Reklama

Reklama

​Niemcy: Polak dachował na autostradzie. Powodem zapalniczka

Do wypadku z udziałem polskiego kuriera doszło we wtorek na autostradzie A7 w Niemczech. Kierowca schylił się, by podnieść zapalniczkę, która spadła mu pod nogi. W tym momencie jego auto zaczęło dachować.

Zdarzenie miało miejsce we wtorek nad ranem. 50-letni Polak jechał busem Renault Trafic autostradą A7. Jak podaje portal osthessen-news.de, w pobliżu Kirchheim (Hesja) doszło do dachowania.

Wstępne ustalenia mówią o tym, że wypadek nastąpił, gdy mężczyzna zdjął ręce z kierownicy i schylił się, by podnieść zapalniczkę, która spadła mu pod nogi.

Pojazd z przesyłkami kurierskimi wpadł w barierki na placu budowy. Uderzenie przerodziło się w dachowanie. Następnie renault przewróciło się na koła, by ostatecznie zatrzymać się na boku od strony pasażera.

Reklama

Wypadek polskiego kuriera. Nie odniósł poważnych obrażeń

Polak nie odniósł ciężkich obrażeń. Lokalne media informują, że o własnych siłach opuścił auto. Zanim na miejsce dotarły służby, pierwszej pomocy udzielili mu uczestnicy ruchu drogowego.

Mężczyzna trafił do szpitala w Bad Hersfeld na badania kontrolne.

Z kolei rozbite części renault, które leżały na drodze doprowadziły do wypadku dwóch tirów. Ciężarówki uległy zniszczeniu po tym, jak najechały na elementy roztrzaskanego busa.

Akcja ratunkowa trwała około trzech godzin. Na jej czas całkowicie zamknięto dwa pasy autostrady. Szkody oszacowano na kwotę około 50 tysięcy euro

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy