Reklama

Reklama

Na rower z dzieckiem. Jak się przygotować? Co mówią przepisy?

Fot. /Justyna Kaczmarczyk /archiwum prywatne

Wyjechaliśmy zza zakrętu. Zziajani jak mopsy. I wtedy zobaczyliśmy znak ostrzegawczy - nachylenie 16 %. "To co? Przełożenie jeden na jeden?". "Jeden na jeden!", woła radośnie dwuletnia córka przyjaciół. Nasza trzylatka uderza z innej strony i słodko pyta: "Dlaczego tak wolno, tato? I czy mógłbyś mi pośpiewać?".

To była nasza pierwsza całodniowa wycieczka rowerowa z dzieckiem. Wróciliśmy zmęczeni, ubłoceni, pogryzieni przez komary i... zachwyceni. Wyprawy rowerowe z maluchami to świetny pomysł na letnie krótsze i dłuższe wyprawy. Tylko trzeba się do nich odpowiednio przygotować, żeby wyjazd był przyjemny i przede wszystkim bezpieczny dla całej rodziny.

Wciąż jesteśmy początkującymi wycieczkowiczami, dlatego o podróże rowerami z dziećmi pytam doświadczonych specjalistów: Marka Dworaka, sekretarza Małopolskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Sebastiana Miernika, który prowadzi sklep i wypożyczalnię sprzętu rowerowego i jest autorem bloga dzieciakiwplecaki.pl oraz Annę Kosibowicz, mamę dwóch dziewczynek, która często organizuje mniejsze i większe wyprawy z maluchami i prowadzi blog Kraków z dzieckiem.

Reklama

CO MÓWIĄ PRZEPISY RUCHU DROGOWEGO?

Jak przewozić dzieci na rowerze?

Zgodnie z prawem dziecko do lat 7 może być przewożone na rowerze, pod warunkiem że jest ono umieszczone na dodatkowym siodełku zapewniającym bezpieczną jazdę. - W ostatnim czasie została zagospodarowana luka legislacyjna i w świetle prawa dzieci mogą być przewożone także w przyczepce rowerowej - mówi w rozmowie z Interią Marek Dworak, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, sekretarz Małopolskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Jak zaznacza, przyczepki rowerowe poleca na wyprawy poza drogami publicznymi, czyli w miejscach, gdzie nie jeżdżą samochody. Zdaniem Dworaka w podróżach po ruchliwych trasach bezpieczniejszy jest fotelik rowerowy. - Jeśli jednak poruszamy się z przyczepką na przykład po mieście, warto zaopatrzyć się w lusterka zewnętrzne wsteczne - radzi ekspert.

W jego opinii wartym rozważenia rozwiązaniem są rowery typu cargo z miejscem do przewożenia dzieci z przodu. Te jednak - podobnie jak hole rowerowe - nie są ujęte w przepisach ruchu drogowego.

Czy rodzic przewożący dziecko może jeździć po chodniku?

- Opiekun przewożący dziecko traktowany jest jak normalny rowerzysta. Powinien więc korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeżeli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza czy zamierza skręcić - wyjaśnia Marek Dworak. Są jednak wyjątkowe sytuacje, kiedy rodzic przewożący dziecko może jechać chodnikiem. Pierwsza z nich dotyczy ekstremalnych warunków atmosferycznych na drodze - śnieg, silny wiatr, gołoledź, ulewa, gęsta mgła - jeśli te zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty, może on zjechać na chodnik. Po drugie, rowerzysta może jechać po chodniku, jeśli ten nie jest węższy niż dwa metry i sąsiaduje z jezdnią, gdzie z samochody mogą poruszać się szybciej niż 50 km/h. Trzeci wyjątek dotyczy konwojowania dzieci. I tu przechodzimy do kolejnego istotnego punktu:

Kiedy dziecko może jechać samo na rowerze?

Dzieci w wieku do 10 lat mogą jeździć same na rowerze, i są wtedy traktowani jako... piesi. - Oznacza to, że powinny poruszać się po chodniku, a nie ścieżce rowerowej. Mogą też przejechać na rowerze przez pasy, ale - co ważne - opiekun takiego dziecka musi już swój rower przeprowadzić - tłumaczy Marek Dworak.

A co z dziećmi powyżej 10. roku życia? - Po chodniku już jeździć nie mogą, obowiązują ich takie same przepisy jak dorosłych rowerzystów. Ale żeby móc poruszać się po drogach publicznych, muszą mieć kartę rowerową - zaznacza ekspert. Zgodnie z przepisami bez karty rowerowej dziecko powyżej 10 lat może jeździć na rowerze jedynie na zamkniętym terenie prywatnym.

Kask - czy jest konieczny?

Przepisy nie nakładają obowiązku jeżdżenia na rowerze w kasku. - Dobrą praktyką jest jednak korzystanie z takiej ochrony. Z moich obserwacji wynika, że opiekunowie podchodzą do sprawy odpowiedzialnie i zaopatrują dzieci w kaski - mówi Marek Dworak.

***

SPRZĘT, CZYLI W CZYM JEDZIE DZIECKO?

Jeśli dziecko nie jedzie jeszcze na swoim własnym rowerze, może podróżować w foteliku rowerowym albo w przyczepce. Co wybrać?

To zależy od wielu czynników, m.in. trasy, jaką zamierzamy pokonać, wieku i wagi dziecka. - Producenci fotelików polecają je od 12. miesiąca życia. Uważam jednak, że do każdego dziecka należy podejść indywidualnie i to specjalista, najlepiej fizjoterapeuta, powinien ocenić, czy maluch jest gotowy na podróż w foteliku rowerowym - mówi Sebastian Miernik z dzieciakiwplecaki.pl. Jak dodaje, większość fotelików ma limit wagowy do 22 kg, zdarzają się też takie z dużo większym limitem, np. 30 kg. 

Maluch może podróżować także przyczepką. - Ważne, żeby nie była zbyt ciężka, miała miejsce na bagaż, dobrą wentylację i możliwość zamontowania osłon przeciwsłonecznych - wylicza nasz rozmówca. - Wielu rodziców zwraca też uwagę na odpowiednią amortyzację - dodaje.

Dla jakich dzieci odpowiednia będzie przyczepka? Przede wszystkim dla takich, które będą chciały nią jeździć. - Producenci, tak jak w przypadku fotelików, rekomendują przyczepki od 12. miesiąca życia. A ja znów polecam, by indywidualnie podejść do każdego dziecka. Górna granica? Producenci zalecają do 22 kg wagi dziecka. Całkowita ładowność przyczepek to z reguły około 45-50 kg ładowności. U nas w kryzysowych sytuacjach przyczepka sprawdziła się nawet dla sześciolatka - wyjaśnia Sebastian Miernik.

Starsze dziecko, które podróżuje już swoim rowerem, może też skorzystać z holowania przez rodzica. To tego wykorzystuje się hole rowerowe, czyli takie łączniki montowane do roweru opiekuna, które pozwalają na dopięcie pojazdu dziecka. 

- To świetna sprawa, bo pozwala pokonać niebezpieczne odcinki trasy albo wspomóc dziecko, gdy jest bardzo zmęczone. Pod warunkiem, że hol jest odpowiednio stabilny i bezpieczny. Ceny holi zaczynają się od ok. 300 zł do nawet 1100 zł. Najlepiej wcześniej wypożyczyć sprzęt i przetestować razem z dzieckiem. My używamy i rekomendujemy sprawdzony przez nas hol Follow Me, który wystają zaledwie kilka centymetrów poza rower opiekuna, gdy nie jest do niego przypięty drugi pojazd - tłumaczy nasz rozmówca.

Tańszą alternatywą dla holi są rowerowe linki holownicze. - Mogą się sprawdzić przy dłuższych wjazdach pod górę, ale przy jeździe w terenie pagórkowatym nie polecam ich - chyba, że ktoś lubi częste odpinanie. To rozwiązanie dla doświadczonego dziecka, które jest dobrze zgrane z rodzicem. W innym wypadku linka holownicza może narobić więcej szkody niż pożytku - przestrzega Sebastian Miernik.

Zwraca też uwagę, by przed rowerową wyprawą, szczególnie dłuższą, zaopatrzyć się w dobre sakwy rowerowe. - Ich pojemność oraz to, czy będą przednie czy tylne, zależy już od naszych potrzeb. Najważniejsze jednak, żeby były nieprzemakalne - mówi. 

***

MALUCH NA WYPRAWIE

Dziecko na wyprawie rowerowej jest jej pełnoprawnym uczestnikiem. To jasne, że nie wolno o tym zapominać przy planowaniu wyjazdów z dziećmi samodzielnie jadącymi na własnych rowerach - m.in. dostosowując trasę do ich umiejętności i możliwości. Ale kiedy maluch jedzie w foteliku, trzeba pamiętać, że gdy rowerzyści pedałują, najmłodszemu pasażerowi najzwyczajniej w świecie brakuje ruchu.

- Dlatego takie ważne są przerwy, podczas których dziecko może się poruszać, wybiegać - mówi Anna Kosibowicz.

Jest mamą dwóch dziewczynek, 4,5-letniej Lilki i 2,5-letniej Matyldy, z którymi podróżuje rowerami, od kiedy tylko zaczęły stabilnie siedzieć.

- Rada dla początkujących wycieczkowiczów? Nie nastawiaj się na nic, bo wiele planów może się zmienić ze względu na potrzeby dziecka - radzi. Bo, jak podkreśla, podczas wypraw rowerowych trzeba brać pod uwagę potrzeby wszystkich członków rodziny.

- Najczęściej wycieczki planowaliśmy pod drzemki dzieci. W przyczepce mogły wygodnie spać. Wtedy byliśmy w stanie jechać nawet dwie godziny bez dłuższych przerw - mówi.

Teraz, kiedy starsza córka pani Ani już sama jeździ na rowerze, podejście do planowania tras znów się zmieniło. - Zaczęliśmy wybierać krótsze, płaskie trasy, ale nasza czterolatka zaskoczyła nas, że jest w stanie przejechać sama nawet 20 kilometrów - opowiada Anna Kosibowicz. I dzieli się wskazówką: Jeśli dziecko dobrze radzi sobie na rowerze biegowym i łapie na nim równowagę, warto od razu zaproponować mu jazdę na dwukołowym rowerku z pedałami, omijając etap bocznych kółek. - Zauważyłam na przykładzie naszej córki i innych znanych mi dzieci, że wtedy nauka jazdy na dwóch kółkach trwa zadziwiająco krótko - dodaje.

Zwraca też uwagę na to, że do podróży rowerowych z dziećmi warto podchodzić elastycznie: "Kiedy starsza córka się zmęczy, może wejść do przyczepki. Rowerek pakujemy do bagażnika i możemy jechać dalej".

Żeby jednak móc zmieniać plany i improwizować, trzeba być odpowiednio przygotowanym. - Zawsze mamy ze sobą zestaw rzeczy, które pozwalają nam zrobić przerwę gdziekolwiek. Zatem pakujemy matę piknikową, jedzenie w pojemnikach, wodę w termosie - wylicza.

*** 

Podobał ci się ten materiał? Jeszcze więcej w ramach akcji "Korba na rower:

Jak przygotować się do wyprawy rowerowej? 

Rower i co dalej? 5 rzeczy, które musisz jeszcze mieć

Precz z korkami. Rowery zmienią miasta na lepsze

Ten błąd popełnia każdy rowerzysta. Skutki mogą być opłakane


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje