Reklama

Reklama

"Pontyfikat Benedykta XVI to pontyfikat wyjaśnień"

Pontyfikat wyjaśnień - tak cztery i pół roku, jakie minęły od wyboru Benedykta XVI, nazwał włoski teolog Vito Mancuso, uważany za kościelnego dysydenta z racji częstej surowej krytyki pod adresem papieża i Watykanu.

Na łamach dziennika "La Repubblica" wyraził on przekonanie, że w związku z protestami różnych środowisk Watykan i sam papież muszą stale wyjaśniać i precyzować swe decyzje, wypowiedzi i błędy.

Reklama

Artykuł Mancuso ukazał się dzień po tym, jak Watykan złożył oświadczenie, w którym znalazły się wyjaśnienia w odpowiedzi na protesty środowisk żydowskich przeciwko beatyfikacji Piusa XII.

"Następna mała gafa? Następny krok wstecz? Następne konieczne i nieprzewidziane wyjaśnienie? Byliśmy już świadkami wyjaśnienia w sprawie islamu po przemówieniu w Ratyzbonie" - podkreślił teolog-publicysta przywołując protesty z roku 2006, jakie wywołało przemówienie Benedykta XVI i przytoczone w nim słowa o "mieczu Mahometa".

"A potem było wyjaśnienie w sprawie zdjęcia ekskomuniki z czterech biskupów lefebrystów wraz z towarzyszącymi mu negacjonistycznymi wypowiedziami biskupa Williamsona, wyjaśnienie w sprawie modlitwy o nawrócenie Żydów na Wielki Piątek" - wymienił Mancuso. Teraz zaś, przypomniał, Watykan złożył wyjaśnienie w sprawie podpisania przez papieża dekretu o uznaniu heroiczności cnót Piusa XII.

Odnosząc się do polemiki wokół papieża czasów wojny, oskarżanego przez Żydów o milczenie wobec Holokaustu, autor artykułu stwierdził: "dzisiaj kolejne wyjaśnienia, do jakich został zmuszony dyrektor watykańskiego biura prasowego ksiądz (Federico) Lombardi po protestach świata żydowskiego, dowodzą, że Benedykt XVI nie czuje się na siłach, by lekceważyć głos żydowski".

"Podoba mi się myśl o tym, że dla Benedykta XVI dialog ze światem żydowskim jest ważniejszy od beatyfikacji jednego z poprzedników" - przyznał Vito Mancuso. Ale skrytykował następnie fragment środowego oświadczenia Watykanu, którego rzecznik zaznaczył, że dekret o uznaniu heroiczności cnót kandydata na ołtarze nie stanowi oceny "historycznego znaczenia jego decyzji", ale tylko ocenę jego życia chrześcijańskiego. "W jakim sensie życie chrześcijańskie nie dotyczy decyzji w znaczeniu historycznym?" - zapytał Mancuso. I skonstatował, że jest to myślenie sprzeczne z Biblią i tradycją duchową.

"Papież teolog" zmusił swego rzecznika do "niebezpiecznej i niezręcznej innowacji teologicznej" - ocenił Mancuso.

Dowiedz się więcej na temat: wyjaśnienia | Watykan | Benedykt XVI | pontyfikat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy