Reklama

Reklama

Aleksiej Nawalny wraca do Rosji. Na lotnisku policja

W rejonie lotniska Wnukowo w Moskwie, na które wieczorem w niedzielę ma przylecieć z Niemiec opozycjonista Aleksiej Nawalny, widać samochody policyjne; przed terminalem ustawiono metalowe ogrodzenie. W Petersburgu policja zatrzymała zwolenników Nawalnego.

Mieli oni zamiar jechać do Moskwy pociągiem, by wieczorem powitać opozycjonistę po powrocie do kraju.

Reklama

Petersburski portal Fontanka podał, że w związku z przybyciem Nawalnego struktury siłowe w głównych miastach Rosji są w stanie podwyższonej gotowości. Pracują w niedzielę funkcjonariusze wydziałów MSW i Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) ds. walki z ekstremizmem oraz oddziały gwardii narodowej (Rosgwardii).

Służby siłowe otrzymały jednak instrukcje, by działania agresywne podejmować tylko w razie konieczności, tak aby uniknąć ofiar, które mogłyby stać się symbolem - relacjonuje Fontanka.

Współpracownicy Nawalnego wezwali jego zwolenników, by powitali go na lotnisku po powrocie z Niemiec. W piątek prokuratura Moskwy ostrzegła przed "wydarzeniem publicznym" na lotnisku Wnukowo odbywającym się bez zezwolenia. Organizacja owego "wydarzenia" i udział w nim pociągną za sobą "odpowiedzialność przewidzianą prawem" - oznajmiła prokuratura.

Zrobią wszystko, by go zatrzymać

Rosyjska Federalna Służba Więzienna (FSIN) zapowiedziała, że uczyni wszystko, by zatrzymać Nawalnego. Wcześniej FSIN zwróciła się do sądu z wnioskiem, by karę w zawieszeniu, na którą Nawalny został skazany w 2014 roku, zastąpić wykonaniem kary, a więc odbywaniem wyroku w kolonii karnej.

Nawalny znalazł się w Niemczech w sierpniu 2020 roku, gdy na prośbę rodziny wywieziono go ze szpitala w Omsku na Syberii. W syberyjskim szpitalu znalazł się po tym, jak stracił przytomność na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy; piloci lądowali awaryjnie w Omsku i z lotniska przewieziono go do szpitala.

Lekarze w Omsku nie dopatrzyli się śladów trucizny w organizmie Nawalnego. Natomiast według władz niemieckich zidentyfikowano bojowy środek trujący, należący do grupy tzw. Nowiczoków - trucizn opracowanych przez chemików jeszcze w ZSRR. Opozycjonista uważa, że za próbą jego otrucia stały władze Rosji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy