Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki o Lechu Kaczyńskim: Zawsze dbał o ludzi pracy

We Wrocławiu odsłonięto tablicę poświęconą prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. - Zawsze dbał o ludzi pracy - mówił podczas uroczystości premier Mateusz Morawiecki. Z kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślił w liście do uczestników, że jego brat walczył o godność i wartość pracy.

W piątek we Wrocławiu odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej byłemu prezydentowi, działaczowi opozycji w okresie PRL Lechowi Kaczyńskiemu. Znajduje się na niej fragment orędzia noworocznego głowy państwa z 2005 roku: "Tylko Polska sprawiedliwa, uczciwa i solidarna może się rozwijać, tylko w takiej Polsce możemy wykorzystać wszystko co własnym wysiłkiem zdobyliśmy, co jest naszym sukcesem, niezaprzeczalnym dorobkiem żyjących pokoleń".

Premier Mateusz Morawiecki, który uczestniczył w odsłonięciu tablicy, w swoim wystąpieniu określił Lecha Kaczyńskiego jako "inteligenta, który stanął w obronie robotników", naukowca, lidera i "konserwatystę, który nie bał się nowoczesności". - Prezydent Lech Kaczyński pięknie potrafił łączyć umiar ze skutecznością i romantyzm z pozytywizmem. Te połączenia tak bardzo potrzebne naszej historii i naszej przyszłości - mówił szef rządu.

Reklama

Podkreślał też, że Lech Kaczyński "zawsze dbał o prawdę i dbał o ludzi pracy".

- Dla mnie ta tablica, wiele pomników, miejsc upamiętniających prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to swego rodzaju drogowskaz, który pokazuje, jak iść, którędy iść ku przyszłości - mówił premier. - Nie tylko pokazuje przeszłość we właściwych kolorach, właściwych barwach, w prawdzie, ale także tę drogę ku przyszłości - dodał szef rządu.

Premier dziękował prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i wszystkim, którzy z nim "w jego drodze życia szli".

"Bliska mojemu sercu inicjatywa"

List w imieniu prezesa PiS, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego podczas uroczystości odsłonięcia tablicy odczytała posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka. "Pragnę wyrazić wdzięczność wszystkim osobom, które wniosły swój wkład w tę jakże drogą memu sercu inicjatywę, w to, że na Ostrowie Tumskim powstało to miejsce pamięci" - napisał w liście prezes PiS.

Kaczyński w odczytywanym liście przyznał, że dowiedział się od organizatorów, że "poprzez to uhonorowanie środowisko wrocławskie pragnie podkreślić szczególne zasługi Lecha Kaczyńskiego dla świata praca". "Jest niepodważalną prawdą, że mój świętej pamięci brat poświęcił kwestii szeroko rozumianej pracy swoją aktywność społeczno-polityczną i naukową" - napisał wicepremier.

"Odważna walka o lepszą Polskę, którą prowadził przez całe swoje dorosłe życie, była w wielu aspektach walką o godność i wartość pracy, a w zasadzie o ich odbudowanie" - zaznaczył. "Tak było zarówno w czasach komunistycznych, kiedy to ateistyczny, nieludzki system odebrał głęboki, humanistyczny sens pojęciu pracy, a ówczesna opozycja, a następnie Solidarność usiłowały go uzyskać, jak i później, w nowych warunkach społeczno-politycznych, najpierw mój śp. brat jako wiceprzewodniczący Solidarności, który wówczas de facto kierował związkiem, musiał wtedy dokonać pozytywnej weryfikacji i racjonalizacji solidarnościowej tradycji, solidarnościowego myślenia i dostosować je do nowych okoliczności" - podkreślał.

"Miał już prawie gotową książkę"

Prezes PiS przypomniał też, że Lech Kaczyński działał w różny sposób na rzecz rewizji liberalnego sposobu myślenia, który przez lata odnosił bardzo kosztowne dla świata pracy triumfy - zarówno w naukach ekonomicznych, jak i w praktyce politycznej. "Jako kandydat na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej mój śp. brat wystąpił z programem Polski solidarnej i na tyle, na ile pozwalała mu sytuacja polityczna, ze wszystkich sił, już jako głowa państwa, starał się wprowadzać go w życie oraz głosić wartości i ideę, z których ten program wyrastał" - napisał.

"Przez cały czas swojej działalności społeczno-politycznej Lech Kaczyński zajmował się równolegle naukową refleksją nad prawem pracy" - napisał prezes PiS. "Miał już prawie gotową książkę, która miała być podstawą do nadania mu tytułu profesora belwederskiego. Niestety, jak to boleśnie wiemy, stało się inaczej" - dodał.

Prezydent Lech Kaczyński zginął 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Polska delegacja zmierzała na uroczystości w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy