę skrobie.

Czyli rozumiem, że Platforma nie może dotykać, np. KRUS-u bez uzgodnień z PSL-em?

- Zdecydowanie.

Albo podatku dochodowego dla rolników.

- Możemy dyskutować o podatku dochodowym w rolnictwie, żeby wreszcie przeciąć też te spekulacje na temat tych wielkich dochodów rolników. Oczywiście są rolnicy bardzo bogaci, ale przypominam 83 proc. polskich gospodarstw to gospodarstwa poniżej 10 hektarów. Są to gospodarstwa socjalne, niewyciągające ręki do budżetu państwa.

No to zgódźcie się wreszcie, by rolnicy płacili podatki na takich zasadach jak my wszyscy, to ci najbiedniejsi i tak ich nie będą płacić, bo nie będą mieli dochodów.

- Panie redaktorze, jesteśmy gotowi rozmawiać o podatku dochodowym w rolnictwie, tylko trzeba sobie wówczas odpowiedzieć: kasujemy podatek rolny. Podatek rolny jest dochodem własnym gminy. Wówczas gminy upomną się u ministra Rostowskiego. Ale proszę nam zwrócić ubytek dochodów.

To skoro już o pieniądzach. Komornik na kontach PSL-u. Czarna wizja bankructwa nad wami.

- PSL po ilu już latach?

108 chyba.

- 116. Czas najwyższy by rozstrzygnąć tą kwestię.

Ale jest ten komornik? Zajmuje wam konta?

- Wszczęto wreszcie postępowanie, żeby wydać decyzje, co do rozłożenia tej spłaty na raty i co do ewentualnego umorzenia odsetek. No chcemy wreszcie mieć to za sobą.

To będzie też warunek na negocjacjach koalicyjnych?

- No byłoby to źle, gdyby to był taki pistolet nam przystawiany do skroni.

A dziś uważacie, że to jest pistolet?

- Ja uważam, że to zbyt długo trwa. To trzeba było załatwić w poprzedniej kadencji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje