Ujazdowski: Broniewski może spać spokojnie
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski stwierdził dziś, że "Broniewski może spać spokojnie". W taki to sposób odniósł się do projektu ustawy, proponowanej przez PiS, która pozwoliłaby min. doprowadzić do zmian w nazwach niektórych ulic, "które we rażący sposób promują komunizm".
, zakładającej m.in. zmiany nazw niektórych ulic. Minister podkreślił, że chodzi w nim o "zmiany nazw tych ulic, które w sposób rażący promują komunizm".
w piątek w radiowych "Sygnałach Dnia" tłumaczył, że intencją ustawy nie jest "karanie wszystkich tych, którzy byli na pewnym etapie swojego życia związani z komunizmem", a tylko osób, które "w sposób jednoznaczny i rażący były rzecznikami tej obcej i niszczącej Polskę ideologii".
.
Minister podkreślił jednocześnie, że bardzo szanuje przywiązanie mieszkańców do tradycyjnych nazw. "Byłbym absolutnie przeciwny, gdyby jakaś tradycyjnie uznana i akceptowana nazwa ulicy była zmieniana. Ale w wypadku, gdy mamy do czynienia z ul. Marchlewskiego, Pawła Findera, a także niektórych powojennych już funkcjonariuszy reżimu komunistycznego, to - mój Boże - nie znam takiej sytuacji społecznej, w której ludzie by kochali nazwy tych ulic" - powiedział. "Czy ktoś jakoś bardzo mocno opłakiwał, że zniknęła z warszawskiej mapy ul. Marchlewskiego?" - pytał.
Klub PiS kończy prace nad projektem "ustawy deubekizacyjnej". Ma trafić do Sejmu po Wielkanocy. Jest on częścią programu PiS "Pamięć i Odpowiedzialność". Projekt tej ustawy ma zostać złożony razem z gotowym już projektem ustawy "o usunięciu symboli komunistycznego panowania z życia publicznego w RP".
Projekt zakłada m.in. odebranie orderów, odznaczeń i tytułów honorowych przyznanych przez władze komunistyczne w latach 1944-89 za "utrwalanie" komunizmu. Wykaz orderów i odznaczeń, które miałaby zostać odebrane byłby przygotowany przez ministra spraw wewnętrznych. Projekt nakłada na samorządy obowiązek zmiany gloryfikujących komunizm nazw m.in. miejscowości, ulic, placów czy instytucji publicznych.
INTERIA.PL/PAP