Reklama

Reklama

Mniej zakażeń i zgonów. "Opóźnienie we wprowadzaniu danych"

Ministerstwo Zdrowia podało w poniedziałek, że koronawirusem w ciągu doby zaraziło się 2525 osób, a zmarło 37 chorych. Wirusolog prof. Włodzimierz Gut zasugerował, że za takie dane odpowiedzialne może być opóźnienie we wprowadzaniu danych, spowodowane długim weekendem majowym.

Reklama

- Jakby to była prawda, tobym się ucieszył - powiedział wirusolog, prof. Włodzimierz Gut odnosząc się do najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia. Według niego niska liczba zachorowań i zgonów może być związana z długim weekendem majowym. Ekspert uważa, że mogło to spowodować opóźnienia we wprowadzaniu danych do systemu. Według resortu zdrowia w ciągu ostatniej doby w kraju było 2525 nowych potwierdzonych zakażeń koronawirusem. Z kolei zgonów odnotowano 37 osób.

Reklama

- Dopiero we wtorek i środę będą dane z tzw. pełnego zapisu - powiedział prof. Gut. Według eksperta po majowym weekendzie sytuacja epidemiczna może ulec zmianie. - Wszystko zależeć będzie od tego, jak zachowali się ludzie - powiedział prof. Gut.

"Może zakażać przed wystąpieniem objawów"

Ekspert przypomniał, że zdiagnozowanie koronawirusa możliwe jest dopiero kilka dni po zarażeniu. Jednak w tym czasie osoba zarażona może zakażać kolejne osoby na dzień przed wystąpieniem wyraźnych objawów.

Od 4 maja nastąpi poluzowanie obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa. Otwarte mają być m.in. sklepy w galeriach handlowych. Otwarcie to jest - zdaniem prof. Guta - reakcją na liczbę zachorowań i zgonów. - Jak ona spada, to się otwiera, jak zacznie rosnąć to zacznie się zamykać - wyjaśnił ekspert według którego pandemia potrwa "do momentu osiągnięcia takiej liczby uodpornionych osób po przechorowaniu i po zaszczepieniu, która wpłynie na współczynniki szerzenia się wirusa". Prof Włodzimierz Gut uważa, że powinno to być około 32 mln Polaków, którzy otrzymali szczepionkę.

Według eksperta, nawet jeśli ogłoszony zostanie koniec pandemii, wirus pozostanie w populacji już na zawsze. 

Wirusolog uważa, że osoby, które nie chcą się szczepić mogą i stanowić potencjalnie źródło zakażenia, podobnie jak np. dzieci czy młodzież. 

Według wirusologa "nikt uczciwy" nie odpowie także na pytanie czy będzie potrzebna trzecia dawka szczepionki. Według eksperta wszystko będzie zależało od tego, jak długo będzie utrzymywała się odporność po otrzymaniu pierwszych dawek.

Od początku epidemii badania potwierdziły zakażenie u 2 mln 805 tys. 756 osób, z których 68 tys. 105 zmarło.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje