Reklama

Reklama

Małopolska: Masakra owiec w zagrodzie. "Za brutalnym atakiem stoi niedźwiedź"

- Pobicie było bardzo nietypowe - wszystkie rany u zwierząt zadane był wyłącznie w okolicach pyska, a nie kończyn czy tułowia - w ten sposób nadleśniczy Janusz Krywult komentował efekt brutalnego ataku drapieżnika, w wyniku którego zagryzionych zostało 14 owiec, w tym 10 jagniąt. Według wstępnych ustaleń do zmasakrowania stada owiec przyczynił się niedźwiedź.

Do zdarzenia doszło we wtorek w Nowym Rybiu. 14 owiec pasło się za ogrodzeniem, bezpośrednio przy zabudowaniach - podaje portal limanowa.in. Według portalu, właściciel gospodarstwa w godzinach popołudniowych wyjechał z domu. "Gdy wrócił zastał owce martwe lub poważnie zranione" - czytamy.

Dzień po ataku, na miejscu oględziny przeprowadził Janusz Krywult, pracownik z Nadleśnictwa Limanowa. - Rodzaj obrażeń wskazuje, że sprawcą tego zdarzenia był niedźwiedź - ocenił. Paweł Twaróg z tej samej organizacji, w rozmowie z portalem polsatnews.pl także potwierdził, że obrażenia wskazują na atak większego drapieżnika. - Te obrażenia nie są typowe dla rysia czy wilka. Wskazują na niedźwiedzia - skomentował.

Reklama

"To pierwsze ślady niedźwiedzia na tym terenie od trzech lat"

W rozmowie z portalem nadleśnictwo przyznało, że w ostatnich tygodniach na monitorowanych przez nie obszarach, nie odnotowano śladów działalności niedźwiedzi. - Ostatnio obecność niedźwiedzia na naszym terenie została udokumentowana trzy lata temu. Potem zwierzę poszło w stronę Beskidu Sądeckiego. Niedźwiedzie rzadko przebywają na terenie Beskidu Wyspowego, który jest najdalej na północ wysuniętym pasmem Beskidów - mówił Paweł Twaróg. Według niego, sama obecność zwierzęcia na terenie nadleśnictwa można nazwać sensacją.

Nowe Rybie to małopolska wieś leżąca w powiecie limanowskim. Miejscowość położona jest w Beskidzie Wyspowym na pofałdowanym terenie w kotlinie między szczytami Kamionna Góra, Kostrza i Zęzów. Otaczają ją górskie lasy świerkowe z domieszką jodły i buka.

Reklama

Reklama

Reklama