Reklama

Reklama

Prof. Krzysztof J. Filipiak: Szczepionka jest zawsze lepsza od przechorowania

Najczęściej pacjenci skarżą się na spadek wydolności fizycznej, zaburzenia pamięci, spadek aktywności życiowej. Mamy jednak coraz więcej opisów przypadków chorych, którzy takie objawy mają nawet wiele miesięcy po przebytym COVID-19 i nie wracają nadal do pełni zdrowia - mówi Interii prof. Krzysztof J. Filipiak.

O problemach ozdrowieńców, nagłych i niebezpiecznych powikłaniach po przejściu COVID-19 i nadziei, jaką dają szczepionki, rozmawiamy z prof. dr hab. med. Krzysztofem J. Filipiakiem. 

Jolanta Kamińska, Interia: Nie wiem, czy przeszłam już zakażenie SARS-Cov-2. Jakie objawy mogą na to wskazywać?

Prof. dr hab. med. Krzysztof J. Filipiak: - Wśród najczęściej opisywanych tzw. zespołów post-COVID-owych są powikłania pulmonologiczne, kardiologiczne, neurologiczne, angiologiczne (w układzie naczyniowym i limfatycznym - red.), laryngologiczne i dermatologiczne. Zespół post-COVID definiuje się jako pojawiające się kilka tygodni po przechorowaniu objawy takie jak: spadek aktywności fizycznej, zmniejszenie naszej wydolności oddechowej, fizycznej, złe samopoczucie, uczucie rozbicia, zmiany naczyniowe, skórne, czasem przedłużające się lub niemijające zaburzenia węchu, bóle głowy, spadek nastroju, zaburzenia pamięci.

Reklama

O jakie zmiany skórne chodzi? 

- Dermatolodzy mówią o całym wachlarzu różnych zmian, które mogą towarzyszyć COVID-19: pokrzywce, wysypce rumieniowo-grudkowej i rumieniowo-pęcherzykowej, plamach rumieniowych. Czasami obserwuje się symetryczne zaczerwienienie dłoni i podeszw stóp. Zdarzają się też rozsiane zmiany krwotoczne, a nawet sinica palców stóp, które wiążą się z niedrożnością naczyń krwionośnych. W literaturze dermatologicznej funkcjonują już zresztą od roku takie pojęcia jak: "covidowa wysypka" czy "covidowe palce". 

Jakie badania kontrolne należy wykonać po przebyciu COVID-19?

- O tym decydować już będzie lekarz, do którego zgłosimy się z naszymi problemami. Objawy zespołów post-COVID-owych są bardzo różne i w zależności od podejrzeń klinicznych, inaczej będzie wyglądać ścieżka diagnostyczna. Na przykład, jeżeli odczuwamy duszność, szybko się męczymy, konieczne będą badania zarówno w kierunku chorób układu oddechowego, jak i krążenia. Początkowo sądzono, że wszystkie takie przypadki są pochodną uszkodzenia tkanki płucnej, a część - uszkodzenia mięśnia sercowego. Dzisiaj wiemy, że czasem są to pacjenci z niezdiagnozowaną w trakcie infekcji mikrozatorowością płucną, a więc zmianami zakrzepowo-zatorowymi, bardzo częstymi w przebiegu covid. Tak więc zostawmy decyzje co do dalszej diagnostyki - lekarzom. W wielu miejscach powstają już zresztą takie przychodnie nacelowane na opiekę i kontrolę pacjentów po przebytym COVID-19.


W Polsce mamy już wytyczne na temat tego, jak postępować z osobami, które przeszły COVID-19?

- One się dopiero tworzą. Pamiętajmy, że epidemia w Europie rozpoczęła się zaledwie rok temu. Wyniki długofalowych obserwacji pacjentów dopiero pojawiają się w literaturze medycznej. Zresztą co interesujące, kwestią tzw. zespołów post-COVID pierwsi zaczęli interesować się pediatrzy.

To m.in. oni byli na pierwszej linii frontu walki z pandemią.

- Tak. Hospitalizowali pierwszych pacjentów - dzieci, na kilka tygodni po przebyciu COVID-19, z ciężkimi objawami wielonarządowej niewydolności. Początkowo mówiono o zespole przypominającym chorobę Kawaskiego, potem zaczęto tę chorobę określać mianem PIMS (ang. pediatric inflammatory multisystem syndrome czyli pediatryczny zespół wielonarządowego zapalenia), dzisiaj opisuje się już syndrom IMS - bez literki "p", bo stwierdzono go także u osób po ukończeniu 18. roku życia. To właśnie PIMS/IMS pojawia się nagle, na kilka tygodni po przechorowaniu COVID-19.



Jak wyglądają objawy PISM/IMS czyli zespołu wielonarządowego zapalenia?

- Z reguły u osób bez innych obciążeń chorobowych, następuje nagła gorączka, niewydolność wielonarządowa, zapalenia naczyń, serca, często zmiany na skórze i w śluzówkach, bóle brzucha, biegunka, objawy ze strony układu nerwowego, oddechowego, ostre uszkodzenie nerek, zaburzenia krzepnięcia. Każdy zresztą może chorować inaczej. To właśnie ten zespół - rzadki, bardzo groźnie przebiegający, nauczył nas, lekarzy, tego, że COVID-19 to nie tylko zagrożenie w ostrym okresie choroby, ale czasem również kilka tygodni po przechorowaniu.

Mówi pan, że IMS występuje rzadko. A z jakimi problemami ozdrowieńcy zmagają się najczęściej?

- Trudno precyzyjnie odpowiedzieć. Jeżeli pyta pani o zespoły post-COVID, to poza ostrymi epizodami, jak wspomniane zespoły PISM/IMS, najczęściej pacjenci skarżą się na spadek wydolności fizycznej, zaburzenia pamięci, spadek aktywności życiowej. Mamy jednak coraz więcej opisów przypadków chorych, którzy takie objawy mają nawet wiele miesięcy po przebytym COVID-19 i nie wracają nadal do pełni zdrowia. Stąd oprócz: COVID-19, zespołów post-COVID, coraz częściej w literaturze medycznej mówi się o zespołach LONG COVID - "długi covid" lub inaczej CHRONIC COVID - "przewlekły COVID". Nawet jeżeli takie zespoły w praktyce będą bardzo rzadkie i dotkną kilku procent, a może nawet promili pacjentów, to pamiętajmy, że mówimy o infekcji wirusem, który oficjalnie zaraził już ponad 115 milionów osób (dane z 04.03.2021). Nawet promile z tej liczby stanowić będą duże populacje chorych, którymi trzeba będzie się zająć.

COVID-19 największe szkody wyrządza naszym płucom?

- Rzeczywiście na początku widzieliśmy główny problem z uszkodzeniem płuc i niewydolnością oddechową. U części chorych może - na szczęście bardzo rzadko - dojść do takiego zniszczenia tkanki płucnej, że konieczny może być przeszczep.

Informowaliśmy o przypadku z Gdańska. 40-letni mężczyzna na skutek COVID-19 doznał tak rozległych uszkodzeń płuc, że konieczny był przeszczep. "On nie ma już płuc" - to słowa lekarza, który się nim zajmował.

- W Polsce mamy więcej takich przypadków. Jednak postęp wiedzy, opisy przypadków post-COVID, LONG-COVID, dane z badań sekcyjnych, wskazujących na uszkodzenia również tkanki mózgowej, śródbłonka naczyń, każą nam widzieć w zakażeniu SARS-CoV-2 chorobę nie tylko płuc.

Kwestia uszkodzeń  mózgu także wzbudza wiele obaw. Dotychczas pojawiły się doniesienia, że pacjenci którzy przeszli COVID-19 cierpią na tzw. mgłę mózgową definiowaną jako dezorientację, problemy z pamięcią, niezdolność do skupienia się i problemy z komunikacją.  

- Rzeczywiście taki termin pojawił się w literaturze i przypadki takich osób klasyfikowane są dzisiaj jako neurologiczne zespoły post-COVID lub nawet LONG COVID. Nadal mało o nich wiemy, teoretycznie może to być pochodna uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, zmian zapalnych, wiemy też, że wirus może wywoływać wspominane uszkodzenia naczyń i komórek naczyń, dawać mikrozatory naczyniowe, być może to jest też przyczyna zmian neurologicznych. Mówię zatem również o udarach i mikroudarach mózgu, które po przebyciu COVID-19 mogą dawać taki właśnie obraz kliniczny.

Ozdrowieńcy zmagają się też z problemami kardiologicznymi.

- W literaturze medycznej coraz więcej jest opisów przypadków pogorszenia przebiegu niewydolności serca, nowych arytmii, zwiększenia ryzyka napadu migotania przedsionków, powikłań zakrzepowo-zatorowych, zmian zapalnych - serca i naczyń.

Badania, opisujące spustoszenia jakie w organizmie powoduje COVID-19, często dotyczą osób, które opuściły szpital. Choroba miała więc ciężki przebieg. Czy to znaczy, że poważne powikłania są zwykle konsekwencją ciężkiego przebiegu tej choroby?

- Nie ma ścisłych reguł. Choć rzeczywiście ciężka niewydolność oddechowa w okresie szpitalnym może wiązać się z większym ryzykiem trwałego pogorszenia czynności oddechowej. Ale już wspomniane zespoły PIMS/IMS - wręcz odwrotnie - występowały z reguły u zdrowych osób, skąboobjawowych, bez chorób współistniejących. 

- Przypomnę też, że ukazywały się prace sugerujące, że ciężkie objawy wiązały się z wyższym mianem przeciwciał ochronnych, co zapewniać powinno lepszą ochronę w pierwszych miesiącach po przechorowaniu, podczas gdy osoby skąpoobjawowe wytwarzały z reguły niskie miana przeciwciał ochronnych. Nie ma więc ściśle określonych reguł. Każdy choruje nieco inaczej, a nasza wiedza o przebiegu tej choroby stale ewoluuje.

Zatem nawet jeśli przeszliśmy COVID-19 bezobjawowo lub skąpoobjawowo, powinniśmy się liczyć z powikłaniami?  

- Niestety tak. Warto zatem, jeżeli cokolwiek nas niepokoi, skontrolować stan zdrowia np. trzy miesiące po przebyciu infekcji.

Dlaczego akurat trzy miesiące, a nie od razu?

- Z wielu przyczyn, ale w uproszczeniu przyjmijmy, że pewne aspekty wygaszania reakcji zapalnej, odpowiedzi układu immunologicznego na przebytą infekcję, każą nam powstrzymać się z oceną stanu zdrowia przez kilka tygodni od zakończenia choroby. Wydaje się zatem, że czas trzech miesięcy byłby optymalny. Jeżeli objawy post-covidowe nie ustąpią w tym czasie, albo pojawią się nowe, warto zasięgnąć opinii specjalistów. Biorę również pod uwagę fakt przeciążenia ochrony zdrowia, która wzięła na siebie nie tylko leczenie, ale i profilaktykę - szczepienie Polaków.

Czy specjaliści są już w stanie określić, jak długo mogą utrzymywać się problemy zdrowotne po przejściu COVID-19?

- Nadal zbyt mało wiemy. Nawet definicje zespołów post-COVID oraz LONG COVID nie są ostatecznie zaakceptowane przez wszystkich badaczy. Rok z pandemią to w medycynie ciągle za krótki okres do takich podsumowań.

Na ile to wiek i nasza ogólna kondycja zdrowotna decydują o tym, jaki wpływ na nasz organizm wywrze wirus SARS-CoV-2?

- Od początku pandemii wiemy, że na powikłania, w tym te śmiertelne, narażone są bardziej osoby w wieku podeszłym, zwłaszcza te ze współchorobowością. Ale i ten element naszej wiedzy zaczyna się zmieniać. Nowe dane sugerują, że niektóre mutanty wirusa - południowoafrykański i brazylijski - dają częstsze zachorowania w grupach młodszych. Myślę, że nieprzypadkowo na świecie bardzo intensywnie prowadzi się badania kliniczne nad stosowaniem szczepionek mRNA przeciwko COVID-19 w grupie osób 12-16 lat, ruszyło również wielotysięczne, międzynarodowe badanie kliniczne z podawaniem tej szczepionki kobietom w ciąży.

Szczepionki to nasza nadzieja na powrót do normalności. Specjaliści są zgodni, że szczepić powinni się także ozdrowieńcy. Dlaczego to konieczne, skoro wskutek choroby wytworzyli przeciwciała?

- Dlatego, że przechorowanie nie daje takiego poziomu ochrony jak szczepionka. Szczepionka jest zawsze lepsza od przechorowania. Pozwala organizmowi na uruchomienie wszystkich możliwych ścieżek aktywacji układu immunologicznego, a nie są nimi tylko przeciwciała. Mamy zresztą już wiele danych świadczących, że osoby po przebytym COVID-19 mogą ponownie zachorować. Poza tym szczepimy nie tylko z powodu ochrony indywidualnej, ale również ochrony grupowej. Im więcej osób zaszczepionych, tym mniejsze tempo transmisji wirus, zdolność jego mutacji. Przechorowanie nie wpływa na te zjawiska w takim stopniu jak szczepienia.

Czy któreś powikłania po COVID-19 są przeciwskazaniem do szczepienia?

- Nie, przeciwwskazaniem jest tylko ostra choroba infekcyjna oraz uczulenie na szczepionkę, które może wywołać wstrząs anafilaktyczny. Wszystkie inne sytuacje, choroby to przeciwwskazania względne. Wiek poniżej 16 lat, dla innych szczepionek poniżej 18 lat, czy ciąża to populacje nieprzebadane jeszcze. Powtórzmy jeszcze raz: powszechne szczepienie to jedyna droga do ograniczenia pandemii, zmniejszenia transmisji wirusa, a także zmniejszenia ryzyka pojawiania się jego coraz nowszych mutacji. To taki wyścig z czasem: czy my szybciej nabędziemy odporność zbiorową i zwalczymy pandemię, czy też wirus będzie szybciej mutował, wymykał się naszym szczepionkom, zarażał kolejne populacje i powodował coraz to nowsze problemy.

Rozmawiała Jolanta Kamińska 

Czytaj także: Prof. Szahaj: Przegapiliśmy punkt bez powrotu 

***
Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy