Reklama

Reklama

Pfizer tymczasowo zmniejsza dostawy szczepionek przeciw COVID-19 do Europy

Norweski Instytut Zdrowia Publicznego oznajmił, że amerykański koncern Pfizer zdecydował się tymczasowo ograniczyć dostawy szczepionek przeciw COVID-19 dla całej Europy. W tym czasie firma ma usprawnić proces produkcyjny - podano. - Na razie przyjmujemy zapisy na terminy szczepień. Dopiero jak firma przekaże nam precyzyjne dane dotyczące ograniczeń, będziemy podejmować decyzje dotyczące zmian harmonogramu - przekazał szef KPRM Michał Dworczyk.

Po godz. 10 rano Norweski Instytut Zdrowia Publicznego dowiedział się, że zamiast obiecanych 43 875 dawek na następny tydzień otrzyma od Pfizera 36 075.

Reklama

Informacje Norwegów potwierdził sam koncern. Jak przekazano, firma stara się tak zmodyfikować produkcję, by wyprodukować dwa miliardy dawek w 2021 roku. Poprzedni cel zakładał 1,3 mld dawek. To jednak spowoduje tymczasowe spowolnienie dostaw, które ma potrwać do pierwszej połowy lutego. Będzie to dotyczyło całej Europy.

Jednocześnie Pfizer zapowiedział znaczne zwiększenie dostępności swojej szczepionki dla pacjentów na przełomie lutego i marca.

Koncern oświadczył, że wprowadzane modyfikacje fabryki w belgijskim Puurs i procesu produkcji będą wymagały dodatkowych zgód regulatorów. 

Michał Dworczyk: Rząd podjął dobrą decyzję

- Przyjęliśmy model działania, że każda dostawa szczepionek, jaka przyjedzie do Polski, jest dzielona na dwie części. Jedna trafia do pacjentów, druga do mroźni, żeby każdy pacjent miał gwarancję otrzymania dwóch dawek - poinformował po południu Michał Dworczyk. 

- To pokazuje, że to była dobra decyzja. Kierowaliśmy się bezpieczeństwem pacjenta. Na razie przyjmujemy zapisy na terminy szczepień. Dopiero jak firma przekaże nam precyzyjne dane dotyczące ograniczeń, będziemy podejmować decyzje dotyczące zmian harmonogramu - mówił.   

Szef KPRM podkreślił, że koncern tłumaczy tę sytuację "faktem przeskalowania produkcji". - Podobno firma ma zwiększyć moce produkcyjne, a w tym celu potrzebna jest pewna przerwa technologiczna i z tego wynika zmniejszenie dostaw, ale w związku z zapowiedziami firmy można się spodziewać, że w dalszych tygodniach te dostawy będą znacząco większe - powiedział Dworczyk.

Dworczyk podkreślił, że dzięki takiej, a nie innej strategii polskiego rządu władze mają pewność, że każdy obywatel, który otrzymał pierwszą dawkę szczepionki, ma zabezpieczoną drugą dawkę, potrzebną do uzyskania właściwego poziomu odporności. 

- Jesteśmy w kontakcie telefonicznym z firmą i dopóki nie mamy twardego stanowiska i dokumentu z tym związanego, nie będziemy prezentować poważnych informacji. Podobno dostawy mają być zmniejszone proporcjonalnie dla wszystkich krajów Unii. Taką informację posiadamy na ten moment. Harmonogram szczepień pozostaje aktualny dopóki go nie zmienimy. Szczepionka jest kupowana w ramach mechanizmu unijnego i jesteśmy od tego uzależnieni - poinformował.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje